51-letni Ukrainiec zginął po wybuchu w zakładzie w Wilkowie. Prezes firmy oskarżony - Radio Wrocław

51-letni Ukrainiec zginął po wybuchu w zakładzie w Wilkowie. Prezes firmy oskarżony

Dawid Podsiadło
Dawid Podsiadło, inf. prasowa
| Rok temu, 2025-04-23, 13:18
51-letni Ukrainiec zginął po wybuchu w zakładzie w Wilkowie. Prezes firmy oskarżony - Pożar zakładu w Wilkowie w 2022 roku. Fot. OSP Zagrodno
Pożar zakładu w Wilkowie w 2022 roku. Fot. OSP Zagrodno

6 maja 2022 roku w zakładzie recyklingu opon w Wilkowie koło Złotoryi doszło do tragicznych wydarzeń. Wybuch reaktora w godzinach popołudniowych spowodował ogromny pożar na terenie hali produkcyjnej. Przebywało w niej dwóch pracowników, w tym 51-letni obywatel Ukrainy, który w stanie krytycznym został przetransportowany do szpitala. 80% powierzchni jego ciała doznało oparzeń, konieczna była amputacja prawej nogi. Pomimo wysiłków lekarzy mężczyzna zmarł po 6 dniach.

O doprowadzenie do wybuchu i pożaru Prokuratura Okręgowa w Legnicy oskarżyła 57-letniego Mariusza M. - prezesa zarządu PSF Energia Sp. z o.o., który zarządzał zakładem. Akt oskarżenia dotyczy także składowania odpadów niebezpiecznych w nieodpowiedni sposób.

Sprawdź: Niebezpieczna ucieczka ulicami Wrocławia. Pijany kierowca staranował bramę i uderzał w zaparkowane auta

Mariusz M. nie zapewnił bezpiecznych warunków pracy

W komunikacie dotyczącym aktu oskarżenia prokuratura cofa się aż do 2020 roku. Wówczas w zakładzie w Wilkowie jeden z reaktorów został uszkodzony i trzeba było go wymienić. Zrobiono to jednak niestarannie, nie zachowując przepisów BHP i przeciwpożarowych. Do obsługi linii skierowano pracownika, który nie miał do tego odpowiednich kwalifikacji. To wszystko sprowadziło zdarzenie "mające postać wybuchu reaktora w następstwie rozszczelnienia drzwi załadowczych, co doprowadziło do eksplozji, a następnie pożaru".

Opinie biegłych dały podstawy do postawienia zarzutów Mariuszowi M. Zdaniem śledczych, jako prezes spółki nie zapewnił on bezpiecznych warunków swoim pracownikom, narażając ich na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Mariuszowi M. grozi za to do 8 lat pozbawienia wolności.

Przeczytaj: Udawał ginekologa i grał w kościele. Oszust z Dolnego Śląska w rękach policji

To nie jedyny incydent w zakładzie w Wilkowie

Wspomniane wydarzenia nie były jedynym incydentem na terenie zakładu w Wilkowie. W latach 2014-2020 doszło tam do dziewięciu wypadków przy pracy, w tym aż sześciu w związku z obsługą linii do pirolizy opon. Kolejne wypadki miały być spowodowane wadliwością linii i brakiem odpowiedniej reakcji ze strony osób zarządzających spółką.

Mariusz M. został także oskarżony o składowanie odpadów w postaci olejów z pirolizy oraz sadzy odpadowej w taki sposób, że mogło to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka oraz środowisku. Grozi mu za to do 10 lat pozbawienia wolności. Pojemniki z cieczą, częściowo rozszczelnione, zostały znalezione na terenie przyległym do zakładu utylizacji odpadów gumowych w Wilkowie po pożarze w 2023 roku. Strażacy walczyli wówczas z ogniem od 17 czerwca do 3 lipca, a przyczyną pożaru miało być podpalenie. Sprawcy pożaru nie udało się ustalić.

Mariusz M. nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Został już skazany za popełnienie podobnych czynów przeciwko ochronie środowiska (wyrok nie jest prawomocny).

Zobacz: Protest aktywistów w Bogatyni. Kopalnia Turów liczy straty - nawet pół miliona złotych!


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.