Niespokojna noc w Legnicy. Spłonęły dwa auta, mieszkańcy nie mają wątpliwości, że były to podpalenia
Wstępne ustalenia strażaków potwierdzają, że nocne pożary na legnickim Zakaczawiu to efekt podpaleń. Nieznany sprawca wzniecił ogień pod dwoma samochodami, trzeci pojazd został zniszczony, bo stał obok. Ze względu na niewielką odległość między miejscami zdarzeń - zaledwie 350 metrów - śledczy zakładają, że piromanem jest jedna osoba. - Wniosków do sądu będzie jednak znacznie więcej, ze względu na utrudnianie akcji ratowniczej - zastrzega kom. Jagoda Ekiert z legnickiej komendy:
- Podczas prowadzonych czynności na ul. Czarnieckiego grupa ok. 15 mężczyzn zachowywała się wobec funkcjonariuszy bardzo agresywnie, używała wobec nich słów wulgarnych, spożywała alkohol w miejscu publicznym, nie reagowała na polecenia wydawane przez policjantów. Wobec tych osób skierowane zostaną do sądu wnioski o ukaranie.
Sprawcą kilku podpaleń może być ten sam mężczyzna
Tylko w tym miesiącu w Legnicy zostało zniszczonych aż 9 samochodów na skutek pożarów. Do podpaleń dochodziło w różnych częściach miasta. Śledczy zakładają, że w obu przypadkach sprawcą jest ten sam około 25-30 letni mężczyzna. - Niewykluczone, że to również on stoi za całą serią podpaleń aut w tym mieście - przyznaje kom. Jagoda Ekiert, oficer prasowa legnickiej komendy:
- To nie jest niestety, pierwsze podpalenie na terenie w Legnicy w ostatnim czasie. Policjanci szczegółowo wyjaśniają te podpalenia. Zabezpieczają nagrania kamer monitoringu miejskiego, z kamer prywatnych. Każda sprawa jest tak naprawdę indywidualnie rozpatrywana. Zależy nam, aby jak najszybciej tę osobę zatrzymać do odpowiedzialności karnej.
Funkcjonariusze proszą o pomoc wszystkich, którzy mogą mieć jakiekolwiek informacje wskazujące na podpalaczy. Informatorom gwarantują anonimowość.
Głośna sprawa: Eksmisja emerytki z Wrocławia. Pani Wiktoria otrzyma większy lokal zastępczy? Poprzedni miał... 11 metrów
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


