Głogów: Właściciel odpowie za eksplozję w rozlewni gazu. Znamy wyrok sądu

Prokuratorzy nie zamierzają odwoływać się od wyroku, jaki zapadł w sprawie eksplozji w głogowskiej rozlewni gazu. Piotr M. został ukarany 40 tysiącami grzywny. Opłaci też koszty postępowania procesowego. 2 lata temu - na skutek rażących zaniedbań ze strony właściciela - w rozlewni gazu doszło do rozszczelnienia butli. Młody pracownik - pozostawiony bez przeszkolenia, nadzoru i odpowiednich narzędzi - wzniecił pożar. Sam uległ rozległym poparzeniom III stopnia.
- Tylko dzięki szybkiej i profesjonalnej reakcji strażaków udało się ograniczyć zagrożenie - uważa Jan Buczkowski, szef legnickiej delegatury Państwowej Inspekcji Pracy:
- Tutaj należy mówić o dużym szczęściu, bowiem w tej rozlewni znajdowała się bardzo duża ilość gazu płynnego propan-butan. Ponad 20 ton w dużych zbiornikach. Na szczęście nie doszło do ich zapalenia się i wybuchu, bo gdyby doszło do tego, skutki byłyby opłakane.
Sprawdź: Tragedia w centrum Kłodzka. Nie żyje kobieta, która wpadła do głębokiej studni
Monitoring uchwycił moment wybuchu
Kamery monitoringu dokładnie uchwyciły, co działo się w feralnym momencie. Gaz z rozszczelnionej butli zmroził rękę młodego mężczyzny. Ten złapał za elektryczną opalarkę i próbował ogrzać dłoń. Hala natychmiast stanęła w ogniu i zaczęły wybuchać kolejne butle. Na szczęście nie doszło do eksplozji głównego zbiornika.
Sądowi eksperci nie mieli wątpliwości, że właściciel firmy nie zabezpieczył rozlewni i nie przeszkolił pracownika - nawet nie wyposażył go w odpowiednie rękawice. Dwudziestolatek do dziś leczy się z psychicznych urazów.
Sąd w Głogowie wziął jednak pod uwagę skruchę oskarżonego i jego zaangażowanie finansowe w leczenie i rehabilitację pracownika. To dlatego prokuratorzy nie zamierzają się odwoływać od wyroku. Straty związane z pożarem przekroczyły milion złotych. W całości poniósł je 39-letni właściciel rozlewni gazu.
Przeczytaj: Dramatyczny apel rodziny po wypadku na Krakowskiej. Sprawca uciekł, motocykliście grozi paraliż
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

