Leczeni w domu pacjenci z żywieniem pozajelitowym mogą liczyć tylko na rodzinę. Sprawdzamy, gdzie szukać pomocy

Pacjenci wypisani ze szpitali do domu z żywieniem pozajelitowym mogą liczyć jedynie na rodzinę. O problemie opowiedziała nam jedna z naszych słuchaczek, która musiała podawać takie żywienie po dwugodzinnym szkoleniu w jednym ze szpitali na Opolszczyźnie. Jak opowiada, bezskutecznie szukała profesjonalnej pomocy:
- Początkowo pytaliśmy się o hospicjum, jednak hospicjum nie zdecydowało się na żywienie pozajelitowe.
- A taka opiekunka z ogłoszenia czy z MOPS-u? (pyt. red.)
- Przyjedzie, tak samo jak przyjedzie z hospicjum domowego, sprawdzi parametry, ale ona tego nie poda, bo hospicjum domowe nie podaje żywienia pozajelitowego, może to robić tylko rodzina.
Sprawdź: Tkanka z policzka trafiła do... moczowodu. Nietypowa operacja we Wrocławiu!
Szkolenie trwa od kilku dni do dwóch tygodni
Jedyne wyjście to przekazanie do stacjonarnego ośrodka lub przejście profesjonalnego szkolenia. Anna Zmarzły, szefowa Ośrodka Żywienia Klinicznego szpitala przy Koszarowej we Wrocławiu, dodaje, że trzeba jeszcze spełnić inne warunki:
- Musi mieć odpowiednie warunki w domu, żeby móc przechowywać leki i sprzęt. Musi umieć wprowadzić to żywienie sam lub mieć opiekunów, którzy będą w stanie to żywienie prowadzić, ale przede wszystkim to jest pacjent, który musi być klinicznie stabilny na tyle, by mógł tą terapię, dość skomplikowaną, otrzymywać w domu.
Szkolenie dla opiekunów w ośrodku przy Koszarowej trwa od kilku dni do dwóch tygodni. Cały proces jest kontrolowany przez terapeutów, którzy oceniają umiejętności. Na Dolnym Śląsku jest 15 stacjonarnych ośrodków, niektóre jednak odmawiają przyjęcia chorych z żywieniem pozajelitowym tłumacząc się brakiem kadry. Bez problemu można zapisać się do hospicjum działającego w Będkowie albo przy DCOPiH we Wrocławiu - czeka się do miesiąca.
Gdzie szukać pomocy na Dolnym Śląsku? Sprawdzała Elżbieta Osowicz, reporterka Radia Wrocław:
Przeczytaj też: Siedem operacji nie uśmierzyło bólu. Pan Sławomir cierpiał 20 lat, pomogli mu dopiero wrocławscy lekarze
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

