Zmarnowana szansa Śląska i porażka w Łodzi - Radio Wrocław

Zmarnowana szansa Śląska i porażka w Łodzi

RW, mat. prasowe
| 7 miesiecy temu, 2025-11-03, 21:42
Zmarnowana szansa Śląska i porażka w Łodzi - Bramka Miłosza Kozaka nie wystarczyła nawet do zdobycia punktu w Łodzi.
Bramka Miłosza Kozaka nie wystarczyła nawet do zdobycia punktu w Łodzi.
Fot. slaskwroclaw.pl

Trener Ante Simundza postanowił nie zmieniać zwycięskiego składu z ostatniej potyczki z Górnikiem Łęczna. Śląsk do starcia w stolicy województwa łódzkiego przystępował z serią trzech wygranych meczów z rzędu i plan był oczywisty - wywieźć z Łodzi trzy punkty i umocnić się na pozycji wicelidera. 

Nieco lepiej w spotkanie weszli gospodarze, gdyż już w trzeciej minucie Bastien Toma sprawdził czujność Michała Szromnika uderzeniem z prawej strony pola karnego. Golkiper Śląska w tym sezonie nie zwykł zawodzić i nie inaczej było w tym przypadku. "Szromo" sparował piłkę na korner, a później jego koledzy z defensywy szybko zażegnali niebezpieczeństwo.

Chwilę później odgryzł się Śląsk, niemniej strzał z dystansu Miłosza Kozaka nie był na tyle precyzyjny, by zagrozić bramce strzeżonej przez Jakubowskiego. W kolejnej sytuacji w polu karnym znalazł się Piotr Samiec-Talar, który jednak był osaczony przez defensywę rywali i zdołał tylko lekko trącić futbolówkę. Niezależnie od tego - początek w wykonaniu podopiecznych trenera Simundzy był bardzo obiecujący.

ŁKS też nie odpuszczał i nieustannie szukał swoich szans na otwarcie wyniku. W 14. minucie efektowna przewrotką popisał się Fabian Piasecki, lecz dobrze ustawiony był Marc Llinares i między innymi też dzięki temu strzał powędrował nad bramką. Tempo spotkania było dość szybkie, oba zespoły grały na wysokiej intensywności, lecz brakowało tego najważniejszego - czyli goli.

Najlepsza szansa na strzelenie pierwszego, upragnionego gola, pojawiła się w 37. minucie. Kozak fenomenalnie obsłużył Michała Rosiaka, a ten uderzył z woleja prosto w poprzeczkę. Zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów. Ostatecznie obie drużyny schodziły do szatni z bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron byliśmy świadkami dość długiej przerwy i przez to spotkanie zdecydowanie straciło impet. Śląsk dzięki Samcowi-Talarowi był blisko otwarcia wyniku, lecz poza tym konkretów zdecydowanie brakowało. Jak nie szło z gry, to trzeba było spróbować z rzutu wolnego! W 67. minucie Miłosz Kozak uderzył ze stałego fragmentu gry tak precyzyjnie, że nie dał najmniejszych szans bramkarzowi ŁKS-u i Śląsk objął jakże cenne prowadzenie. Niestey - radość nie potrwała długo, gdyż już trzy minuty później Piasecki doprowadził do wyrównania.

Sytuacja Śląska niczym w mgnieniu oka z dobrej zmieniła się w fatalną. Przy kolejnej próbie ŁKS-u defensorzy Śląska źle się zrozumieli, po czym chwilę później faulował Rosiak i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Artur Craciun, który bez najmniejszych problemów zamienił rzut karny na gola. Gospodarze w mgnieniu oka wyszli na prowadzenie, a Śląsk musiał się otrząsnąć.

Wrocławianie próbowali i walczyli o choćby punkt, ale ostatecznie spotkanie zakończyło się porażką i powrotem z Łodzi na tarczy.

ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Miłosz Kozak (67), 1:1 Fabian Piasecki (70), 2:1 Artur Craciun (74-karny).

Żółta kartka - ŁKS Łódź: Sebastian Rudol. Śląsk Wrocław: Michał Rosiak.

Sędzia: Jacek Małyszek (Lublin). Widzów 6 468

ŁKS: Jakubowski - Loffelsend (83' Krykun), Rudol, Kupczak, Craciun, Norlin (90+' Głowacki), Ernst, Wysokiński, Mokrzycki (K), Toma (90+' Balić), Piasecki (83' Lewandowski)

Śląsk: Szromnik - Rosiak (78' Guercio), Szota (K), Malec, Llinares, Sokołowski (90+' Yriarte), Jezierski, Kozak (90+' Klimek), Sharabura (78' Warchoł), Samiec-Talar (78' Marjanac), Banaszak

 


Komentarze (1)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~WKS do likwidacji! 2025-11-04 09:29:39 z adresu IP: (46.171.xxx.xxx)
Brawo! Gratuluję w imieniu wszystkich wrocławian, którzy muszą się zrzucać na tych skórkopów. Gdzie jest SUDECIAK? Niech broni swojej drużyny - "na dobre i na złe". To ile w tym miesiącu pójdzie na wypłaty dla chłopaków z pierwszej ligii podwórkowej WKS-u?