Wysoka wygrana koszykarek Ślęzy

Robert Skrzyński, inf.prasowa | Utworzono: 2019-10-13 22:30
A|A|A

fot. slezawroclaw.pl

Wynik otworzyła skutecznym wejściem pod kosz Ana Pocek, chwilę później z linii rzutów osobistych jeden punkt zdobyła Aleksandra Parzeńska. Potem rozpoczął się festiwal niecelnych rzutów z obu stron. Żadna z zawodniczek nie była w stanie poprawić wyniku i zrobiła to dopiero Parzeńska po upływie dwóch minut. Chwilę później za trzy trafiła Abigail Glomazic, a Parzeńska potrzebowała niewiele czasu aby doprowadzić do stanu 5:5. Choć następne punkty zostały zdobyte po 90 sekundach, to czas ten ciągnął się niemiłosiernie. Faule i niecelne rzuty sprawiły, że mizerny wynik obu zespołów się utrzymywał.

Dopiero końcówka pierwszej odsłony przyniosła przełamanie. AZS na prowadzenie wyprowadziła Keondria Calloway, ale błyskawicznie pięć oczek rzuciła Britney Jones i Ślęza chwilowo odzyskała inicjatywę. Na chwilę, bowiem żadna z koleżanek amerykańskiej rozgrywającej nie popisywała się skutecznością, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Serię 5:0 zakończyła była zawodniczka klubu z Wrocławia - Lea Miletić. Skoro nikt nie kwapił się, żeby pomóc Jones, to sama wzięła sprawy w swoje ręce i odpowiedziała kolejnymi pięcioma oczkami, dzięki czemu to żółto-czerwone prowadziły po pierwszych 10 minutach.

Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza - od szybkich punktów Ginette Mfutili i rozwinęła się tak samo. Minutę po trafieniu środkowej AZS-u 2 oczka zdobyła wejściem pod kosz Agata Dobrowolska i mieliśmy 17:14. Kolejne 3 minuty to siedem niecelnych rzutów i dwie straty. Przełamanie nastąpiło za sprawą Any Pocek i Darii Marciniak. Niestety reprezentantka Polski po swoim lay-upie źle wylądowała i doznała groźnie wyglądającej kontuzji.

Po stronie zespołu z Poznania niemoc ofensywna trwała aż pięć minut, dopiero wtedy trafiła Aleksandra Pawlak. Tak jak w pierwszej kwarcie, w drugiej również dopiero w końcówce doszło do wymiany ciosów. Na 22:18 punkty zdobyła Karolina Stefańczyk, na co odpowiedziała Britney Jones. Za trzy przymierzyła Pawlak, a Ana Pocek najpierw była skuteczna z linii rzutów wolnych, następnie zaś z półdystansu. Na dwa oczka doświadczonej skrzydłowej zespołu z Poznania trójką skontrowała Abigail Glomazic. Dzięki niej Ślęza prowadziła 31:23, a równo z syreną zapraszającą wszystkich na przerwę za trzy przymierzyła jeszcze Agata Dobrowolska. Wrocławianki zakończyły pierwszą część meczu z 11 punktami przewagi, ale bynajmniej nic nie było jeszcze przesądzone.

Po przerwie dalej próżno było szukać rytmu i konsekwencji w ofensywie obu zespołów. Atakom gości ton chciała nadać Keondria Calloway, ale pudłowała swoje próby. Po drugiej stronie dobrą grę z pierwszej połowy na drugą chciała przenieść Britney Jones, lecz nie zanotowała dobrego początku trzeciej kwarty. Dopiero po jej przechwycie i będącym jego konsekwencją lay-upem Abigail Glomazic udało się wystartować z punktami. Minęły jednak 2,5 minuty od wznowienia gry.

Ślęza postanowiła na fundamenty koszykówki i chcąc powiększyć swój dorobek próbowała dostać się na linię rzutów osobistych. Ta sztuka udała się kolejno Jones, Dobrowolskiej, Nevenie Jovanović oraz Pocek i mieliśmy 44:23. Po stronie Enei AZS-u nie funkcjonowało absolutnie nic. Trener Elmedin Omanić szukał wśród przeróżnych zestawień kadrowych optymalnej piątki - na próżno. Straty, pudła, faule - to wszystko nie omijało zespołu gości, co napędzało ofensywę gospodyń.

Poznanianki mogły odetchnąć z ulgą, gdy w końcu Milana Zivadinovic przebiła się pod kosz i po siedmiu minutach bez punktów Enea AZS wreszcie powiększyła swój dorobek. Wtedy było już jednak 46:25 dla Ślęzy i losy spotkania właściwie były rozstrzygnięte. Siedem punktów z rzędu pod koniec trzeciej kwarty nie pomogło przyjezdnym.

Zwłaszcza, że po rozpoczęciu decydującej części meczu inicjatywę znowu przejęły wrocławianki. W czwartej kwarcie koszykarki Ślęzy wreszcie zagrały tak, jak oczekiwali tego kibice w trzech poprzednich odsłonach. Wysoka skuteczność, szybkie i efektowne akcje oraz dobra defensywa powiększały przewagę gospodyń. Zawodniczki z Poznania starały się zrobić wszystko, żeby prowadzenie Ślęzy nie rosła zbyt szybko, ale były bezradne wobec grającego na pełnych obrotach zawodniczek Arkadiusza Rusina. Ana Pocek i Britney Jones miały pełną kontrolę nad wydarzeniami i raz jedna, raz druga dokładały kolejne punkty do swojego dorobku. Podkoszowa i rozgrywająca Ślęzy były odpowiedzialne za 19 z 24 ostatnich punktów swojego zespołu.

Choć przez pierwsze 15 minut koszykarki z Wrocławia z trudem zdobywały kolejne punkty, to defensywą skutecznie ograniczały poczynania rywalek. Popis ofensywny w 4 kwarcie i będące jego rezultatem aż 35 punktowe zwycięstwo Ślęzy nieco zamazują obraz tego spotkania, ale z jego przebiegu triumf wrocławianek jest w pełni zasłużony.

Ślęza Wrocław - AZS Poznań 78:43 (15:12, 19:11, 14:8, 30:12)

Ślęza: Jones 30, Pocek 18, Glomazic 10, Dobrowolska 7, Jovanović 6, Piędel 3, Owczarzak 2, Marciniak 2, Klatt 0, Burdick 0.

AZS: Mfutila 9, Pawlak 7, Wdowiuk 6, Parzeńska 5, Calloway 5, Zivadinovic 5, Miletic 4, Stefańczyk 2, Rogozińska 0, Stelmach 0, Nowicka 0, Banaszak 0.

W innym meczu zespół CCC Polkowice przegrał w Gdyni z Arką 56:85.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~kiepsko
2019-10-15 05:42:35
z adresu IP: (173.68.xxx.xxx)
Ocena: 0
5 niezlych zzagranicy 5 slabych polek i 1 slup-sznajtauer czy cos tam ,najkrotszy sklad ze wszystkich czyli powtorka z rozrywki. Ta pani prezes to ma szczescie ze ten Rusin jest
Reklama