Brutalnie zamordował ojca swojej partnerki, zadał mu trzynaście ciosów. Narzędzia zbrodni pozbywał się przy dziecku

Na przystanku autobusowym niemal w centrum Legnicy późnym wieczorem zamordował ojca swojej partnerki. Zadał mu 13 ciosów kijem bejsbolowym w głowę. Choć do zbrodni doszło 15 września ub. roku wciąż dokładnie nie wiadomo dlaczego zdecydował się na to przestępstwo. Przed legnickim sądem zeznawała dziś już była partnerka oskarżonego. Jej zdaniem Kamil F. od dawna był bardzo agresywny:
- Leżeliśmy w łóżku i ja już byłam w ósmym miesiącu ciąży, to zrzucił mnie z tego łóżka wprost na brzuch, tylko dlatego że poprosiłam go, żeby się kawałek posunął. Po urodzeniu dziecka też były niejednokrotnie awantury nawet w domu jego rodziców. Niemiłosiernie uderzył mnie w głowę, porwał na mnie koszulkę.
"Ta wina jest bezsporna"
Kamil F. odpowiada pod zarzutem zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Oprócz tego prokuratura ma dowody, że próbował przekonać przynajmniej trzech kolegów, by zagwarantowali mu fałszywe alibi. Żaden ze znajomych nie zdecydował się na taki krok. Oskarżony o zabójstwo nie przyznaje się do winy. - Ale ta wina jest bezsporna - zeznała dziś przed Sądem Okręgowym w Legnicy córka zamordowanego. I dokładnie opisała jak jej były partner dzień po zabójstwie pozbywał się narzędzia zbrodni:
- Dziecko jechało wtedy z nami, siedział z tyłu w swoim foteliku. Kamil wysiadł z samochodu, wyciągnął z bagażnika torbę sportową i poszedł. Z tej torby wyciągnął w kawałkach ten kij właśnie... pociachany. I benzynę. No i zaczął to palić.
Kamilowi F. grozi dożywocie.
Przeczytaj również: Ciche bohaterki Legnicy. Rozbicie gangu, ustalenie mordercy? To one pomagają rozwiązywać najtrudniejsze sprawy
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

