To oni gaszą pożary z powietrza. Ekipa Leśnej Bazy Lotniczej w Lubinie rozpoczyna coroczną służbę - Radio Wrocław

To oni gaszą pożary z powietrza. Ekipa Leśnej Bazy Lotniczej w Lubinie rozpoczyna coroczną służbę

Andrzej Andrzejewski
Andrzej Andrzejewski, PL
| Roku temu, 2025-06-25, 06:13
To oni gaszą pożary z powietrza. Ekipa Leśnej Bazy Lotniczej w Lubinie rozpoczyna coroczną służbę – Dromadery startują z lotniska Aeroklubu Zagłębia Miedziowego. Fot: Andrzej Andrzejewski / Radio Wrocław
Dromadery startują z lotniska Aeroklubu Zagłębia Miedziowego. Fot: Andrzej Andrzejewski / Radio Wrocław

Po ogłoszeniu alarmu wystarczy im zaledwie kilku minut, by rozgrzać silniki, wlać do zbiornika dwie tony wody i wystartować do walki z pożarami. Pracownicy Leśnej Bazy Lotniczej w Lubinie specjalizują się właśnie w gaszeniu lasów. Mają do dyspozycji dwa samoloty typu "dromader". W tym roku wykonali już kilkanaście takich lotów. Andrzej Kawalec, pilot Mieleckich Zakładów Lotniczych, uważa, że nadchodzi najintensywniejszy okres w tej pracy:

- Właśnie zaczyna się, bo nie tylko wilgotność ściółki leśnej, czyli podatność przyrody na pożary wzrasta w tym okresie. Wzrasta również aktywność ludzka, a prawie wszystkie pożary lasów są wynikiem działalności człowieka, czyli są skutkiem zaprószenia ognia.

Na drogach: Autostradowa Obwodnica Wrocławia znów w remoncie. Na kierowców czekają trzy dni drogowych utrudnień

Jeszcze rok temu nad bezpieczeństwem dolnośląskich lasów czuwały trzy "dromadery". Jeden taki samolot dyżurował w Szymanowie k. Wrocławia. Dziś samoloty gaśnicze w naszym regionie startują jedynie z lotniska Aeroklubu Zagłębia Miedziowego. To oznacza, że na dotarcie do najodleglejszych terenów Dolnego Śląska piloci z Lubina potrzebują przynajmniej pół godziny. - Równie ważne jak samo gaszenie jest utrzymanie naszych maszyn w pełnej gotowości - tłumaczy Jerzy Banowicz, mechanik samolotów gaśniczych:

- Muszę zatankować wodę do lotów. Samolot nie stoi z wodą, żeby te węzły nie były obciążone na postoju. Woda leje się około 3 minut, bo mamy 5 minut od wezwania do momentu startu. W ciągu pięciu minut musimy zatankować wodę, musi tam jeszcze wsiąść pilot i samolot musi wystartować.

Od tego roku na Dolnym Śląsku dyżurują tylko dwa samoloty PZL M-18 "dromader". Lasy Państwowe zdecydowały, by miejsce trzeciej maszyny zajął helikopter, który ma znacznie mniejszą pojemność zbiorników na wodę. W tym sezonie śmigłowiec nie uczestniczył w gaszeniu pożarów.

Posłuchaj relacji, którą przygotował reporter Radia Wrocław, Andrzej Andrzejewski:

1.0x
00:00
00:00

Ważne: Jest zielone światło dla budowy ostatniego odcinka Wschodniej Obwodnicy Wrocławia. Podpisanie umowy do końca czerwca


Komentarze (1)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~realia życia 2025-06-25 09:26:59 z adresu IP: (185.164.xxx.xxx)
leśna baza na prywatnym lotnisku właściciela CCC ??? dzięki temu człowiekowi wycięto kawał lasu bo jego samolocik musi mieć większy pas i zrobiono ogrodzenie , dzięki temu zwykli mieszkańcy miasta nie mogą dojechać do terenu rekreacyjnego !!!