Protest aktywistów w Bogatyni. Kopalnia Turów liczy straty - nawet pół miliona złotych!

7 i 8 kwietnia aktywiści Greenpeace okupowali olbrzymią koparkę w kopalni Turów, co relacjonowaliśmy na portalu Radia Wrocław. Oprócz wstrzymania prac, po zakończeniu protestu potrzebny był także kompleksowy przegląd maszyny, którą zajęli aktywiści. Władze Polskiej Grupy Energetycznej szacują straty. Te nieoficjalnie przekroczą pół miliona złotych, mówi Przemysław Kozłowski, dyrektor kopalni Turów:
- Maszyna stała przez dokładnie 37 godzin i 11 minut od 7 kwietnia od 4:26. Straty wydobywcze z tym związane są przez nas liczone, jak i finansowe. To się przekłada wprost na zmniejszone w tym okresie wydobycie węgla.
Sprawdź: Nie będzie zieleni na placu Wolności. Powód? Między innymi wojskowe defilady
Aktywistom grozi więzienie i grzywna
Aktywistów można było wylegitymować dopiero po zakończeniu protestu, mówi nadkomisarz Agnieszka Goguł, oficer prasowy zgorzeleckiej policji:
- O całym zdarzeniu został poinformowany prokurator z Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu, który polecił wykonać czynności w kierunku naruszenia miru. Kolejnego dnia, kiedy osoby zeszły z urządzenia, zostały wylegitymowane.
Protestujący zapowiedzieli dobrowolne poddanie się wymiarowi sprawiedliwości. Grozi im nawet do roku pozbawienia wolności oraz kara grzywny.
Przeczytaj: Awantura o kaczki w Legnicy. Chodzi o oczyszczanie stawu w miejskim parku
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

