Remis i karne z happy endem

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2023-02-19 15:22
Remis i karne z happy endem - fot. zaglebie.lubin.pl
fot. zaglebie.lubin.pl

W Lubinie doszło do starcia drużyn, będących w zupełnie innej sytuacji. Gdańszczanie mieli na swoim koncie pięć zwycięstw z rzędu i znajdowali się w czołówce ligowej tabeli. Po drugiej stronie Miedziowi, którzy wciąż czekali na przełamanie i złapanie oddechu.

Mecz rozpoczęli goście, ale pierwsi bramkę, za sprawą Stanisława Gębali, rzucili gospodarze. Zagłębie zaczęło mocno w obronie, a kolejne udane interwencje notował Marcin Schodowski. Golkiper Miedziowych odbijał wszystko, w tym między innymi rzut karny. Już w siódmej minucie o czas poprosił trener przyjezdnych, gdyż jego drużyna wciąż nie mogła znaleźć sposobu na obronę i bramkarza Zagłębia. Gdańszczanie przełamali się chwilę później, kiedy kontrę zakończył Patryk Pieczonka, a dwie kolejne bramki z rzędu sprawiły, że Wybrzeże wyszło na prowadzenie 3:2. Później wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie, raz na prowadzeniu byli gospodarze, innym razem goście. Na parkiecie oglądaliśmy wyrównane starcie, w którym walki nie brakowało. Pierwsza, bardzo wyrównana połowa zakończyła się remisem i miała wielkiego bohatera – Marcina Schodowskiego, broniącego na poziomie ponad 60. procent! Co ciekawe żadne z zawodników z tej części spotkania nie trafiał więcej niż dwa razy.

Druga połowa zaczęła się od… udanej interwencji Marcina Schodowskiego, ale kolejne minuty to słaba gra Zagłębia, co skrzętnie wykorzystali gdańszczanie. Niespełna dziesięć minut po zmianie stron było 9:14 i Zagłębie skomplikowało sobie sytuację. Druga bramka dla gospodarzy w tej części spotkania padła dopiero w 40. minucie, kiedy z koła trafił Tomasz Pietruszko. Lubinianie w końcu się ocknęli i zaczęli zmniejszać straty. Skutecznie radził sobie Stanisław Gębala, a w bramce wiąż cuda wyczyniał Marcin Schodowski, w efekcie czego Miedziowi złapali kontakt i w 50. minucie przegrywali już tylko jedną bramką 15:16, co zwiastowało wielkie emocje w samej końcówce. Niespełna pięć minut później bramkę, dającą remis rzucił Mikołaj Kupiec, który chwilę później z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry. Czas uciekał, a wciąż ciężko było wskazać zwycięzcę. Ważne karne wykorzystywał w końcówce Rafał Krupa i trzy minuty przed końcem mieliśmy remis po 19. Hala RCS chwilę później eksplodowała z radości, gdy prowadzenie Miedziowym dał Stanisław Gębala. Ostatnią minutę lubinianie grali w osłabieniu, bez Mateusza Drozdalskiego. Bramkę na remis rzucił Nejc Zmavc, w ataku pomylił się Stanisław Gębala i to przyjezdni mieli decydującą piłkę piętnaście sekund przed końcową syreną. Kiedy wydawało się, że Jakub Będzikowski dał swojej drużynie trzy punkty, atomowym rzutem z połowy boiska w ostatniej sekundzie popisał się Jakub Moryń i w Lubinie znów mieliśmy karne!

W serii rzutów karnych, podobnie jak w meczu byliśmy świadkami wielkich emocji, ciosu za cios, a seria pięciu rzutów nie przyniosła rozstrzygnięcia i zakończyła się remisem 3:3. W decydującym momencie karnego rzucił Rafał Krupa, a karnego Mateusza Jachlewskiego obronił niezawodny Marcin Schodowski! Pierwsza wygrana Zagłębia w tym roku stała się faktem.

MVP meczu: Marcin Schodowski (Zagłębie)

MKS Zagłębie Lubin – Torus Wybrzeże Gdańsk 21:21 (8:8) k. 4:3

Zagłębie: Schodowski, Procho, Byczek – Stankiewicz 2, Krupa 3, Moryń 2, Hlushak 2, Gębala 6, Michalak, Pietruszko 1, Hajnos, Bogacz 1, Kupiec 1, Drozdalski 1, Adamski, Iskra 2.

Wybrzeże: Wałach, Suchowicz – Powarzyński, Pieczonka 2, Stępień 1, Milicević, Jachlewski 2, Papaj 4, Davidović, Tomczak 2, Zmavc 5, Poźniak, Będzikowski 5, Papina, Woźniak.

Reklama

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.