Gran Canaria - ASCO Śląsk Wrocław 82:71

| Utworzono: 2007-12-11 22:39 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
(17:15, 21:20, 21:21, 23:15)

Najwięcej punktów dla ASCO Śląska: Dawan Robinson 13, Deng Gai i Oliver Stević po 10.

Początek spotkania był bardzo wyrównany. Po 7 minutach wrocławianie przegrywali 11:13. Gracze Śląska długo nie mogli poradzić sobie z węgierskim środkowym Kornelem Davidem, ale szybko zdołali opanować sytuację na parkiecie. W pierwszej piątce niespodziewanie pojawił się Deng Gai, który szybko na swoje konto zapisał 4 punktów. Gdyby Śląsk wykorzystał kilka okazji do oddania skutecznych rzutów za 3 punkty wynik w 1 kwarcie mógł być zupełnie inny. Ostatecznie po 10 minutach gry wrocławianie przegrywali 15:17.

Po 2 minutach 2 kwarty dzięki skuteczności Dawana Robinsona Śląsk wygrywał 23:19. Ale hiszpańska drużyna nawet na moment nie zamierzała rezygnować, dlatego wynik ciągle oscylował wokół remisu. Oba zespoły z trudem zdobywały kolejne punkty, znacznie lepiej grając w obronie. Choć w pewnym momencie Śląsk przegrywał już 23:27 sygnał do odrabiania strat dali Radosław Hyży i Rashid Atkins. Na 3 minuty przed końcem 2 kwarty wrocławianie przegrywali 31:33. A po 2 kwartach na tablicy wyników widniał rezultat 38:35 dla drużyny Gran Canaria.

3 kwarta rozpoczęła się od rzutu za 3 punkty Dawana Robinsona i 2 wykorzystanych rzutów wolnych przez Denga Gaja. Śląsk zatem szybko objął prowadzenie 40:38, ale równie szybko je stracił i na 6 minut przed końcem tej części gry przegrywał 42:46. Wrocławianie ponownie zerwali się do walki i na 3 minuty przed końcem znów był remis - tym razem 50:50.
Właśnie remisowy rezultat najczęściej pojawiał się na świetlnej tablicy. Przez całą 3 kwartę żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć wyższego niż 5 - punktowe prowadzenia. Po tej części gry hiszpańska drużyna prowadziła 59:56.

Na początku 4 kwarty trzypunktowymi rzutami popisali się Mario Fernandez i Roberto Guerra i zespół z Wysp Kanaryjskich objął prowadzenie 67:58. Wystarczyło kilka chwil i z 1 punktu przewagi Hiszpanów zrobiło się aż 9 punktów przewagi. Trener ASCO Śląska Andrzej Adamek rotował składem, starał się znaleźć najlepsze rozwiązania, ale rozszalał się Fernando Perez, po którego rzucie zza linii 6 metrów i 25 centymetrów zrobiło się już 72:60 dla Gran Canarii. Wrocławianie nie potrafli znaleźć recepty na skuteczną grę Hiszpanów, nie potrafili wykorzystywać dobrych sytuacji rzutowych zarówno z dystansu jak i spod kosza. A grając w ten sposób nie można było odwrócić już losów tego pojedynku. Ostatecznie wrocławianie przegrali to spotkanie 71:82.

Reklama

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.