Znicze płoną w miejscach przedwojennych nagrobków i w Karkonoszach

Piotr Słowiński, mk | Utworzono: 2019-11-02 11:55 | Zmodyfikowano: 2019-11-02 12:39
A|A|A

fot. Piotr Słowiński

Znicze płoną też w miejscach, gdzie kiedyś istniały przedwojenne nagrobki. W Wieściszowicach w Rudawach Janowickich, stare nagrobki zostały zniszczone w czasach PRL. Teresa Szrek, której rodzina od siedmiu pokoleń mieszka w tej wsi mówi, że jej rodzina znicze pali w miejscach, gdzie kiedyś były groby ich bliskich.

- Dziś stare nagrobki przydają charakteru innym nekropoliom, ale ich stary cmentarz ten charakter utracił na skutek decyzji komunistycznych władz - opowiada:

Stare nagrobki zostały usunięte. W wielu miejscowościach zepchnięto je po prostu do lasu. Niektóre stały się elementami utwardzającymi podjazdy pod domy. Na cmentarzach, na których się zachowały są dziś odnawiane jako świadectwo dawnych czasów.

Znicze płoną na Symbolicznym Cmentarzu Ludzi Gór w Karkonoszach, ale też w wielu mniej znanych miejscach. W Borowicach zostały zapalone na cmentarzu jeńców wojennych, którzy zginęli przy budowie niedokończonego nigdy połączenia drogowego z Przełęczą Karkonoską, czyli tzw. Drogi Sudeckiej.

Znajdziemy je też w Antonówce, części Kamiennej Góry leżącej w Rudawach Janowickich. To miejsce, w którym we wspólnej mogile pochowano jeńców radzieckich przebywających i umierających tam, w fabryce amunicji, w nieludzkich warunkach.

Jak dotąd archeolodzy ustalili tam jedynie miejsce, w którym znajduje się zbiorowa mogiła. Bliższych danych o liczbie osób nadal nie ma:

Według niewielu zachowanych relacji, jeńcy radzieccy nie byli w obozie w Antonówce traktowani jak ludzie. Nie mieli nawet dachu, pod którym mogliby się schronić.

REKLAMA
Reklama