Grzegorz Mielcarski dla Radia Wrocław: "To opinia publiczna postanowiła o losie Probierza"

Gościem Roberta Skrzyńskiego w Radiu Wrocław był Grzegorz Mielcarski, były piłkarz oraz komentator sportowy.
Posłuchaj audycji:
Robert Skrzyński, Radio Wrocław: Rezygnacja Michała Probierza z funkcji selekcjonera reprezentacji Polski - to jest coś, co Twoim zdaniem musiało się wydarzyć?
Grzegorz Mielcarski: Kiedy już dowiedziałem się, że prezes Kulesza wstrzymał się z decyzją i chcę porozmawiać jeszcze z Robertem Lewandowskim, aby poznać drugą stronę i opinię, to ja powiedziałem, że to nie przetrwa 2 tygodni. Według mnie już miesiąc to maks, a 2 tygodnie już będzie na pewno po wszystkim. Chyba jeszcze sobie ludzie nie zdawali sprawy z tej lawiny z tego hejtu, jaki zaczyna spływać i to, co się wydarzyło, czyli okrzyki pod adresem personalnym trenera Probierza. To świadczyło o tym, że zostały pewne granice przekroczone, bo do tej pory jak jeździliśmy na mecze i kiedy reprezentacja wygrywała wiadomo brawa, oklaski, ale kiedy przegrywała, różne były reakcje. Czasami pod adresem PZPN-u, czasami drużyny, ale to było ogólne, a teraz już kiedy się zwrócono bezpośrednio po imieniu i nazwisku i dawano do zrozumienia, aby odszedł z tej reprezentacji trener, to wiedziałem, że nie ma szans, że to jest zbyt silne. To jest chyba najsilniejsza taka fala krytyki, jaka dotarła do naszego kraju pod kątem selekcjonera. To, co się wydarzyło w ostatnich godzinach, co się działo, czyli ta opaska kapitana, ten konflikt z Robertem, to chyba przelało czarę goryczy. To było zaskakujące, bo rzadko mamy takie obrazki w naszej piłce, nawet w lepszych lub gorszych kryzysach. Nawet w reprezentacji, aby kapitan schodził z pokładu, mówił, że więcej w tej reprezentacji nie zagra - to było coś bardzo, bardzo mocnego i chyba trener Pobierz nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji decyzji, jaką podjął.
Michał Probierz twoim zdaniem przegrał z Robertem Lewandowskim, tak jak kiedyś przegrał Jerzy Brzęczek, czy po prostu Michał Probierz zagalopował się i tego się nie dało obronić?
Probierz przegrał z opinią, zobaczył tak naprawdę z czym się zmierzył, z kim się zderzył. Robert oczywiście może mieć jakąś wewnętrzną satysfakcję, choćby z tego powodu, że to jego rozstanie z reprezentacją, nie będzie niczym dłuższym większym niż to, co ustalili, czyli 2 mecze z Mołdawią i Finlandią. Teraz już będzie nowy trener, tak że nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby wrócił. Natomiast tu opinia publiczna dała do zrozumienia, z kim przegrał trener Probierz i kogo dzisiaj bardziej cenią kibice. Oczywiście była jedna rzecz, która mogła tę całą sytuację uspokoić, powstrzymać, ale nie tak całkowicie - to byłoby ewentualne zwycięstwo w Finlandii, gdyby tam zespół nawet zremisował, pewnie byłoby trudno, pewnie byłaby duża dyskusja, ale jednak tabela by wyglądała inaczej. To wszystko ma wpływ, wynik sportowy ma ogromny wpływ na to, jakie konsekwencje pewnych decyzji mogą się pojawić.
Posłuchaj również: Kamil Kosowski dla Radia Wrocław: "Nie ma czegoś takiego, jak życie bez Roberta Lewandowskiego"
Grałeś w kadrze, ale byłeś też w sztabie szkoleniowym selekcjonera Fernando Santosa. Ta atmosfera pewnie teraz jest bardzo ciężka, jeśli chodzi o piłkarzy, spojrzenie, kto, komu co mówił, kto biegał do trenera Probierza, czy kto nie biegał. To też jest szansa na oczyszczenie tej atmosfery?
Z jednej strony tak, ale jeżeli ktoś biegał, a inny nie biegał, to znaczy, że w tej drużynie nie ma chemii, bo to zawsze powinien być jeden głos, po to jest rada drużyny. To są pewne rzeczy, które nie powinny wychodzić z szatni, ale tych już takich przykładów, że tego porozumienia nie ma było kilka, choćby ta właśnie afera premiowa. Teraz ta sytuacja, że część zawodników idzie wieczorem do trenera, mówi o tym, żeby się wycofano z komunikatu o odebraniu opaski. Jak widać tutaj jest bardzo dużo do poprawienia, jeżeli chodzi o samą komunikację w zaufaniu, tak jak i zaufanie między sztabem a zawodnikami. Ale również między szeroko rozumianym PZPN-em, czyli tak zwanymi baronami czy prezesem Kuleszą, a właśnie samą bezpośrednio drużyną. Jest tutaj dużo do poprawienia. Nie wiem czy to się da, bo pewnej chemii między zawodnikami, którzy już są w dłuższym czasie ze sobą, nie ma i też jakiś problem jest tam do rozwiązania i to jest właśnie problem dla przyszłego selekcjonera i jego sztabu szkoleniowego.
Zwłaszcza, że już we wrześniu kluczowe mecze eliminacji, bo zagramy na wyjeździe z Holandią i zagramy u siebie z Finlandią. Tego czasu wcale wydaje się, że nie jest tak dużo.
No nie jest dużo, ale jednak też wystarczająco, żeby mieć ten czas do przyglądnięcia się i i podjęcia decyzji, bo kto znowu raz jeszcze będzie miał tę reprezentację prowadzić i powodować, żeby ona grała po prostu lepiej, a przynajmniej grała na tyle, aby na te mistrzostwa świata się zakwalifikować.
Podał Cezary Kulesza 4 nazwiska: Adam Nawałka, Jerzy Brzęczek, Jan Urban, Jacek Magiera. Mówi, że może będzie wybierał bardziej z polskich trenerów, żeby był ktoś, kto zna te reprezentacje. Ty masz swojego faworyta?
Prezes Kulesza zawsze sam wybiera. Tak było między trenerem Papszunem i Michałem Probierzem - do samego końca nie wiedzieliśmy. Mogliśmy licytować i wychodziło trochę więcej głosów w środowisku, że jednak trener Papszun, a na samym końcu okazało się, że jednak trener Probierz. Taką decyzję podjął prezes Kulesza i teraz tak samo pewnie będzie. Nie ma może dzisiaj specjalnie spekulacji, ale poprzyglądam się spokojnie temu, co się dzieje i powiem szczerze, że to nie jest problem wyboru samego trenera, tylko troszeczkę więcej.
Tu chodzi o kompetencje, ale przede wszystkim o dobranie sztabu, pozwolenie na funkcjonowanie związku troszeczkę inaczej, bo być może pewne metody działania współpracy powinny się zmienić. Ta opieka i to zaangażowanie troszeczkę góry, jakby w interesie drużyny powinno wyglądać inaczej, bo tak jak powiedziałem, już będąc nawet przy trenerze Santosie, to też zauważyłem, że ta reprezentacja w ogóle nie zna ludzi zarządzających naszą piłką. Już nie chcę powiedzieć o samym prezesie Kuleszy, ale tam trochę bardziej, że tak powiem z boku nie ma takich oficjalnych obiadów, kolacji, żeby oni mogli się posłuchać, porozmawiać, zobaczyć w rzeczywistości. Inne jest oglądanie piłkarza z pozycji trybun, czy z gabinetu i mówienie, że się go zna, bo jesteś częścią tego środowiska PZPN-u, to jest zbyt mało, oni tak naprawdę o sobie bardzo mało wiedzą, albo nie wiedzą nic, a potem wspierają albo nie wspierają trenera na bazie, tylko tego, co sobie oglądają w telewizji lub dziś z wysokości trybun najwyżej. Tam wiele rzeczy powinno też zostać zmienionych, żeby tak naprawdę mieć szerszy obraz, bliższy obraz, żeby nawet ta sytuacja, kiedy trener Probierz ogłosił, że odbiera opaskę kapitana - to już pokazuje, jakie duże są napięcia, jaka niechęć była choćby między tymi panami, bo nawet kiedy Robert powiedział, że rezygnuje z gry, to trener już nie wykonał telefonu z zapytaniem dlaczego?
Bo przecież sama tylko chęć zmiany kapitana nie powinna wpłynąć na to, że ktoś od razu rzuca tą opaską i nie chce w tej kadrze grać, podkreślając, że dopóki będzie tą reprezentacją rządził trener Probierz. To pokazuje niechęć, a trener to też ktoś, kto nie tylko wybiera skład, kto tylko ustawia treningi, to może być też wychowawca, to może być przyjaciel. To może być oczywiście trener, ale też ktoś, kogo można nazwać czasami przyjacielem, który zrozumie czasami twój problem. Tak to powinno wyglądać między innymi w konflikcie w ostatnich dniach między Robertem Lewandowskim a Michałem Probierzem.
Sprawdź również: Remont Powstańców Śląskich miał się rozpocząć w wakacje. Wciąż nie znamy terminu prac. Nie ma też umowy z wykonawcą
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

