Łatwe mecze się skończyły. Ślęza podejmie AZS

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2020-10-24 07:14
A|A|A

fot. slezawroclaw.pl

W minionych latach Ślęza przeważnie dość łatwo radziła sobie z rywalkami z Poznania, cztery ostatnie mecze ligowe wygrywając różnicą średnio 35 punktów. Sytuacja uległa jednak zmianie i wszystko wskazuje na to, że w sobotę będziemy świadkami wyrównanego spotkania.

Poznanianki, podobnie jak żółto-czerwone, rozegrały dotychczas spotkania z Energą Toruń i GTK Gdynia, obie te konfrontacje wygrywając. W pierwszym ze starć brylowała Julia Adamowicz, trafiając 7 z 13 rzutów i kończąc mecz z 25 punktami. Z kolei przeciwko GTK najlepiej zaprezentowała się Jovana Popović, zdobywając 17 oczek. W obu meczach z dobrej strony pokazała się rzucająca Enei Tiffany Brown (odpowiednio 15 i 11 punktów). Na tablicach dominowały Gmrice Davis oraz doskonale znana we Wrocławiu Daria Marciniak, która w sobotę powróci do hali AWF po dwóch sezonach spędzonych w Ślęzie. Jak zatem widać, trener Grzegorz Zieliński nie jest uzależniony od dobrej gry jednej z zawodniczek i ma do dyspozycji kilka koszykarek, które mogą zdobywać punkty.

– To lepiej zbudowany zespół niż w tamtym roku. Doświadczenie na pozycji rozgrywającej, powrót doświadczonych Polek – Julii Adamowicz i Darii Marciniak. Dobrze od początku sezonu prezentują się Liliana Banaszak i Jovana Popović – ocenia trener 1KS-u Arkadiusz Rusin. – Enea AZS to mocny przeciwnik, w którym grają doświadczone zawodniczki. My jednak musimy zrobić wszystko, żeby ten mecz wygrać. Mocne strony rywalek to na pewno rzut za trzy Julii Adamowicz, czy wszechstronność Popović. Trzeba będzie zatrzymać szybki atak i wejście pod kosz – wtóruje mu kapitan Ślęzy Julia Tyszkiewicz.

Ślęza co prawda wygrała z GTK Gdynia, ale Arkadiusz Rusin nie zawsze był zadowolony z dyspozycji swoich podopiecznych. – Niektóre zawodniczki zagrały dzisiaj dobre spotkanie, niektóre na ten mecz nie dojechały i tylko zrobiły minuty, nie wnosząc nic pozytywnego na boisko – mówił po meczu 4. kolejki szkoleniowiec żółto-czerwonych. Przed starciem z Eneą AZS-em dodał, że to rywalki są w lepszej pozycji do osiągnięcia zwycięstwa. – Na pewno nie jesteśmy faworytem tego spotkania. Mecze, w których mogliśmy być faworytem się skończyły, a teraz czeka nas już twarda ligowa rzeczywistość i każdy mecz będzie dla nas bardzo trudny – tłumaczył Rusin.

Głównymi motorami napędowymi Ślęzy z pewnością będą koszykarki z USA. W minioną sobotę Stephanie Jones zaliczyła pierwsze double-double w żółto-czerwonych barwach, notując 13 punktów i 12 zbiórek. Na obwodzie dzieliła i rządziła Sug Sutton, kończąc mecz z 15 oczkami i siedmioma asystami. Ale oprócz solidnej gry Amerykanek, do sukcesu będą też potrzebne dobre występy innych zawodniczek – przeciwko GTK Julia Tyszkiewicz, Anna Jakubiuk i Nikola Dudasova zdobyły łącznie 36 punktów i powtórka bądź poprawa tego dorobku będzie bez wątpienia mile widziana.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama