Wrocław: Ruszył proces notariusz oskarżonej m.in. o pomoc w wyłudzeniu mienia znacznej wartości

PAP | Utworzono: 2019-11-05 19:24
A|A|A

fot. archiwum RW (zdjęcie ilustracyjne)

Prokuratura oskarżyła notariusz o to, że w 2016 roku, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, udzieliła pomocy Ewie P. w wyłudzeniu mienia znacznej wartości w postaci położonej we Wrocławiu działki o wartości ponad 370 tys. zł. Ewa P. wraz z mężem spisała w kancelarii Dominiki G. majątkową umowę małżeńską i umowę o dożywociu, w wyniku czego mężczyzna przekazał żonie swoją działkę w zamian za zapewnienie mu dożywotniego utrzymania.

Zdaniem prokuratury, podczas sporządzania aktu notarialnego mężczyzna nie był świadomy podejmowanych przez siebie decyzji. Jak wynika z uzyskanej w śledztwie opinii biegłych lekarzy psychiatrów, w momencie podpisywania aktu notarialnego był już w terminalnym okresie choroby nowotworowej połączonej z chorobą neurologiczną. "Występowały u niego zaburzenia funkcji poznawczych, zaburzenia pamięci i orientacji. Biegli stwierdzili, że stan zdrowia mężczyzny daje pełną podstawę do podjęcia przez notariusza wątpliwości co do zdolności do czynności prawnych" - tłumaczył prokurator Jarosław Boba. Dodał, że sporządzając dokumenty, oskarżona działała na szkodę mężczyzny. Dwa miesiące po zawarciu aktu notarialnego mężczyzna zmarł. Drugą z oskarżonych w tej sprawie jest żona zmarłego.

Dominika G. nie przyznała się do winy i przed sądem powiedziała, że nie pamięta dokładnie okoliczności zawarcia umów, jednak - jak twierdziła - stan psychiczny mężczyzny nie mógł budzić jej wątpliwości. "Gdybym miała wątpliwości, że któraś ze stron ma jakiekolwiek trudności ze zrozumieniem podpisywanej umowy, to takiej umowy bym nie sporządziła, odmówiłabym wykonania czynności" - tłumaczyła.

Zaznaczyła, że wizyta w kancelarii notarialnej trwa około godziny, z czego notariusz spędza z klientem około 15-20 minut. "Podczas takiej wizyty notariusz zadaje szereg pytań o charakterze zamkniętym. Pytania te dotyczą samej umowy (.) Notariusze nie przechodzą żadnych szkoleń psychologicznych, które uczyłyby ich, w jaki sposób badać zdolności psychiczne klientów. Mogą korzystać tylko ze swojego doświadczenia życiowego" - mówiła oskarżona. Zaprzeczała też, by udzieliła Ewie P. jakiejkolwiek pomocy związanej z wyłudzeniem mienia znacznej wartości.

Drugi zarzut stawiany Dominice G. dotyczy sprawy z lat 2011-2015. Oskarżona, zdaniem prokuratury, miała wtedy udzielić pomocy innej osobie w przywłaszczeniu praw majątkowych do dwóch działek. W ocenie prokuratury, przy obowiązującym wówczas zakresie pełnomocnictw oskarżona nie miała prawa zawierać aktów notarialnych.

Tu również oskarżona nie przyznała się do stawianych jej zarzutów. "Nie pamiętam okoliczności zawarcia tej umowy i pełnomocnictwa. Strony nie znam osobiście; czynność była standardowa, nic przy jej podpisaniu nie mogło budzić mojej wątpliwości. Zaprzeczam, bym działała przestępstwem ciągłym i z góry powziętym zamiarem i w celu przysporzenia korzyści majątkowej osobie trzeciej" - mówiła. Oskarżonej notariusz grozi do 10 lat więzienia.

To kolejna sprawa wrocławskiej notariusz przed sądem. W innym procesie Dominika G. została oskarżona o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i o nadużycie zaufania klientów, którzy podpisywali w kancelarii akty sprzedaży domów, zamiany mieszkania i pełnomocnictw na rzecz osób trzecich.

Sprawa dotyczy przeprowadzenia czynności notarialnych z udziałem trzech starszych osób, które, jak wynika z uzyskanych w śledztwie opinii biegłych, nie rozumiały znaczenia składanych oświadczeń woli, a w kancelarii notarialnej podpisywały umowy notarialne dotyczące przeniesienia praw własności do nieruchomości. Oszuści, którzy w ten sposób wyłudzali nieruchomości, usłyszeli już prawomocne wyroki w osobnym procesie.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~lolek
2019-11-07 11:02:27
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -3
Oskarżanie notariusza tylko z tego powodu, że wg prokuratury dana osoba w danym czasie była w stanie wyłączającym świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli a notariusz powinien to stwierdzić, jest bardzo niebezpieczne. Notariusz nie ma żadnych narzędzi, aby przyjąć, czy dana osoba cierpi na jakieś zaburzenia czy nie, o ile sprawa nie jest oczywista. Nie istnieje również żadna baza osób ubezwłasnowolnionych (przyjmowanie oświadczeń, w których strona stwierdza, że nie jest ubezwłasnowolniona, jest absurdem). Zresztą w przypadku zaburzeń występują gorsze jak i lepsze momenty u chorego. Są osoby, które lepiej się zachowują np. po południu niż rano i to może potwierdzić psychiatra. To, że godzinę po czynności dana osoba miała np. problemy z pamięcią czy orientacją nie oznacza, że w czasie czynności nie zachowywała się normalnie. Samo to, że ktoś jest starszy i być może pewne rzeczy trzeba mu dłużej czy dokładniej wytłumaczyć niż przeciętnemu człowiekowi nie powoduje jeszcze podstaw do odmowy czynności, bo inaczej wiele emerytów byłoby faktycznie ubezwłasnowolnionych. A jeśli praktyka skazująca pójdzie w tym kierunku, to notariusze dla bezpieczeństwa będą faktycznie pozbawiać wiele osób zdolności do czynności prawnych.
~wyborca
2019-11-06 12:15:32
z adresu IP: (178.235.xxx.xxx)
Ocena: 7
Ma rację Pan Minister Ziobro, że reformuje polskie sądownictwo!
Reklama