Atak z maczetą na kebab w Głogowie. Grozili właścicielowi śmiercią. "Bardzo się boję, mam żonę, dziecko"

Aktualizacja - godz. 14:00
Napastnicy, którzy zaatakowali właściciela kebaba w Głogowie zatrzymani. Śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Głogowie jest w toku, ale funkcjonariusze nie udzielają szczegółowych informacji. Jak przekazała nam policja napaść nie miała jednak związku z narodowością właściciela lokalu.
Niektórzy mieszkańcy obawiają się jednak, że rosnące antyimigranckie nastroje w Głogowie mogą mieć związek z tym, że Komitet Społeczny Bezpieczny Głogów domaga się przeprowadzenia referendum ws. imigrantów . Pełnomocnik komitetu Arkadiusz Wójcik stanowczo neguje łączenie napaści z referendum. Nie zgadza się także, że w mieście rośnie niechęć do obcokrajowców:
- My się sprzeciwiamy atakom kogokolwiek na kogokolwiek. My tutaj chcemy, żeby było bezpiecznie, spokojnie i tak samo zgodnie z prawem. Dlatego też nie można negować głosu mieszkańców, bo każdy się chce czuć bezpiecznie, a w końcu jak nielegalnej imigracji bardzo ludzie się obawiają tego, co się dzieje na zachodzie Europy.
Na nadzwyczajnej sesji rady powiatu głogowskiego radni po przeanalizowaniu złożonego przez komitet wniosku o referendum zdecydowali się go odrzucić. Jak wyjaśniał starosta Michał Wnuk referendum dotyczące nielegalnych imigrantów, nawet gdyby zostało przeprowadzone, niewiele by zmieniło, bo jak twierdzi "Relokacja cudzoziemców, tworzenie ośrodków, osiedlanie lub zakwaterowanie osób przebywających nielegalnie na terenie RP należą do wyłącznych kompetencji administracji rządowej, a w szczególności Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Straży Granicznej oraz Urzędu do Spraw
Cudzoziemców. Samorząd lokalny nie ma kompetencji do podejmowania decyzji w tym zakresie, a tym samym nie może rozstrzygać tych kwestii w drodze referendum".
Wcześniej pisaliśmy:
Napadli z maczetą na kebab w Głogowie. Napastnicy zniszczyli drzwi do lokalu, wybili 3 szyby, grozili właścicielowi śmiercią. Lokal od 9 lat prowadzi obywatel Bangladeszu. Przerażony Anwar Jahid przyznał, że w przeszłości zdarzały się podobne sytuacje, ale nigdy nie było aż tak groźnie:
- Masakra była, ja też teraz boję się. Nigdy nic mu nie zrobiłem. On nic nie zamawiał tutaj. Dwóch ich było, ale jeden był bardzo agresywny. On pokazywał na mnie i powiedział, że mnie zabije (kill me). Ja całą noc nie spałem, bardzo boję się, mam żonę, dziecko.
Mówi też, że nie rozumie, z czego wynika ta niechęć:
- Wszystkie podatki, ZUS-y, są wszystkie dokumenty na to. Wszystko legalne, legalny biznes. Dlaczego mnie uderzył? Ja nic nie zrobiłem, ja wracałem z pracy do domu, dlaczego agresywny był wobec mnie? Dlaczego chciał mnie zabić?
Gdy policja przyjechała na miejsce, napastników już nie było. Policjanci zabezpieczyli ślady i są w posiadaniu nagrań z monitoringu.
O sprawie jako pierwszy napisał portal MyGlogow, który udostępnił także nagranie tego przerażającego zdarzenia:
Więcej na temat całej sprawy powiemy w programie Para dla Dolnego Śląska po godzinie 16:00.
Przeczytaj też: Zwłoki mężczyzny w Odrze we Wrocławiu. "Działania prowadzono w trudno dostępnym terenie"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

