Wyszedł z więzienia i tygodniami znęcał się nad partnerką. Kobieta zginęła z jego rąk

Kamil K. już wcześniej stanowił zagrożenie dla otoczenia - w połowie maja opuścił więzienie, do którego trafił po popełnieniu szeregu przestępstw. Pobyt w zakładzie karnym nie sprawił jednak, że 40-latek z Wrocławia wyszedł z niego odmieniony. Wręcz przeciwnie - niemal od razu po powrocie na wolność zaczął znęcać się fizycznie i psychicznie nad swoją partnerką.
"Wielokrotne zadawanie jej uderzeń w głowę i inne części ciała, szarpanie, podduszanie, ubliżanie jej słowami wulgarnymi, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów i nie wpuszczanie do mieszkania" - tak Karolina Stocka-Mycek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, opisuje piekło, jakie zgotował swojej partnerce Kamil K.
Trzy tygodnie po wyjściu z więzienia - 5 i 6 czerwca - 40-latek tak dotkliwie pobił kobietę, że obrażenia skutkowały jej śmiercią. Po wszystkim sam zadzwonił na numer alarmowy 112, ale w trakcie przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Wielokrotnie zasłaniał się tym, że nie pamięta co działo się w feralnych dniach. "Dodał jedynie, że zdarzało mu się uderzyć partnerkę, przytrzymywać ją siłą i wyzwać" - informuje Karolina Stocka-Mycek.
Kamil K. został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Grozi mu dożywocie.
Przeczytaj też: Śmiertelnie pobił znajomego, któremu od dawna pomagał. Za kratami spędzi kilka lat
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

