Miał znęcać się nad partnerką i pobić ją na śmierć. Ruszył proces 40-letniego Wrocławianina

Po wyjściu z więzienia znęcał się fizycznie i psychicznie nad swoją partnerką. 5 i 6 czerwca 2025 roku pobił ją tak dotkliwie, że ta zmarła na skutek odniesionych obrażeń - tak uważa prokuratura. W czwartek we wrocławskim sądzie ruszył proces Kamila K., 40-letniego Wrocławianina. Odczytując akt oskarżenia, prokurator Mateusz Kuciński długo wymieniał zarzuty wobec mężczyzny:
- Znęcał się psychicznie i fizycznie nad swoją konkubiną poprzez wielokrotne zadawanie pokrzywdzonej uderzeń w głowę i inne części ciała, szarpanie, podduszanie, zniszczenie telefonu komórkowego użytkowanego przez pokrzywdzoną, a także ubliżanie jej słowami wulgarnymi, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów.
Wcześniej pisaliśmy: Wyszedł z więzienia i tygodniami znęcał się nad partnerką. Kobieta zginęła z jego rąk
Oskarżony przyznaje się tylko, że raz podniósł rękę na kobietę
Po odczytaniu aktu oskarżenia podejrzany przyznał się tylko do tego, że raz podniósł rękę na partnerkę. Miał to zrobić, bo kobieta podczas jego nieobecności zapraszała do domu osoby związane z handlem narkotykami:
- Przyszłem do domu, to było trzech kolegów. Ania zaczęła już motać, szponcić, że ktoś przyjeżdża, ona się umówiła. Przed cukiernią mi powiedziała, żebym jechał do matki, bo nie życzy sobie mnie w domu widzieć. W sklepie się pokłóciliśmy i podniosłem na nią rękę. Bardzo żałuję, że podniosłem rękę, bo pierwszy raz na kobietę podniosłem. Uderzyłem ją łokciem w głowę. Zacząłem jej ubliżać.
Mężczyzna jest cały czas w areszcie. Zgodził się poddać terapii od uzależnienia alkoholowego. Grozi mu dożywocie. Wcześniej był karany za różne przestępstwa.
Nasz temat: Zapadnięte groby na cmentarzu w Jaszkowie. Kilkadziesiąt mogił zniszczonych przez odwilż. "Wygląda to przerażająco"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

