Brave Festival: LUKAS AVENDAÑO [ZOBACZ]

BT, Andrzej Owczarek | Utworzono: 2018-07-16 20:50 | Zmodyfikowano: 2018-07-16 20:51
A|A|A

fot. Andrzej Owczarek

Meksykański performer, sięgając po autobiograficzne wątki, przywołuje w spektaklach kategorię muxe – kobiecych mężczyzn z rejonu Oaxaca. Indiańską tradycję łączy z elementami kultury queer i zadaje pytania o naturę płciowej tożsamości.



W Tajlandii kathoey, w Albanii virgjineshe, w Indiach hidźra, a wśród Indian z plemienia Zapoteków muxe (czyt. musze) – czyli trzecia płeć. W meksykańskim stanie Oaxaca, a szczególnie w mieście Juchitán de Zaragoza, tacy chłopcy odgrywają role dodatkowych córek swoich matek, wspierając je w obowiązkach domowych i przyjmując role społeczne, emocjonalne i seksualne przypisywane zwyczajowo kobietom. W pojęciu muxe zawiera się homoseksualizm, transseksualizm czy małżeństwo osób tej samej płci. Muxe gotują, haftują, noszą sukienki, malują się i zaplatają warkocze. Zapewne nie bez znaczenia jest, że w tej pełnej archaicznych rytuałów, nieomal matriarchalnej społeczności, kobiety zajmują pozycję bardziej znaczącą od mężczyzn, co wyraźnie odróżnia tę zbiorowość od reszty przenikniętego kultem machismo katolickiego Meksyku.



Z regionu Oaxaca pochodzi właśnie Lukas Avendaño, który swoją sztukę poświęcił temu, by głos jego szczególnych pobratymców (sióstr?) został usłyszany i przyjęty przez mainstreamową kulturę. Robiąc to, staje się niejako rzecznikiem wszystkich osób, których seksualność i role płciowe są marginalizowane, szuka należnego im miejsca pośród tradycyjnie pojętych zachowań. Artysta łączy w swoich pracach choreografię, słowo, materiały audiowizualne, by poprzez nie opowiedzieć o skomplikowanej, pełnej sprzeczności naturze muxe, których życie rozpięte jest pomiędzy cierpieniem i samotnością a poczuciem dumy i wyróżnienia. Z jednej strony funkcjonują oni w otoczeniu, które zgodnie ze współczesną nomenklaturą nazwalibyśmy „gay-friendly”, mają wsparcie matek i sióstr, z drugiej – nierzadko zmagają się z odrzuceniem przez ojców, niemożnością założenia własnej rodziny i znalezienia odpowiedniej pracy, co często kończy się prostytucją i nadużywaniem narkotyków.



W spektaklu „Requiem for an Alcaraván”, który Avendaño pokaże we Wrocławiu ubrany w tradycyjne stroje zapoteckich kobiet, rytualne indiańskie tańce i obrzędy przeplatają się z wątkami autobiograficznymi i działaniami zapraszającymi publiczność do interakcji. Transpłciowy tancerz przeprowadza widzów przez kolejne etapy w życiu kobiety oraz związane z nimi tradycyjne obrządki i czynności, takie jak zaślubiny i żałoba, rytuały opieki i uzdrawiania oraz Przeistoczenie, nasycając je zmysłowością, a zarazem smutkiem wiecznego niespełnienia. Dusza tancerza symbolicznie wciela się w miejscowego, opiewanego w legendach ptaka, nazywanego po hiszpańsku alcaraván.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama