Sarsa w Radiu Wrocław: Nie da się mieć wszystkiego

Michał Kazulo | Utworzono: 2018-09-24 12:31 | Zmodyfikowano: 2018-09-24 12:35
A|A|A

fot. RW

Michał Kazulo: Jest z nami Twój pies.

Sarsa: Tak, Guzik.

I tak sobie przed chwilą gawędziliśmy, że posiadanie psa to jest wyzwanie dla człowieka, który ma jednak napięty plan dnia, tak jak ten twój.

Ja się bardzo bałam tego, bo wiesz ten piesek był prezentem urodzinowym. Sama bym się nigdy nie odważyła.

To podobno najgorsze prezenty.

Wiesz co, ja w ogóle uważam, że jest to szalony prezent i bałam się tego. Ale okazał się być najpiękniejszym dla mnie i najważniejszym na ten moment prezentem. Nie wyobrażam sobie teraz bez tego psa życia, a zanim go dostałam to się zastanawiałam jak to będzie. Cały czas jestem w trasie... Plusem jest to, że ta rasa, bo to jest chichuachua, nie waży nawet kilograma i tak naprawdę to jest pies, który jest psem jednego właściciela. Dla jego komfortu musi być bardzo blisko Ciebie. No i robimy spacery pomiędzy wywiadami, biegamy po parkach...

Widzę, że jest bezkonfliktowy

Tak. Wieczorami za to ma takie swoje jazdy, że boi się cieni, które rzucają latarnie uliczne. Czasem ma też problem z innymi psami, a tak to jest super.

Pozwala Ci się jeszcze bardziej zdyscyplinować w jakiś sposób? O której Ty w ogóle wstajesz?

Codziennie inaczej, ale jak jesteśmy teraz w czasie promocji singla "Zakryj" to wcześnie. Siódma, czasami szósta, bo jeździmy i promujemy utwór po całej Polsce. Jak mam wolny czas, to przespałabym cały dzień i tak naprawdę, to właśnie pies jest motywacją, by wyjść na ten spacer. Okazuje się, że to się zawsze dobrze kończy; jakimiś fajnymi przygodami, spotkaniami. Bo wiesz, jak masz psa to nagle zagadują do ciebie ludzie...

Sąsiadki, sąsiedzi.

Tak! Ja już poznałam całe osiedle.

Psi gang można powiedzieć.

Coś w tym jest (śmiech). Mój pies ma swoich kolegów, których lubi i ja muszę wtedy kolegować się siłą rzeczy z właścicielami tych piesków.

Ale podobno ludzie, którzy kochają psy, to zawsze są dobrzy ludzie.

Nadajemy na jednej fali, to prawda.

Zostawmy na razie psa, niech sobie wącha. Jak to jest być artystą niezłomnym?

Nie jest łatwo. Jak zaczęłam drogę swoją muzyczną -mam na myśli muzykę stricte mainstreamową -i podpisałam pierwszy kontrakt z wytwórnią, to okazuje się jest wiele osób, które mają na Ciebie plan i pomysł. Ja od początku się buntowałam i nie dopuściłam nigdy do tego, żeby ktoś za mnie tworzył albo za mnie planował, jak ja mam wyglądać. Zwłaszcza, że dla mnie jest to kompletnie bezsensu. Nie chcę tworzyć produktu, nie jestem produktem. Ja komponuję i koncertuję od wielu, wielu lat, zanim jeszcze wydałam pierwszy, komercyjny singiel.

Długo trwało, zanim wspięłaś się na ten szczyt.

To trwało latami tak naprawdę. Miałam też zespół tutaj we Wrocławiu. To był taki projekt, który nawet jeszcze nie miał nazwy chyba... Ale zaraz obok był projekt "TakLoopNie". Te moje korzenie sięgają daleko, daleko. Również do poezji śpiewanej, muzyki elektronicznej, i alternatywnego rocka. To jest to co mnie stworzyło. To mnie ukształtowało jako artystkę.

Wiele osób pyta, czy sukces, który już masz, daje człowiekowi poczucie spełnienia i szczęścia, czy raczej strach, że to zaraz wszystko się gdzieś wysypie?

Mam wrażenie, że za każdym razem debiutujesz. Czyli każda płyta, każdy singiel... Za każdym razem próbuje odsłonić nową kartę mojej muzycznej wrażliwości. Chodzi też o to, jak jest stworzona branża muzyczna. Żeby się utrzymać na tym rynku, to tak naprawdę za każdym razem startujesz od takiego miejsca bliskiego zeru. Znowu pokazujesz i znowu musisz coś udowodnić. To jest z jednej strony męczące, ale z drugiej strony podniecające też.

A co w tym podnieca?

No właśnie taka wieczna niewiadoma. Nigdy nie wiesz, czy to się spodoba. Tutaj nie ma żadnego wzoru, ani patentu na hita. Nie ma też wzoru i patentu na to, co poruszy ludzkie serca. Kiedy komponuję muzykę, pisze melodię, ten topline jest najważniejszy. Zaczynam to grać bliskim przyjaciołom, rodzinie i jak widzę, że oni już coś tam nucą no to mówię, że może jest to fajna melodia. Potem szukam słów, które będą zapamiętliwe, a zarazem wyrażą to, co ja przeżyłam gdzieś tam w swoim życiu. I jeszcze szukasz tej instrumentacji, która znowu będzie czymś nowym, a nie powtarzalnym, tak jak wszystko dookoła, co słyszysz w radiu. I nigdy nie wiadomo. Do ostatniej chwili. Czasami radia zaczynają grać, a potem się wycofują, a czasami myślisz sobie, że to na pewno nie będzie przebój, przecież tutaj jest tyle alternatywnych rozwiązań, że jest to w ogóle mało przyjazne radiostacjom i okazuje się, że BUM!

Dla mnie jesteś artystką, która nie lubi w muzyce zbyt wielu kompromisów.

Jak zgłaszają się do mnie czasami inni artyści i mówią: "Sarsa, weź mi napisz hita.",to ja mówię: "Kurcze, wiesz co, ja zrobię wszystko w co mojej mocy.", bo faktycznie wielokrotnie udawało mi się pisać dobre piosenki, także dla innych. Nawet nie wiem, czy mi to łatwiej nie przychodzi, niż pisanie dla siebie...

Bo można się odciąć trochę, że to nie jest własne.

Dokładnie. Nabierasz takiego zdrowego dystansu i trochę też tak rzemieślniczo do tego podchodzę, więc bez tych swoich kaprysów. Zazwyczaj to jest tak, że jak ktoś się do mnie zwraca, to chciałabym poznać osobę, bo wiesz o miłości można napisać inaczej dla Moniki Lewczuk, inaczej dla Ewy Farny, jeszcze inaczej dla Damiana Ukeje. To się nie rodzi tak po prostu. To musi być inspirowane wykonawcą.

Jesteś artystką poszukującą. Jak się słucha Twoich płyt, to słychać rożne wpływy.

Trzeba mieć inspirację. Ja kocham podróżować, kocham słuchać muzyki różnych kultur i wyciągać z nich te charakterystyczne elementy. Chce też żeby to jednak było zjadliwe, bo często można odlecieć. Słusznie zauważyłeś, że tych inspiracji jest sporo. Teraz pracuję nad trzecim albumem i chciałabym, że on w przeciwieństwie do poprzednich dwóch, był bardzo spójny. Miał takie elementy retro, trochę odlschoolowej elektroniki.

Koncept album?

No trochę chyba tak. Artwork będzie bardzo spójny, bo zmierzam do tego, by mój album był nie tylko muzyką, ale chce go też wyrazić w obrazach i w konkretnych symbolach. Wszystko po to, by osoby niesłyszące mogły mieć możliwość dostępu do tych treści. Wiem, że może to zabrzmieć dla kogoś jak jakiś absurd, ale powiem wam szczerze, że na nasze koncerty w tym sezonie, przychodzili rodzice z młodzieżą i dziećmi niesłyszącymi. Niektórzy całkowicie nie słyszeli, niektórzy mieli aparaty wzmacniające słuch. I ja nie wiedziałam jak się zachować, nie wiedziałam jak to rozumieć. Oczywiście, czułam się bardzo wyróżniona, ale wiesz to jest takie dziwne. No i zapytałam: "Ale jak to?". Uzyskałam odpowiedź, że po prostu to nie chodzi tylko o muzykę, ale też o te wibracje, które są odczuwalne z głośników i całą sytuację bycia częścią wydarzenia społecznego, bycia częścią tej grupy. No i nasze show jest również show wizualnym. Mamy światła, wizualizację...

Działacie na różne zmysły.

Tak! Do tego ja się ruszam jak niezrównoważona ruchowo. Pomimo, że nie znam języka migowego to moja ekspresja ruchowa wiele mówi. Zaczęłam się tym cieszyć i pomyślałam sobie: "O nie, no to jeżeli ta grupa naprawdę chciałaby być częścią mojego świata, to ja jestem przeszczęśliwa i chcę się również na was otworzyć.".

Całkiem nieźle sobie radzisz ze swoim wizerunkiem. Czy to od początku było jakoś przemyślane, czy to są przypadki?

Trochę przypadki. To wynika po prostu z tego, co ja czuję w danym momencie. Zawsze byłam dosyć kiczowata, tak mi się wydaje, jeżeli chodzi o mój gust. W dalszym ciągu wydaje mi się, że jestem, bo mi się podobają rzeczy i połączenia nieoczywiste. Lubię, jak się wyróżniam, lubię jak jest to częścią mojego komunikatu. Mam rogatą duszę, więc noszę sobie rogi. Dzisiaj jestem w lepszym nastroju, takim potulnym, więc rogi są zdjęte. Jest to też dla mnie taka sytuacja, powiem szczerze, gdzie jestem wyciszona. Te rozmowy radiowe to jest taki moment, gdzie ja się trochę relaksuję, nie wiem czemu. Bo mnie nie widać...

Mówisz tak: "Czy byłaby to kariera muzyczna, czy naukowa to człowiek wszystko co sobie w życiu wymyśli, jeśli ma ambicje i jest konsekwentny można realizować tutaj w Polsce. Praca i możliwości są.". To zastanawiałaś się czemu my tak narzekamy?

Zastanawiałam się często nad tym i powiem Ci, że nie wymyśliłam żadnej odpowiedzi. Podejrzewam, że są jakieś grupy badaczy, socjologów, którzy wiedzą dlaczego nasze społeczeństwo jest takie. Ja kocham ludzi w Polsce i chcę wierzyć w to, że większość to są ludzie ze wspaniałą, emocjonalną wrażliwością i inteligencją, którzy rozumieją co ja mówię i chcą tego słuchać... Ale też sami mają dużo do powiedzenia i przede wszystkim mają swoje inicjatywy. Zdarzają się też tacy, co siedzą i nic nie robią, a krytykują.

Z drugiej strony jest też taka reguła, że u nas w Polsce dopiero jak artysta umiera to zaczynamy go doceniać.

Tak! To jest straszne. I najgorsze jest to, że nie wyciągamy z tego wniosków. Nawet teraz mówimy w mediach, że doceniamy po śmierci, a za życia hejty, wieszanie psów i kotów. Jak Kora teraz była chora to nikt jakoś specjalnie nie pomagał podejrzewam. Okropne, przecież ona walczyła, tam chyba nawet brakowało środków finansowych…

Sprawdźmy Twojego najnowszego singla "Zakryj". Zazwyczaj śpiewasz o miłości w języku angielskim. Tutaj jest po polsku. To dlatego, że jesteś bardziej zaangażowana w tekst?

Język angielski jest super, jeśli chodzi o śpiewność. Nasz polski nie jest zbyt śpiewny według mnie, nie wiem co na to specjaliści. Natomiast po angielsku mogę uzyskać inną barwę głosu, więc ewidentnie ta melodia jest inna, niż polska. Jeśli zaczynam pisać po polsku to bardziej muszę uważać na słowa, by one nie przeszkadzały w tym, jak płynie melodia.

Jakbyś miała wartościować: melodia, czy słowa?

Dla mnie osobiście melodia. Ale jak zaczęłam robić polskie piosenki o widzę, że słowa też są bardzo ważne, bo jednak ludzie w Polsce chcą bardzo jakiejś historii.

Dlatego na teledysku można sobie razem trochę śpiewać. Takie ukryte karaoke.

To lyric video jest wyjątkowe, bo jest zbudowane z dziewięciu grafik, które łącza się ze zdolnością synestezji. Dla tych, którzy nie wiedzą powiem tylko krótko, że synestezja polega na tym, że dany bodziec, dane wrażenie - na przykład dźwiękowe - osoba z synestezją potrafi odebrać również innym zmysłem. Czyli najprościej mówiąc: człowiek z synestezją może widzieć muzykę. Widzieć ją w kolorach lub czuć ją w smakach. Takie pomieszanie zmysłów. Chciałam szukać innych zmysłów, innych wrażeń, żeby im pokazać treść. Myślałam, że to będzie dodatek, ale dostałam taki fajny odzew…

Masz już tyle wyświetleń, że to nie może być dodatkiem.

Nie spodziewałam się tego.

A skąd bierzesz te wszystkie pomysły?

To jest tak jakby wisiała nade mną chmura z takimi różnymi hasłami do zrobienia. Ja sobie sięgam i zdejmuję jakieś hasło, układam na kartce, patrzę na nie bardzo długo i to się samo nagle zaczyna pisać. Nie wiem jak to się dzieje. Jestem osobą wierzącą, więc czasem jak modlę się, czy medytuję to mówię: "No to Boże, co teraz robimy?".

I on Cię prowadzi?

No jakoś tak to się dzieje. Oczywiście to nie jest tak, że siedzę bezczynnie. Staram się poznawać ludzi, słuchać ich. Jakie są ich potrzeby, jakie są ich oczekiwania, a reszta się robi sama.

Czyli w zasadzie ciągle jesteś w pracy. Bo ten proces jest długi…

No jest to jakaś misja. Rozgraniczyć w tym momencie moje życie prywatne i pracę, to jest nie możliwe.. Z jednej strony mnie to męczy, bo po ludzku chciałabym wiedzieć gdzie się zaczyna praca, a gdzie kończy... I też moi bliscy ludzie, w moim życiu prywatnym, chcieliby tego, tak podejrzewam. A z drugiej strony...

To prowadzi do konfliktów?

Oczywiście. To jest problem chyba każdego człowieka z wielką pasją, że nagle czasami partner, czy przyjaciele muszą zrozumieć, że ta pasja to nie jest praca, tylko że jest to jazda bez trzymanki po całości.

Płacisz ogromną cenę.

Nie da się mieć wszystkiego. Obserwowałam chociażby życie mojego brata, który jest zupełnie innym człowiekiem niż ja. Ma klinikę stomatologiczną, ma trójkę super dzieci i w ogóle wszystko jest ekstra. Myślałam sobie: "Matko, jakie nudy.". (śmiech) A teraz z perspektywy i tak jak śpiewam w utworze "Zakryj" z odległości tych kilku lat, wszystko widzę inaczej. Zaczynam dostrzegać wartość jaką on wypracował wiodąc życie - jak to można powiedzieć - normalnego człowieka, czyli nie artysty. Ma rodzinę, jeżdżą na wakacje, że mogą je sobie zaplanować w ogóle! Masa rewelacyjnych rzeczy, na które ja też mam ochotę, a które w danym momencie nie są w zasięgu mojej ręki. Z kolei to też idzie w druga stronę. Jak byliśmy w Livigno we Włoszech na koncertach i zabrałam całą moją rodzinę na ten wyjazd koncertowy, to on obserwuje moje życie i mówi: "Boże, jak Ty masz fajnie. Kurde, też bym tak chciał.".

Nie za bardzo otwierasz drzwi do swojej prywatności, co jest trochę moim zdaniem dziwne, bo to nie przeszkadza Ci w karierze w żaden sposób. Czyli da się jednak.

Absolutnie, moje życie prywatne i moja rodzina to są rzeczy, które należy chronić.Rodzina jest bardzo dużą wartością, natomiast polskie media często żyją plotkami. Odbiorcy nie zdają sobie sprawy, że często nagłówki są tylko po to, by nakręcić sprzedaż.

Pamiętasz jakiś taki najgłupszy nagłówek?

-Co mnie wkurzyło tak bardzo... Wiem! Że zginęłam w wypadku samochodowym, było chyba coś takiego, przez co prawie cała moja dostała zawału. Teraz to już za mną. Wytłumaczyłam wszystko bliskim i wiedzą jak to działa. Natomiast słuchaj, nie zmienisz tego. Każdy człowiek po ludzku przeżywa, jak ktoś go opluwa. I to nigdy nie będzie normalne, ja nigdy się na to nie będę godzić i zawsze będę o tym głośno mówić, że jest to jakieś wypaczenie. Dlatego moich bliskich trzymam z dala od tego, bo wiem że oni nie są osobami publicznymi i niech tak pozostanie. Niech oni wiodą swoje normalne życie, a ja wezmę to na swoje barki.

Ludzie Cię oceniają i zadają dużo pytań np. na Twoim Facebooku. Jednym z nich jest to, czy jesteś fit.

Ostatnie dni tak sobie, bo właśnie odkąd jesteśmy w tej trasie po radiach to jemy...

Misja hot-dog?

Misja hot-dog, ale staram się żyć zdrowo. Trenuję, zaczęłam zajęcia też z aikido.

To cenna uwaga dla tych, którzy chcieliby podejść.

No, uważajcie, bo wykorzystam waszą moc przeciwko wam. (śmiech) Ale tak serio mówiąc to lubię sport, bo to jest jedyny moment, kiedy przestaję myśleć. Bardzo zdrowo dać sobie czasami w kość.

Jaka będzie ta nowa płyta?

Na pewno mogę powiedzieć o tym, co się rodzi w mojej głowie i mam nadzieję, że nikt nie odbierze tego jako deklaracji, że tak ma być i koniec. Moi odbiorcy wiedzą, że czasem potrafi mi się wszystko odwidzieć i już. Chciałabym, żeby każdy utwór kolejny, który będzie tworzony na ten album, był rozwinięciem tego, co zaprezentowałam w "Zakryj”.

Masz policzone instrumenty, na których grasz?

Słuchaj, ja po prostu non stop kupuję nowe instrumenty, tylko nie mam czasu na nich ćwiczyć, więc ich jest sporo. (śmiech)Najważniejsze jest to, by treść była prawdziwa. Kiedyś próbowałam napisać wesołą piosenkę. Taką fajną, wesołą piosenkę. No i miałam nawet pomysł, że to będzie takie reggaeowe... I okazało się, że to właśnie wymyślony pomysł, bo brzmiało okropnie. Nagrywaliśmy to u mnie w studio w Gdyni z Pawłem Smakulskim, który pomaga mi prowadzić moje "Sarsa Music Wydawnictwo Muzyczne", i on do mnie mówi: "Jezu, jak to źle brzmi. Jesteś za wesoła, jesteś jak nie Ty.". No i ja też posłuchałam i odpuściliśmy. Strasznie dużo pracy włożyłam w ten utwór, więc nie wiem… Może kiedyś dopasuję to do jakiegoś innego artysty, który jest naprawdę pozytywny. Ja jestem po prostu kompletnym, twórczym smutasem. Musze mieć doła, żeby napisać dobry utwór.

Umiesz produkować takiego doła ?

No to tak, jak idę na przykład na bulwar w Gdyni, to faktycznie patrzę w morze, przypominam sobie różne sytuacje z mojego życia, jakieś tam niedokończone historie miłosne. Albo po prostu piszę o tym, co w danym momencie mnie frustruje. Zobacz, że utwór "Zakryj" jest tylko w pierwszym czytaniu o miłości. Tam pod spodem jest drugie dno, trochę o tej branży właśnie. O tym, że czasami wokół jest tyle śliskich i kłamliwych tematów. Sytuacji, których Ty jesteś nagle częścią.

Nawet nieświadomie, na przykład podczas wywiadu.

Bywa to często, powiem Ci. To jest jakaś masakra. Czasami rozmawiasz fajnie z człowiekiem, a okazuje się że on przekręcił osiemdziesiąt procent twoich wypowiedzi. Ja ciągle ufam, jestem naiwna w tym pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Otwierasz się na ludzi po prostu.

W utworze "Zakryj" śpiewam o tym, że dobrze jest mieć takie miłości w życiu, takich przyjaciół, takie relacje. Pomimo tych wielu kłamstw, masz kogoś z kim możesz dzielić dzień za dniem i z kim możesz znosić cały ten świat. Celowo użyłam słowa znosić, bo oczywiście kocham życie i kocham świat, ale czasami po prostu trzeba coś znieść.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama