Rozmowa Dnia: Zapłaczesz, gdy zapłacisz. Nowe wydatki dla kierowców

Dariusz Wieczorkowski, dwie | Utworzono: 2018-08-03 08:39 | Zmodyfikowano: 2018-08-03 08:39
A|A|A

(fot. archiwum Radia Wrocław)

O tym, że powiedzenie „płać i płacz” już wkrótce nabierze nowego znaczenia, przekonają się kierowcy. Już teraz, od wielu tygodni, za litr bezołowiowej benzyny na stacjach benzynowych w Polsce trzeba zapłacić ponad 5 zł. - Faktycznie kierowcy musieli przekroczyć tę psychiczną barierę 5 zł za litr benzyny bezołowiowej, natomiast wierząc trendowi sezonowemu, to nie będzie się utrzymywało cały czas – komentował w Radiu Wrocław Mateusz Gawin. Jak wyjaśnił, wysokie stawki utrzymują się w tym roku dłużej, ponieważ zgodnie z twierdzeniami analityków rynku paliwowego, stacje benzynowe przez jakiś czas chroniły kierowców przed tą barierą 5 zł, zmniejszając swoją marżę. - Niestety jednak cena ropy na światowych rynkach wzrastała i wobec tego mamy stawki takie, jakie mamy – mówił. Gość audycji zwrócił uwagę, że zazwyczaj w połowie wakacji stawki za paliwo już powinny spadać i benzyna powinna tanieć do końca roku, natomiast w tym roku rynek nie daje odetchnąć kierowcom i mamy do czynienia z przedłużeniem się tego wzrostowego trendu. - Ostatnio na światowych rynkach cena ropy nieznacznie zmalała, ale zanim stacje benzynowe w Polsce zdążyły wprowadzić korekty, wzrosła z powrotem – przyznał Gawin.

- Nie ma co ukrywać, 60 proc. ceny, którą widzimy na dystrybutorach, to podatki i różne opłaty – podkreślił. - Zawsze można w jakiś sposób moderować te ceny, ale nie oszukujmy się - to nie jest raczej w interesie państwa, żeby tracić te dochody, które ma już zagwarantowane - dodał.

Opłata emisyjna

Dziennikarz omówił w „Rozmowie Dnia” część nadchodzących opłat. - Opłata emisyjna to według rządu pomysł na to, żeby radzić sobie z emisją spalin i wynika to z nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Wygląda to tak, że każde 1000 litrów benzyny, które będzie trafiało do Polski z rynków zagranicznych, będzie obłożone tą opłatą w wysokości 80 zł. Czyli wychodzi na to, że na litrze odbiorca końcowy powinien płacić o 8 groszy więcej – analizował Gawin. - Z tego, co do tej pory słyszeliśmy i jak nas zapewniano, zarówno zapewniali nas o tym politycy, jak i zarządy spółek paliwowych, ta opłata będzie poniesiona przez same koncerny paliwowe, my nie powinniśmy się tego obawiać – dodał. Przyznał jednak, że spodziewa się, iż kierowcy odczują część tej opłaty. - Ostatecznie więc będzie to wyglądało tak, że 8 groszy na litrze benzyny to stawka netto, a uwzględniając podatek, to będzie około 10 groszy. 10 groszy na litrze brzmi dość niepokojąco, patrząc jednak na to, że średnio tankujemy 10-15 litrów z każdą wizytą na stacji, to ten koszt całkowity będzie wzrastał o około złotówkę – tłumaczył. Gość Radia Wrocław przypomniał także, że opłata emisyjna będzie nałożona cały czas, nie będzie uzależniona od tego, jak kształtuje się cena ropy na rynku, a zatem – jak ocenił – „ciężko podejrzewać, żeby przez cały czas koncerny paliwowe ponosiły ją z własnej kieszeni”.

Droższe badanie techniczne

Kierowcy muszą się także przygotować na wprowadzenie tzw. opłaty jakościowej, związanej z badaniami technicznymi, która będzie wynosiła 4 zł. - Pierwotny projekt pomysłu na podwyższenie tej opłaty przy badaniu technicznym był znacznie bardziej bolesny dla budżetu domowego, bo zakładano, że opłata wzrośnie o niecałe 30 zł – podkreślił Gawin. - Dość enigmatycznie to określono, bo stwierdzono, że to ma pójść na realną poprawę stanu bezpieczeństwa pojazdów na drogach. Zobaczymy jak to faktycznie wyjdzie – dodał i ocenił, że 4 zł dodatkowej opłaty raz na rok to „niewielkie obciążenie”.

Strefy eko

Zapowiadane zmiany zakładają także, że miasta będą miały możliwość utworzenia w centrach strefy, do której pojazdy standardowe, napędzane benzyną czy olejem napędowym nie będą mogły wjechać bez uiszczenia odpowiedniej opłaty. - To akurat nie powinno szokować, bo w innych metropoliach Europy takie rozwiązania już funkcjonują i są bardziej restrykcyjne, ponieważ zakładają absolutny zakaz wjazdu do centrum – skomentował Gawin i dodał, że ta opłata nie będzie drastycznie wysoka, ponieważ maksymalnie będzie mogła wynosić 2,5 zł za godzinę i będzie pobierana tylko w godz. od 9 do 17.

Droższe parkowanie w centrach miast

Opłata za wjazd do tzw. strefy eko to nie jedyny wydatek, na który muszą przygotować się kierowcy w dużych miastach. Zgodnie ze zmianami, samorządy będą mogły ustalić wyższe opłaty za parkowanie w centrum miasta. - Pod względem samej konstrukcji niewiele się zmieni, bo stawki w strefach płatnego parkowania nadal będą ustalane na takiej samej zasadzie, czyli 15 proc. minimalnego wynagrodzenia. Należy jednak oczywiście pamiętać, że to wynagrodzenie minimalne z roku na rok rośnie – wyjaśniał Gawin i dodał, że obecnie maksymalna stawka za pierwszą godzinę parkowania w strefie płatnej wynosi 3,15 zł, a po zmianach może wzrosnąć maksymalnie do 9,5 zł. - Ale to będzie obejmowało tylko nowo powstające śródmiejskie strefy płatnego parkowania, czyli to nie będą te strefy standardowe, które istnieją dzisiaj – zaznaczył gość Dariusza Wieczorkowskiego. - Samorządy będą miały możliwość ustanowienia takiej strefy i takiej opłaty, natomiast będzie do tego potrzebna specjalna analiza rotacji samochodów w danym obszarze, takie strefy będą też zarezerwowane tylko dla dużych miast, które mają ponad 100 tys. mieszkańców. To też nie będzie tak, że będą powstawały jak grzyby po deszczu – komentował. Zwrócił także uwagę, że zmieni się również maksymalna stawka mandatu za parkowanie bez uiszczenia odpowiedniej opłaty – obecnie wynosi ona 50 zł i jest to kwota stała, natomiast po wejściu w życie nowych przepisów będzie wynosiła 10 proc. minimalnego dochodu, czyli na obecną chwilę 210 zł.

Zmiany dla zdrowia i środowiska?

- Głównym założeniem tych zmian jest ratowanie naszego powietrza. O smogu - szczególnie w okresie zimowym - mówi się coraz częściej i więcej, i niejako to też są sposoby na to, żeby odciążyć trochę te centra miast od nadmiernego zanieczyszczenia spalinami – ocenił Gawin. – Będziemy płacić więcej, żeby było lepiej dla naszego zdrowia, niekoniecznie portfela – podsumował.

POSŁUCHAJ:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~TAURUS
2018-08-09 06:26:30
z adresu IP: (213.195.xxx.xxx)
Ocena: 0
pińćset plus, czysta na tornistry. Ot i cała filozofia.
~Kazimierz
2018-08-03 18:58:16
z adresu IP: (109.197.xxx.xxx)
Ocena: 0
Poprawa stanu bezpieczeństwa pojazdów na drogach ma być uzależniona, od kwoty około 30 złotych. Jak słyszę lub czytam takie teksty...to powiem Państwu że mi ręce opadają....Spodnie, nie bo, na pasku....A tak szczerze? Bardziej idiotycznych i kretyńskich argumentów nie można, chyba, wymyśleć-wymyślić ! Na takie, moim zdaniem, idiotyczne argumenty nie ma, ZAPEWNIAM, w słownikach Profesorów Bralczyka i Miodka dostatecznie obraźliwych słów...Ma się zrozumieć że pod adresem pomysłodawców !!
~prawdziwy polak
2018-08-03 12:54:39
z adresu IP: (195.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
kiedyś byłem biedny wiec miałem tylko Golfa, teraz dorobiłem sie, zapożyczyłem i mam Ałdi, jeszcze troche pohandluje oscypkami i dorobie sie BeemWu! Oczywiście tylko w dizlu, te wasze benzyny czy pożal sie hybrydy nawet nie słychac że jeadą! ja jak odpalam silnik to czuje moc i wstrząs!! widac ze przyspieszam, uwielbiam was wyprzedzić i dać w palnik, wdychacie wtedy moją czarną moc, mam nadzieje ze potrujecie sie szybko i pozdychacie na raka to bedei miał całe drogi puste dla siebie! Także ten, pamietaj wiesniaku jak widzisz w lusterku moje cztery kółeczka blizutko, wymiatasz na bok bo Pan jedzie!!
~max
2018-08-03 12:35:11
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 1
Ciekawe kiedy nasze zarobki będą porównywalne z tymi w Europie Zachodniej ? Bo ceny europejskie już mamy .
Reklama