AZS – PGE Turów 90:75: Lanie w Koszalinie

| Utworzono: 2010-02-06 22:30 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Zespół Andreja Urlepa w całym spotkaniu oddał aż 32 rzuty za trzy punkty. Trafił tylko 7. Przy tak dramatycznej skuteczności o zwycięstwie nie mogło być mowy. Szkoda tylko, że Turów poszedł na wymianę ciosów na obwodzie zamiast wykorzystać swoje atuty pod koszem.

A z dystansu od samego początku pudłowali wszyscy. Justin Gray, który jako rozgrywający wypadł blado próbował osiem razy, a Konrad Wysocki sześć. Obaj trafili po jednym rzucie. Nic dziwnego, że po 10 minutach było już 21:11 dla AZS-u.

W zespole z Koszalina równo grał cały zespół. W Turowie poza Michaelem Wrightem i Brandonem Wallace'em wyróżnić nie można nikogo. Po raz kolejny w tym sezonie zgorzelczanie nie byli drużyną tylko zbieraniną graczy. I przegrali zasłużenie. Zwycięstwo AZS-u nie było zagrożone nawet przez chwilę.

Kapitalne zawody rozegrał Dante Swanson, który zdobył 20 punktów i zanotował 10 asyst. Nie do zatrzymania był także George Reese. Trafiał z dystansu i rządził na obu tablicach. I chociażby dla popisów tej dwójki można było to spotkanie obejrzeć. Bo Turów niestety nie pokazał nic.

AZS Koszalin - PGE Turów Zgorzelec 90:75 (21:11, 23:19, 20:21, 26:24)

AZS: Swanson 20, Reese 17, Kovać 10, Kuebler 9, Surmacz 9, Milicić 7, Balcerzak 6, Metelski 6, Arabas 4, Tica 2. 

PGE Turów: Wright 23, Wysocki 14, Gray 13, Wallace 13, Chyliński 5, Bochno 3, Witka 2, Wójcik 2, Roszyk 0, Johnson 0.  

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama