Polecą na miesiąc do filipińskiej dżungli, by liczyć... lotokoty i wyraki. Zrobią to za własne pieniądze

Będą liczyć lotokoty i wyraki na filipinach, aby ustalić liczebność zagrożonych wyginięciem gatunków. Pracownicy wrocławskiego zoo, Jakub Leśniewicz, brygadzista sekcji terrarium oraz Bartłomiej Siewicz, brygadzista ssaków naczelnych dla tej misji poświęcą własny urlop i własne pieniądze. - To liczenie jest bardzo potrzebne – mówi Bartłomiej Siewicz:
- Ono jest po to, aby określić liczebność tych ssaków, żeby zweryfikować ich status zagrożenia. Ten status, jeśli będzie odpowiedni to będzie podstawą do wdrożenia programów ochrony tych ssaków.
WAŻNE: Zmasakrowanie psa na wrocławskim Grabiszynie. Zwierzę ma wybite oko, może stracić drugie. Policja poszukuje sprawcy
Przyrodnicy na swoją misję poświęcą trzy tygodnie. Po tym spędzą jeszcze tydzień w fundacji Free the Bears w Laosie, ratującej niedźwiedzie himalajskie i malajskie. Jak mówi Jakub Leśniewicz, konieczne jest intensywne działanie, aby uświadomić ludzi, jak bardzo człowiek niszczy naturalne środowisko i żyjące w nim zwierzęta:
- Równie dobrze możemy to przyrównać do naszego polskiego podwórka, gdzie żmija zygzakowata nasza rodzima, jest demonizowana i czasem po prostu ludzie skracają żywot, takiemu stworzeniu, bo nie rozumieją, jak ono działa, jak się zachowuje. Zabijają ze zwykłego strachu.
Przyrodnicy wyjeżdżają w najbliższy czwartek i na ratowaniu zwierząt spędzą cały miesiąc.
Z przyrodnikami rozmawiała reporterka Radia Wrocław, Beata Makowska:
Przeczytaj również: "Spały z dziećmi na korytarzu". Mała liczba domów wsparcia dla matek w trudnej sytuacji jest ogromnym problemem
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

