Chcieli upozorować samobójstwo, ale prokuratura odkryła prawdę. Podejrzany o zabójstwo w Borowie trafił do aresztu

27 kwietnia służby zostały wezwane do jednego z mieszkań w Borowie, w powiecie strzelińskim. Początkowo wszystko wskazywało na to, że zmarły popełnił samobójstwo, ale po przeprowadzeniu sekcji zwłok sprawa nabrała charakteru kryminalnego.
Z ustaleń śledczych wynika, że właściciel mieszkania, u którego mieszkała ofiara, bezpośrednio przyczynił się do śmierci swojego lokatora. 27 kwietnia w mieszkaniu miało miejsce spotkanie towarzyskie. W jego trakcie Zbigniew P. zaczął dusić ofiarę, wykorzystując do tego jego koszulkę, co spowodowało śmierć mężczyzny. Zbigniew P. usłyszał zarzut z art. 148 § 1 k.k.
PRZECZYTAJ: Tajemnicza śmierć Pauliny Antczak. Śledczy badają kolejne wątki w niewyjaśnionej sprawie
W zdarzeniu uczestniczyli także Adam M. i Andrzej H., którzy nie tylko nie zawiadomili stosownych służb o zdarzeniu, ale także pomagali Zbigniewowi P. po zabójstwie, w upozorowaniu samobójstwa pokrzywdzonego poprzez powieszenie.
- W tym celu umieszczono głowę zmarłego wewnątrz pętli zawiązanej z kabla przedłużacza, zawiązanego na kiju miotły położonej pomiędzy piecem kaflowym a szafą - wyjaśnia Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu - Przeprowadzona sekcja zwłok zmarłego w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu wykazała jednak, że pokrzywdzony został uduszony i nie zmarł na skutek powieszenia - dodaje.
W związku z tym prokurator ogłosił Adamowi M. i Andrzejowi H. zarzuty popełnienia czynów z art. 239 § 1 k.k. i art. 240 § 1 k.k. Wobec tych podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym.
- Podejrzani w trakcie przeprowadzonych z ich udziałem czynności procesowych przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, jednak przedstawili odmienny przebieg zdarzenia, często zmieniając istotne jego okoliczności - informuje Stocka-Mycek.
Zbigniewowi P. grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, jak i kara dożywotniego pozbawienia wolności. Natomiast Adamowi M. i Andrzejowi H. grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Czytaj także: Atak na ratowników medycznych we Wleniu. Pacjent groził im pozbawieniem życia
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

