Jarosz wróci do Zagłębia?! (Komentarz)

Robert Skrzyński | Utworzono: 2009-07-02 13:11 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot.K&M Ziółkowscy/foto.ziolo.eu

Fakt podziękowania za pracę Jakubowi Jaroszowi wywołał zrozumiałe zdziwienie a nawet wzburzenie w środowisku piłkarskim. Człowiek, który był jednym z twórców potęgi Wisły Kraków a następnie stał się ważnym ogniwem w Zagłębiu Lubin nagle stał się niepotrzebny.

Nie liczyły się umiejętności, doświadczenie i predyspozycje. Liczył się fakt, że ktoś komuś coś obiecał, zapewnił, a dymisja Jarosza pewnie miała ułatwić realizację planu.

Nie twierdzę, że Jarosz był idealnym dyrektorem sportowym, bo takich po prostu nie ma! Nie uważam, że wszystkie transfery jakich dokonał były strzałem w 10-tkę, bo to również nie jest możliwe. Ale fakt, że to w Lubinie wkroczył na drogę wielkiej kariery taki zawodnik jak Szymon Pawłowski, że odnależli się Aleksander Ptak i Iljan Micanski a niemal nikomu nieznany Rui Miguel zaczął grać na wysokim poziomie wystawia Jaroszowi dobrą ocenę.

Teraz również dzięki jego kontaktom do klubu trafili Caiado i Dinis. No tak, pomyślałem - transfery przeprowadzone - więc można mu podziękować. Ale nie wszyscy wiedzą, że prawdziwy hit transferowy dopiero był przez Jarosza szykowany a teraz pewnie niewiele z tego wyjdzie.

Tymczasem dziś okazało się, że Jarosz może wrócić na stanowisko. Podkreślam wrócić a nie pozostać. Dlatego, że faktem jest iż wczoraj swoje stanowisko stracił a jego następcą miał zostać Dariusz Machiński. Nawet jeśli z ogromnymi chęciami, to z doświadczeniem na stanowisku dyrektora sportowego żadnym, bądź znikomym.

Może zatem Zagłębie z tej trudnej sytuacji wyjdzie z twarzą. Zatrzymanie człowieka, który według prasowych spekulacji miał oferty pracy z Legii Warszawa i Górnika Zabrze powinno stać się priorytetem i jednym z celów dla prezesów KGHMu. I nawet jeśli nie będzie to łatwy egzamin, trzeba spróbować go zdać.

Czy jednak Jarosz będzie chciał wrócić? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Z jednej bowiem strony dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi a z drugiej przez ostatnich kilka lat zżył się z regionem, Lubinem i klubem. Dużo będzie z pewnością zależeć nie tylko od nowej propozycji pracy, ale również od sposobu "załatwienia" sprawy.

Kibice z Lubina już dziękują Jaroszowi za pracę. Może nie będą musieli. Może będą mogli znów go przywitać...

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~xyz
2009-07-02 23:34:20
z adresu IP: (89.79.xxx.xxx)
Ocena: 0
Dobre info panie Robercie.
~yer
2009-07-02 22:53:51
z adresu IP: (79.162.xxx.xxx)
Ocena: 0
pewnie do PO sie nie chce zapisac to mu podziekowali
Reklama