Greckie groby w Zgorzelcu

Piotr Słowiński | Utworzono: 2018-11-01 14:38
A|A|A

fot. gmina.zgorzelec.pl

Po wojnie domowej w Grecji, komunistyczni partyzanci i ich rodziny zostali pozbawieni greckiego obywatelstwa i pod groźbą śmierci musieli uciekać. W porcie w Dziwnowie wysiadło ich ze statków wtedy 14 tysięcy. Dzieci, kobiety, partyzanci. Nawet ci siłą wcieleni do komunistycznej partyzantki. Nie mieli polskiego obywatelstwa i nie mieli greckiego. Mimo to zaaklimatyzowali się na Dolnym Śląsku. Żenili, rodzili, umierali. Na cmentarzu w Zgorzelcu zostało ich około 700. Dopiero w 1985 roku, po amnestii, zgorzeleccy Grecy mogli zacząć myśleć o powrocie do Ojczyzny. Wielu wyjechało, stąd nie zawsze ma kto dbać o groby. Robią to wolontariusze, sami Grecy, a czasem także samorząd, bo to ważna część historii regionu. Pomysły na likwidację nieopłaconych, greckich grobów spotykają się zawsze z ostrą reakcją tych, którzy pozostali.

Zgorzeleccy Grecy odkryli także w Goerlitz greckie groby. Otóż dwie dekady przed exodusem przegranych partyzantów w pruskim wtedy Goerlitz znaleźli dom żołnierze greckiego IV Korpusu Armijnego Delta. Do dziś zachował się grób dowódcy gen. Chatzopoulosa. IV Korpus miał w latach 30. XX wieku utrzymać zdobyte przez Greków ziemie na Bałkanach, ale po przegranej wojnie poddał się Niemcom. Zostali jednak przyjęci nie jak jeńcy, a jak goście i zaproponowano im osiedlenie się nad Nysą Łużycką. Są tam więc groby dwóch greckich fal emigracji, które dotarły na Łużyce.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama