Hurkacz nie obroni tytułu w Poznaniu

PAP, WK | Utworzono: 2019-06-08 17:39
A|A|A

fot. Facebook

Rozstawiony z numerem 1 Hurkacz w poznańskim turnieju rozkręcał się z meczu na mecz, widać było, że łapie rytm, a kolejni rywale mieli coraz mniej do powiedzenia w pojedynkach z turniejową "jedynką". W ćwierćfinale potrzebował zaledwie 57 minut, by pokonać Portugalczyka Pedro Sousę. Jego półfinałowy przeciwnik - 18-letni Molleker plasuje się dopiero na 173. miejscu rankingu ATP (Polak jest 44.), wydawało się, że wrocławianin nie powinien mieć większych kłopotów z awansem do finału.

Na początku spotkania Hurkacz dwukrotnie przełamał podanie Niemca i prowadził 4:1. Tymczasem riposta Mollekera była błyskawiczna i zaskakująca - wygrał pięć kolejnych gemów, a na twarzy Hurkacza pojawił się grymas bólu. Po chwili na korcie pojawił się fizjoterapueta, który rozmasowywał plecy zawodnika i Polak kontynuował grę.

W drugim secie od stanu 3:3 Niemiec czuł się coraz pewniej na korcie, przejął inicjatywę. Hurkacz, mimo wparcia kompletu publiczności, nie był już w stanie powstrzymać rywala, który po 80 minutach niespodziewanie zameldował się w finale.

Hurkacz po spotkaniu żałował przede wszystkim, że nie wykorzystał szansy w pierwszej partii.

 - Przy prowadzeniu 4:1 zagrałem kilka gorszych piłek, a rywal wtedy złapał wiatr w żagle. Trochę wypadłem z rytmu, a także mogłem podjąć w kilku sytuacjach lepsze decyzje i przegrałem seta. Miałem problem z plecami, ale byłem w stanie walczyć dalej. Niestety, ostatecznie zabrakło trochę do zwycięstwa. Rudolf bardzo dobrze porusza się po korcie i zagrał dzisiaj świetny mecz. Brawo dla niego i życzę mu powodzenia w finale - skomentował.

Jak dodał, cieszy się, że mógł ponownie zagrać przed polskimi kibicami.

 - Fantastycznie gra się przed poznańską publicznością, więc szkoda, że tym razem nie udało się wygrać turnieju. Teraz będzie trzeba się szybko przestawić z mączki na trawę, bo nie zostało dużo czasu do rozpoczęcia gier na tej nawierzchni - podsumował.

Rywalem Mollekera będzie doświadczony Hiszpan Tommy Robredo, który kilkanaście lat temu był piątą rakietą świata, a obecnie zajmuje 284. w rankingu ATP. Robredo zagrał najlepsze spotkanie podczas turnieju i gładko pokonał Włocha Andreę Vavassoriego 6:2, 6:1.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama