Nieznośna szarość kampanii wyborczych (Felieton polityczny)

Czesław Cyrul (SLD) | Utworzono: 2009-10-24 10:06 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

(Fot. Flickr / Neubie)

Kampanie wyborcze stają się dla liderów list wyborczych coraz droższe, mimo że przepisy precyzują ile kandydat może wydać. W praktyce bywa tak, że ci z końca listy organizują sobie kampanię symboliczną lub wcale, a liderzy kampanię barokową i suma wydatków przypisana liście jest prawidłowa.

Niestety, w świecie polityki, co i rusz słychać o finansowaniu kampanii wyborczych pod stołem lub bocznymi torami, co w praktyce jest możliwe. Dając pieniądze sponsorzy mają przede wszystkim na uwadze ewentualne załatwienie swoich lub grupowych interesów przez przyszłych posłów lub radnych.

Ludzi przesiąkniętych autentyczną ideą, dla której gotowi są poświęcić swoje pieniądze jest jak na lekarstwo.

Obywatel X dając datek na kampanię wójta liczy np. na odrolnienie jego ziemi, lokalny przedsiębiorca na wygrywanie publicznych przetargów lub załatwianie dobrej pracy w urzędzie.

Sponsorujący kandydatów do Sejmu liczą na miejsca w radach nadzorczych, wprowadzenie na salony władzy lub dostęp do ucha decydentów, no i oczywiście możliwość lobbowania korzystnych rozwiązań w prawie lokalnym czy krajowym.

Sponsorzy kręcą się wokół partii rządzących, udają sympatyków, niektórzy nawet zapisują się do partii, zostają przyjaciółmi liderów i nie bezinteresownie zasilają konta wyborcze. Rzecz w tym, że niektórzy nie chcą robić tego oficjalnie i dają pieniądze do ręki, a problemem kandydata czy partii jest wprowadzić jej na konto wyborcze, skąd mogą być oficjalnie wydawane na kampanie. Dlatego najciekawsze byłyby nie listy oficjalnych darczyńców, ale informacje o tych, którzy dają nieoficjalnie.

Są też tacy, którzy dają oficjalnie i nieoficjalnie, bo partie mają rożne potrzeby, szczególnie kiedy rządzą. Oczywiście bywa i tak, że bogaty kandydat np. poseł Palikot sam sobie finansuje kampanię, ale osobiście może wpłacić tylko około 18 tyś zł. na swoje konto, a to dużo za mało na zorganizowanie dobrej kampanii, dlatego pewnie szukał innych rozwiązań i na pewno nie on jeden.

Szara strefa w finansowaniu kampanii w Polsce funkcjonuje, co potem wychodzi w rożnych aferach na styku gospodarki i polityki na różnych szczeblach, przede wszystkim lokalnych, o których krajowe media rzadko wspominają. Natomiast lokalna gazeta nie narazi się burmistrzowi, bo żyje z ogłoszeń zamieszanych tam przez gminę.

Darczyńcy, oczekujący wzajemności, często pływają w mętnej wodzie i wciągają do niej naiwnych polityków, czego przykładów było ostatnio sporo: w kraju i regionie. Dlatego polityk takiej np. Platformy musi mieć oczy i uszy dookoła głowy i uważać, z kim się zadaje. O interesach Sobiesiaka, każdy polityk mógł się dowiedzieć i unikać jego towarzystwa. Więc teraz usprawiedliwianie się liderów PO z tej znajomości to naiwne tłumaczenie się kieszonkowca złapanego za rękę sięgającą do cudzej kieszeni. Oczywiście wokół PO takich „załatwiaczy” kręci się bardzo dużo, bo to partia rządząca, a jej liderzy są „przyjaźni” przedsiębiorcom, jak oficjalnie głosi jej program. Rozwiązań całkowicie eliminujących nieformalne finansowanie kampanii wyborczych nie ma. Dowodzą tego skandale wybuchające wokół finansów partii politycznych w Europie Zachodniej, ale to nie nasze zmartwienie, choć stamtąd płyną nauki o standardach w polityce.

 

(Zdjęcie przy tekście pochodzi z Flickra. Jego autorem jest Neubie. Objęte jest licencją Creative Commons Attribution 2.0 Generic).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ryszard
2009-11-10 20:01:14
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Panie Czesławie! Nie rozumiem w jakim celu, to akurat zdjęcie zostało zamieszczone w czołówce artykułu. Na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był to znak grupy niezależnych działaczy, widzących potrzebę zmian w życiu społeczno-politycznym i gospodarczym ale bez powiązań ze służbami specjalnymi Stanów Zjednoczonych. Młodym przypomnę, że owym działaczom chodziło o to, żeby dokonać w Polsce zmian w organizacji życia społeczno politycznego ale nie pod dyktando słowianożerców. Dziś ta symbolika nie ma sensu i chyba nawet nam szkodzi. Jako obywatel państwa wasalnego uważam (podobnie jak obywatele wszystkich terytoriów zależnych), że Hegemon powinien traktować nas tak samo jak główne stany. Uważam, że Stany Zjednoczone poza wyposażeniem nas w rakiety przeciwko Rosji, powinny finansować działalność administracji samorządowej. Tu wkraczam w wielką politykę, a ta nie jest tematem artykułu, którego jest Pan autorem. Panie Czesławie. Pan wie i ja wiem, że kampanie wyborcze w przyszłości będą jeszcze droższe. Obaj wiemy, że o mandaty radnych wszystkich szczebli samorządu terytorialnego będą ubiegać się oszuści, kombinatorzy i hochsztaplerzy oraz nieudacznicy, którzy doznali niepowodzenia w realizacji celów zawodowych lub innych i w nowej dla nich dziedzinie będą szukać biznesu i dowartościowania. To wszystko mogą sobie kupić za cenę skutecznie poprowadzonej kampanii wyborczej . Zapytam Pana, czy chciałby Pan, aby chore serce, bliskiej Panu osoby operował inżynier, wybitny specjalista w zakresie budowy mostów? Pewnie nie. Chyba, że ów inżynier podejmie działania promocyjne, które przekonają Pana, że operację kochanego serca wykona lepiej niż lekarz medycyny, specjalista kardiochirurg z doświadczeniem. Na przekonanie Pana o swoich nadzwyczajnych zdolnościach w zakresie kardiochirurgii, ów inżynier będzie musiał wydać sporo kasy. Panie Czesławie. Mamy podobną ilość zaliczonych kadencji na funkcji radnego wszystkich możliwych szczebli samorządu terytorialnego. Żartowanie i stawianie dalszych pytań retorycznych nie ma sensu. Obaj wiemy, że osoba, która w wieku 30 lub więcej lat doznała olśnienia i po najbliższych wyborach chce być radnym gminy, powiatu lub województwa , to aferzysta w przebraniu anioła, geszefciarz lub inny lobbysta. Nieszczęście polega na tym, że lobbysta niektórym wyborcom myli się z hobbystą. Hobbysta, działacz społeczny, samorządowiec, kandydat na radnego, to ktoś taki, kto w przedszkolu zgłaszał się na dyżurnego i pomagał innym ustawić równo buty po powrocie ze spaceru , w szkole działał w samorządzie uczniowskim lub w harcerstwie, później w organizacji studenckiej lub związkowej, w końcu w osiedlowym kole sportowym lub we wspólnocie mieszkaniowej gdzie praca na rzecz innych sprawiała mu przyjemność. Kandydat na radnego, który jest hobbystą nie lobbystą , do zdobycia mandatu radnego nie potrzebuje nadzwyczajnie dużych pieniędzy. Oświadczam, to ja, niżej podpisany radny kilku kadencji samorządu terytorialnego. W latach 1988-90 byłem radnym (członkiem Komitetu Osiedlowego Osiedla Gaj), w latach 1990-94 i 1994-98 pełniłem funkcję radnego Rady Miejskiej Wrocławia i latach 1998-2002 mieszkańcy wybrali mnie radnym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Na swoje kampanie wyborcze wydawałem grosze. Od zerowych wydatków na kampanię w roku 1988, przez 200 zł w 1990 i 500 zł w 1994 r. i około 1000 zł na kampanię w 1998 roku. Tyle tylko, że ja, podejmując działalność samorządową w 1988 roku miałem za sobą 20 lat pracy w ZHP w tym 26 harcerskich obozów letnich i zimowych. Przez wielu mieszkańców/wyborców byłem rozpoznawany i kojarzony z tzw. dobrą robotą. Do Komitetu Osiedlowego zostałem wybrany po zorganizowaniu serii sąsiedzkich czynów społecznych związanych z porządkowaniem, nowego wtedy, Osiedla Gaj. Później organizowałem Komitet Telefonizacji Osiedla (dziś, to wydaje się to śmieszne – większość chciała mieć telefon stacjonarny), współorganizowałem pierwszą we Wrocławiu osiedlowa telewizję satelitarną (działa do dziś i ma się dobrze). Byłem w środku wielu innych zdarzeń osiedlowych i miejskich, jako współorganizator, uczestnik albo juror. Jak się jest kandydatem z choinki, wskazańcem partyjnego bonzy, szwagrem osoby znaczącej w biznesie, to mandat trzeba sobie kupić, wydając na kampanię tysiące, a niektórzy mówią, że nawet dziesiątki tysięcy złotych. I tak ma być. Panie Czesławie! Polemikę z Panem, bywszym kolegą radnym, ale też z polemistami w okienkach poniżej zakończę apelem skierowanym do Pana jako polityka i do polemistów, a przede wszystkim do ludzi mediów. Kochani! Jeśli nie chcecie aby wasze lub inne kochane serce operował inżynier budowy mostów, specjalista od marketingu lub księgowy, to nie chciejcie również aby waszym/naszym reprezentantem na szczeblu gminy, powiatu lub sejmiku był ktoś, komu ze środy na czwartek zaświtało, że dobrze być działaczem społecznym a najlepiej radnym. Panie i Panowie. Macie prawo, nieśmiało twierdzę, że obowiązek, zadawania pytań kandydatom na kandydatów na radnych i później kandydatom, dotyczących: 1. osiągnięć/sukcesów, planów związanych z pracą zawodową, 2. dokonań w działalności społecznej w tym przysporzonych bóbr dających przeliczyć się na jednego mieszkańca osiedla, wsi lub gminy. 3. przyszłego wnioskowania o zmianę tego co dobre (po 1990 roku, wszystko jest dobre) na jeszcze lepsze. Powyższe pytania pozwolą na eliminacje części nieudaczników życiowych i zawodowych, kanciarzy i aferzystów szukających w nowych okolicznościach pieniędzy i samozadowolenia . Dla wyeliminowania tylko jednego szkodnika taką akcję, w moim przekonaniu, warto podjąć. Ryszard
~olek
2009-10-30 13:18:17
z adresu IP: (81.168.xxx.xxx)
Ocena: 0
Czy takie sytuacje są we wszystkich partiach politycznych?
~cyrul
2009-10-25 00:05:49
z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ocena: 0
Własnie skonczyłem ogładać Gołotę i Adamka. Podobało mi się. A teraz jeszcze raz Panie Danielu Panu wyjaśniam. Co tydzień, w piatek, redakcja zwraca sie do partii politycznych o komentarz polityczny, podobnie jak zaprasza polityków do studia na dyskusje. Ja komentarz piszę, inne partie nie. Wyydaje mi sie, że Pan ma do mnie o to pretensje,,że inni " nie odpowaidają na zaproszenie. Redakcja prosząc partie polityczxne o komentarz chce pokazać różnice w poglądach, ale nie ponosi odpowiedzialności za ich lenistwo polityków. Przykre jest to, że Pan nie interusuje sie tym, co pisze, ale dlaczego piszę. Po prostu mam coś do powiedzienia i tak wogóle to lubię pisać. Pozdrawiam.
~Daniel
2009-10-24 22:33:30
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
ps. dziwi mnie takze to, że radio " prosi" Pana o felietony cyklicznie - raz w tygodniu 10, 17, 24 pazdziernika. Zupełnie jakby było to wynikiem jakiejs umowy. czekam z niecierpliwością kolejnego felietonu politycznego na stronie prw - z niecierpliwością tym większą, że wciąz mam nadzieje, że i inni politycy bedą sie chcieli wypowiedzieć. Szanownych Redaktorow prosze natomiast o zamieszczenie nazwisk tych polityków, którzy rzekomo felietonu napisac nie chcieli.
~Daniel
2009-10-24 22:25:54
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
Drogi Panie Cyrulu. Dziwi mnie szczerze Pana błyskawiczna reakcja na mój list. Czyżby dostał Pan cynę z radia? Sam Pan pisze wyrażnie, że udziela sie Pan na stronie radia jesli radio Pana o to poprosi. Nie chce domniemywać dlaczego radi Pana prosi i dlaczego Pan nie domawia. Cała sytuacja jest po prostu niesmaczna, a wrzucanie Pana felietonów na czołówkę - wybaczy Pan - jest żałosne i stawia duży znak zapytania nie tylko w stosunku do radia ale i Pana osoby, w moich oczach. pozdrawiam
~rex
2009-10-24 19:31:29
z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ocena: 0
Typowo polskie, sam nie umiem, to i on też niech ie pisze. Teksty Cyrula sa super i do tego poruszył smutny, ale prawdziwy problem naszej polityki. Tam szara strefa ma się dobrze dobrze.
~cyrul
2009-10-24 19:17:11
z adresu IP: (95.40.xxx.xxx)
Ocena: 0
Szanowni Państwo. Radio zwraca sie o opinie dowszystkich partii.Nie jest moją winą, że inne opcje lenią sie lub nie traktuja radia poważnie i nie reaguja na propozycje.. Zatem zachęćcie innych polityków do pisania. Przypuszcaam, że jakieś poglady państwo macie, skoro tak alergicznie reagujecie na moją obecność. Zastanawiacie się dlaczego ja piszę a inni nie, a poruszony problem Was nie interesuje? Piszę raz w tygodniu kiedy redakcja nie poprosi i nie biorę za to żadnych pieniedzy. Wychodzi na to,że skoro inni nie chcą nic napisać to i ja nie mam do tego prawa. Co do blogu, to powiem tyle, że radio nie jest jedyną redakcją, która prosi mnie o komentarze. Jednak ilekroć radio mnie poprosi, to coś tam naskrobię. A zatem panie Danielu, niech Pan nie dopatruje sie stronniczosci radia, bo ono jest bezstronne, a zastanowi się dlaczego inne partie nie chca sie wypowiadać. Cyrul Czesław.
~daniel
2009-10-24 15:09:59
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
jeszcze jedno. nie zauwayłem innych felietonów politycznych w ostatnim czasie jak tylko Pana Cyrula. 10, 17, 24 pazdziernika. przypadek czy tez stała rubryka na stronie prw? czy Pan Cyrul dostaje poieniądze za to?
~daniel
2009-10-24 15:04:18
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
nieporozumieniem jest umieszczenie felietonu na czołówce sugerujące, ze jest to najwazniejsza informacja ! nie ma znaczenia czym jest felieton, a czym informajca. wazne jest co sugeruje radio. dziwi równiez fakt, że w ostatnim czasie Pan Cyrul zamieszcza swoje felietony coraz czesciej. Moze postrarałby sie po prostu założyc bloga ? Proszę sprawdzić jak radzi sobie z tym prasa. Jesli juz to daje felietonistom osobną rubrykę, nie umieszcza felietonów polityków na pierwszej stronie prawda? Jesli zaglądam na stronę prw to po to by sprawdzic co waznego dzieje sie w regionie. Felietony moznaby umieszczac gdzieś z boku. W przeciwnym razie osmieszają się Panstwo udając bezstronność. Tłumaczenie Pani jest równie naiwne, jak wiara w bezstronność tego typu praktyk. pozdraiwam. ps. Ciąglę cieszy mnie, że są jeszcze strony na których najważniejsze są informacje z regionu, a nie kampanie polityków - nawet jesli przebiegałyby one pod postacią felietonów.
~KatarzynaGórowicz,prw.pl
2009-10-24 11:20:41
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 0
Felieton polityczny nie jest informacją, a felietonem. Można się z zawartymi w nim tezami zgadzać, lub nie. Można na ten temat dyskutować, lub nie. Wolna wola. Do wyrażania opinii proszę zwykle polityków różnych opcji (są one zamieszczane w dziale OPINIE oraz POLITYKA). Zapraszam zatem do dyskusji. A nieporozumieniem mogło by być - brak na stronie prw.pl opinii. Zamieszczanie wyłącznie informacji zarezerwowane jest dla portali i rozgłośni wyłącznie informacyjnych. My nie ograniczamy się wyłącznie do podawania tzw. newsów. Chcemy też rozmawiać, dyskutować i spierać się, merytorycznie spierać. Pozdrawiam. Katarzyna Górowicz, prw.pl
~dan
2009-10-24 10:26:12
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
umieszczenia felietonów politycznych politykow na stronie radia jest wielkim nieporozumieniem i mocno uderza w bezstronnośc radia. Pan Cyrul pisze juz kolejny raz i to nieby ma byc najwazniejsza informacja z regionu? kompletne nieporozumienie.
Reklama