Bobby McFerrin "VOCAbuLarieS"

Andrzej Patlewicz | Utworzono: 2010-04-17 18:39 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Już w 1982 r. na debiutanckiej płycie Bobby McFerrin demonstrował zupełnie nowe podejście do wokalistyki, w sposób wirtuozowski poruszał się po skali czterech oktaw. Śpiewał bez pomocy żadnego instrumentu, bez żadnych dodatkowych efektów, żadnych nakładek. To był przełom w wokalistyce jazzowej. Sześć lat później na "Spontaneous Inventions" doskonale oddał istotę muzyki wokalnej, która bazowała na spontanicznej improwizacji, mimo iż materiał został zarejestrowany podczas koncertu w Los Angeles.

Teraz Bobby McFerrin posunął się znacznie dalej, angażując do nagrania albumu "VOCAbuLarieS" 50 osób, które występują w chórze. Są wśród nich performerzy i artyści z dziedziny szeroko rozumianej sztuki scenicznej. Poszczególni goście pojawiają się w kolejnych utworach.

To płyta z kilku powodów bardzo wyjątkowa. Jej długotrwała produkcja (siedem lat pracy) dała nam kompozycje zamaszyście napisane wraz z aranżerem, producentem i wokalistą - grającym również na instrumentach perkusyjnych - Rogerem Treece'im, który współpracuje z McFerrinem od wielu lat. Jest też współkompozytorem wszystkich siedmiu zamieszczonych na płycie utworów.

Sercem albumu jest kompozycja "Messages". Został tu wykorzystany największy skład wokalny, słyszymy najróżniejsze języki: zuluski, hiszpański, portugalski, dialekt mandaryński, japoński, hebrajski, rosyjski.

"Say Ladeo" wyszedł spod pióra McFerrina. I choć uważany bywa za jeden z najsłabszych utworów na płycie, jest dowodem na to, że McFerrin potrafi nie tylko cudownie improwizować, ale i komponować piosenki, które zapadają w pamięć – tak było z utworem "Don’t Worry Be Happy". "Say Ladeo" to kompozycja sklejona z różnych motywów i ułożona przez Rogera Treece'a.

Muzyka na tym krążku jest zupełnie inna od płyt, które dotąd nagrywał McFerrin. Album skonstruowany jest nienagannie jak symfonia Mozarta, w całości złożony z niezliczonych elementów stylistycznych, w których słyszymy również członków Voicestry - począwszy od "Baby", poprzez "Wailers", "The Garden", "He Ran To The Train", kończąc na "Brief Eternity". Te wszystkie elementy posłużyły jako tworzywo kompozytorskie dla Rogera Treece'a i Bobby'ego McFerrina, którzy na "VOCAbuLarieS" skierowali swą muzyczną podróż ku nieznanym, nieodkrytym jeszcze terytoriom.


Bobby McFerrin – "VOCAbuLarieS"
Wydawnictwo: Emarcy/Concord Jazz/Universal Music Polska

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~ladybird
2010-05-24 00:56:48
z adresu IP: (213.227.xxx.xxx)
Ocena: 1
To najgenialniejsza płyta jaką słyszałam od lat!
Reklama