Nauczycielska Solidarność żąda dymisji Anny Zalewskiej

Joanna Jaros, jk | Utworzono: 2018-12-10 15:30 | Zmodyfikowano: 2018-12-10 15:39
A|A|A

fot. Joanna Jaros

Nauczycielska Solidarność składa Minister Edukacji Narodowej Annie Zalewskiej votum nieufności. Związek zawodowy zarzuca jej, że od ponad dwóch lat nie zrealizowała ani jednego zgłaszanego postulatu, mimo że wielokrotnie obiecywała podjęcie działań - mówi Danuta Utrata, przewodnicząca sekcji wychowania i oświaty NSZZ Solidarność na Dolnym Śląsku:

Związek nie chce więcej rozmawiać z minister. Wysłano pismo do premiera Morawieckiego z prośbą o spotkanie. Jeżeli minister nie zostanie zdymisjonowana, związek zapowiada protest we wszelkich możliwych formach.

Solidarność chce połączyć siły ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego. Dotąd organizacje działały niezależnie. Jutro ma dojść do spotkania przewodniczącej Danuty Utraty z prezes ZNP Mirosławą Chodubską.

Konferencje prasowe nauczycielskich związków zawodowych odbyły się nie tylko we Wrocławiu, ale też m.in. w Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Kielcach i w Białymstoku.

We wspólnym stanowisku przedstawiciele związków wskazali na "siedem grzechów głównych" Anny Zalewskiej. Według nich należą do nich m.in.: brak godnych podwyżek wynagrodzeń dla nauczycieli, wydłużenie ścieżki awansu zawodowego, wprowadzenie nowych, niekorzystnych dla nauczycieli przepisów dotyczących oceny pracy pedagogów i prowadzenie pozorowanego dialogu ze związkami zawodowymi.

W odniesieniu do tej sprawy minister Zalewska powiedziała w poniedziałek, że "to są grzechy z maja. Sporo się wydarzyło od maja. Po pierwsze nie ma już regulaminów i nie ma tych szczegółowych kryteriów, a pracujemy nad zapisami, które będą satysfakcjonować związkowców".

Zapowiedziała też powołanie zespołu, który przeanalizuje przepisy pod kątem biurokracji i zmniejszenia jej. "To nie są zdarzenia, które mogą się zadziać w ciągu jednego tygodnia. Mam nadzieję, że te rekomendacje będą już gotowe w pierwszym semestrze" – powiedziała.

Mówiąc o podwyżkach, przypomniała, że ostatnia podwyżka za rządów PO-PSL była w 2012 r. "To było 3,8 proc. wypłacane z pieniędzy samorządowców" – powiedziała. Zaznaczyła, że obecnie "odpowiedzialnie subwencja oświatowa rośnie, jak nigdy jeszcze nie rosła – 4 mld zł w ciągu roku i dziewięciu miesięcy". Jak mówiła, w związku z tym nauczyciele dostali podwyżkę w kwietniu tego roku, a następną dostaną w styczniu. Podkreśliła, że łącznie te dwie podwyżki – kwietniowa i styczniowa dają wzrost wynagrodzeń nauczycieli o 10,35 proc. "To są już spore pieniądze" – oceniła. Przypomniała, że na styczeń 2020 r. zaplanowano kolejną podwyżkę – łącznie te trzy podwyżki mają dać wzrost wynagrodzeń o 15,8 proc.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Zuza
2018-12-10 19:52:21
z adresu IP: (195.136.xxx.xxx)
Ocena: 0
Hehe, duże pieniądze? Jak miałam ok. 2700 brutto, to o 270 więcej. Na rękę jeszcze mniej. Sobie bierzcie takie podwyżki, a nie liczone w tysiącach.
~kotek
2018-12-10 18:46:16
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 0
Jak nauczyciele pójdą na L4 to nie będzie błahy paraliż sądownictwa. Wtedy cała Polska stanie !!!
~hhgdf
2018-12-10 18:44:54
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 0
Ludzie bierzcie przykład z policjantów oraz z dzisiaj pracowników sądów. L4!!!!!!
Reklama