Eurowybory tysiąca porażek (Komentarz)

| Utworzono: 2009-06-09 18:31 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

(Fot. Ola Osowicz)

Kto miał dość partyjniackich zadym w krajowej polityce mógł być usatysfakcjonowany niedawną kampanią wyborczą we Wrocławiu. Czołowi kandydaci często i chętnie spotykali się na debatach.

Rozmawiali poważnie. Merytorycznie. O Europie. I odnosili się do siebie z szacunkiem.

Mało tego. Okazało się, że w tej formule świetnie odnajdują się przedstawiciele ugrupowań, które na co dzień prowadzą ze sobą bezwzględne wojny. Bardzo sensownie dyskutowali ze sobą Jacek Protasiewicz (PO) i prof. Ryszard Legutko (PiS). A innego dnia - Protasiewicz, Józef Pinior (Centrolewica) i Janusz Dobrosz (Libertas).

Jednak któregoś razu Józef Pinior westchnął, że te debaty to coś, czym ekscytują się wyłącznie elity - kilkudziesięciu polityków, studentów politologii i dziennikarzy. Nikt więcej.

Miał rację. Pokazały to wyniki wyborów. Pinior i Dobrosz wypadli dramatycznie słabo, znacznie poniżej oczekiwań. Protasiewicz i Legutko uzyskali świetne wyniki. Czy dzięki debatom? Nie - dzięki temu, że byli "jedynkami" na listach dwóch największych polskich partii. I skorzystali na prymitywnym medialnym zgiełku wywoływanym przez swoich szefów i spin doctorów.

Totalną porażkę poniósł ruch Polska XXI (i jego miejscowa mutacja - Dolny Śląsk XXI). Nie wystawił własnej listy. I pogubił się popierając kandydatów z bodaj połowy innych list - od lewicy po prawicę. W dodatku okazało się, że poparcie udzielane przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza nie znaczy nic. Z czterech wspieranych przez niego kandydatów, trzech przegrało, w tym dwóch bardzo dotkliwie (Pinior i Sergiusz Najar z SLD). Jeden wygrał (prof. Legutko), ale raczej dlatego, że był "jedynką" dużej partii, niż dzięki poparciu Dutkiewicza. W dodatku w szczycie kampanii gruchnęła pogłoska, że Dutkiewicz nie wystartuje w wyborach na prezydenta kraju w 2010 r. - a to stawia pod znakiem zapytania całą polityczną inicjatywę, którą firmował.

Przegrały komitety, które miały odmienić oblicze polskiej sceny politycznej (Libertas, Centrolewica). Przegrali kandydaci, którzy mieli rzucić wyzwanie liderom dużych, partyjnych list (totalna klęska Sergiusza Najara, którego poparli m.in. Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy i Włodzimierz Cimoszewicz). W okręgu dolnośląsko-opolskim rozczarowaniem okazało się PSL, które miało powalczyć nie tylko o głosy wsi, ale i o mniejszość niemiecką na opolszczyźnie (Henryk Kroll) oraz o Wrocław (Ilona Antoniszyn, Henryk Geringer de Oedenberg).

Przegrała frekwencja. I to w całej Europie. Od 30 lat, z wyborów na wybory jest coraz mniejsza. To osłabia cały Parlament Europejski jako instytucję. Dorzućmy do tego ogólnoeuropejską klęskę Libertasu, który - owszem - budził spore kontrowersje, ale też zaproponował parę ciekawych tematów, na czele z tezą o deficycie demokracji w Unii Europejskiej. Ta przegrana, wraz ze słabnącą frekwencją napawa pesymizmem: unijne instytucje mogą uznać, że dalsze "zbliżanie się do obywateli" nie ma sensu.

Wyniki wyborów w Wielkiej Brytanii mogą dodatkowo oznaczać przegraną Traktatu Lizbońskiego. Pół biedy, gdyby była dla niego wyrazista alternatywa. Ale nie ma żadnej. W tej sytuacji obalenie Traktatu to krok wstecz w dziejach UE.

Słabe były te wybory.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~rh
2009-06-18 22:11:27
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 0
Myślałem o głosowaniu na Huskowskiego. Gdy tylko pojawiło się na plakatach "Popieram" Dutkiewicza to już nie miałem wątpliwości. "Popieram" zabrało wiele głosów we Wrocławiu. Jako wrocławianin wstydzę się za nową nazwę Hali Ludowej. Każdy turysta może przeczytać w dowolnym przewodniku z jakiej to okazji, to -lecie. Mogę zagłosować tylko na kogoś, kto daje szansę na zmianę tej nazwy.
~Marek Zalewski
2009-06-12 14:44:27
z adresu IP: (77.79.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tak, jestem przekonany do glosowania przez net (za 20 lat) - zagrożenie takie same jak przy liczeniu kart(płacht) do głosowania /spróbuj kiedyś-fajna zabawa/. nie wiem jakie opinie speców masz na myśli?? Obowiązkowe- wcale nie znaczy upiorne, a musi być obowowiązkowe, bo inaczej nie zafunkcjonuje - nie trzeba karać tych nie glosujących, ale odpowiednio gratyfikować glosujących, taka jest moja opinia. A co do innych opinii -Swena i -kicka> macie racje tylko jaka jest alternatywa> jakich macie swoich kandydatów - kokretnych ludzi z programem i chęcią jego realizacji?> bo tak generalnie może się okazać że w ogóle na nic nie mamy wpływu, więc po co wychodzić z domu??
~PW
2009-06-11 14:50:39
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Faktycznie subiektywny:) Jest: "Porażkę poniósł ruch Polska XXI (i jego miejscowa mutacja - Dolny Śląsk XXI). Nie wystawił własnej listy. I pogubił się popierając kandydatów z bodaj połowy innych list - od lewicy po prawicę." Mogło być: "Porażki nie poniósł ruch Polska XXI (i jego miejscowa mutacja - Dolny Śląsk XXI), bo nie wystawił własnej listy i nie dał roznieść się w nierównym starciu z partyjnymi machinami, których niektórzy kandydaci łamiąc prawo wydali na kampanię znacznie więcej środków, niż dopuszcza ordynacja wyborcza, a i tak trzech z czterech popieranych przez Ruch kandydatów uzyskało mandaty" Jest: "W dodatku w szczycie kampanii gruchnęła pogłoska, że Dutkiewicz nie wystartuje w wyborach na prezydenta kraju w 2010 r. - a to stawia pod znakiem zapytania całą polityczną inicjatywę, którą firmował." Mogło być: "W szczycie kampanii gruchnęła pogłoska, że kandydatem Ruchu na prezydenta kraju może być Jerzy Buzek, a Dutkiewicz poprowadzi Stowarzyszenie "Dolny Śląsk XXI" do zwycięstwa w skali regionu w wyborach samorządowych w 2010 r. - co stawia pod znakiem zapytania przykładanie miary wyników eurowyborów do analiz sceny politycznej w kraju." itd... Pozdrawiam!
~Swen
2009-06-10 08:49:09
z adresu IP: (217.96.xxx.xxx)
Ocena: 0
No i Kick chyba napisał wszystko, co trzeba. No bo jaki mamy wpływ, skoro głosujemy na tych, których ktoś już dawno wybrał? Byłoby świetnie, gdyby kiedyś frekwencja wyniosła 0 proc. Może politycy by oprzytomnieli
~kick
2009-06-10 06:42:36
z adresu IP: (217.97.xxx.xxx)
Ocena: 0
Problem jest w tym, że to tak naprawdę nikogo nie obchodzi. I gdyby nie akcje spin doktorów to frekwencja byłaby jeszcze mniejsza, bo nawet betonowy elektorat ugrupowań miał te wybory w poważaniu. Skądinąt słusznie. Na antenie RW padło wyjaśnienie. Pani socjolog powiedziała, że wyborcy, poza aktem głosowania, nie mają żadnego wpływu na wybranych, widza to i nie mają zamiaru w tym uczestniczyć. A politycy jak ognia boją się wyborów jednomandatowych, bo im się później koalicje będzie trudniej budowało. Ot całe wyjaśnienie.
~Łukasz Medeksza
2009-06-10 02:17:36
z adresu IP: (87.96.xxx.xxx)
Ocena: 0
Marku, masz upiorne plany :) Po pierwsze - dlaczego, Twoim zdaniem, wybory miałyby być obowiązkowe? Po drugie - czy jesteś przekonany do głosowania przez internet? Spece od netu są na ogół przeciw :) Natomiast pomysł z ulgą podatkową jest interesujący. Co do Wielkiej Wyspy - sprawdziłem swoją komisję (Biskupin, siedziba rady osiedla). Protasiewicz wygrał tam z Huskowskim. A przecież to matecznik tego ostatniego. Jak widać, samo "zakorzenienie" nie wystarczy. Nawet z poparciem RD.
~Marek Zalewski
2009-06-09 23:48:30
z adresu IP: (77.79.xxx.xxx)
Ocena: 0
na Biskupinie i Wielkiej Wyspie frekwencja prawie 50% i liczyło się tylko 2 kandydatów z jednego ugrupowania :) Spokojnie Łukaszu za 20 lat głosowanie będzie obowiązkowe i tylko przez internet - a dla głosujących ulga podatkowa!!
Reklama