Śląsk stracił wygraną w doliczonym czasie gry

Tuż po zakończeniu przerwy reprezentacyjnej Śląsk pojechał na mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Po dwóch tygodniach ciężkiej pracy na treningach wrocławianie w końcu doczekali się okazji na rehabilitację po dwóch ligowych porażkach. Piątkowy mecz był dodatkowo szansą na odczarowanie boiska w Pruszkowie, gdzie niecałe dwa miesiące temu WKS przegrał ze Zniczem.
Ante Simundza zdecydował się na dwie zmiany w wyjściowej jedenastce względem ostatniego spotkania. Na ławce rezerwowych tym razem starcie rozpoczęli Jakub Jezierski i Miłosz Kozak, a w ich miejscu zobaczyliśmy Yehora Matsenkę i Antoniego Klimka. Dla drugiego z nich był to premierowy ligowy występ od pierwszej minuty w trójkolorowych barwach.
Spotkanie otworzyło natarcie przyjezdnych. Po akcji lewą stroną boiska do strzału doszedł Michał Rosiak, jednak bramkarz zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Z narożnika boiska dośrodkował Luka Marjanac, a futbolówka znalazła się pod nogami zawodnika z numerem 27 na plecach, który tym razem nie pomylił się i z bliskiej odległości trafił do siatki! Śląsk błyskawicznie wyszedł na prowadzenie!
W pierwszym kwadransie oglądaliśmy dużo obiecujących akcji zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. W 15. minucie swego dopięli w końcu gospodarze. Po kapitalnym dośrodkowaniu Karola Noiszewskiego Rafał Adamski głową wyrównał stan rywalizacji. Gol ewidentnie dodał Pogoni odwagi. Ataki zespołu prowadzonego przez Piotra Stokowca były coraz częstsze, a wrocławianie raczej czekali na kontry.
Im bardziej zbliżała się jednak 30. minuta spotkania, tym częściej do głosu dochodził WKS. Dobry strzał z okolicy jedenastego metra oddał Patryk Sokołowski, a chwilę później z dystansu uderzył Marjanac. Tę akcję próbował zamknąć jeszcze Przemysław Banaszak, lecz sięgnął piłki mijającej słupek.
W 44. minucie Śląsk wyprowadził kolejną groźną akcję. Klimek zaatakował lewą stroną boiska. Gdy znalazł się w polu karnym, futbolówkę przejął od niego Sokołowski. Doświadczony pomocnik oddał strzał, który Paweł Kieszek zdołał obronić. Piłka trafiła jednak wprost pod nogi Przemysława Banaszaka, który z najbliższej odległości wyprowadził gości na prowadzenie! WKS zszedł więc na przerwę z jednobramkową przewagą.
Drugą część spotkania wrocławianie rozpoczęli z wolą strzelenia trzeciej bramki. Przez pierwsze kilka minut właściwie nie opuszczali połowy rywala. Dobrą dwójkową akcję przeprowadzili wtedy chociażby Klimek z Banaszakiem, ale nie doczekaliśmy się skutecznej finalizacji. Świetnie podaniami wymienili się też Samiec-Talar i Sokołowski, ten pierwszy jednak źle trafił w piłkę przy próbie strzału.
W 65. minucie po aucie Klimek przeprowadził świetny rajd lewą stroną boiska. Dośrodkował idealnie pod nogi Marjanaca, który znajdował się w świetle bramki na piątym metrze. W tej sytuacji skrzydłowy niestety się pomylił.
Przez następne kilkanaście minut trochę częściej atakowali gospodarze. Zbliżali się do szesnastki Szromnika, lecz nie zagrażali poważnie defensywie Śląska. Wraz z upływem minut WKS coraz bardziej kontrolował spotkanie i prowadził grę.
W doliczonym czasie gry Mariusz Malec nieprzepisowo zatrzymał przeciwnika we własnym polu karnym. Arbiter wskazał na wapno, a do piłki podszedł Damian Jaroń i nie pomylił się. Chwilę później usłyszeliśmy ostatni gwizdek.
Pogoń Grodzisk Maz. - Śląsk Wrocław 2:2 (1:2)
Bramki: 0:1 Michał Rosiak (3), 1:1 Rafał Adamski (15), 1:2 Przemysław Banaszak (43), 2:2 Damian Jaroń (90+5-karny).
Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Michał Rosiak, Luka Marjanac, Jakub Jezierski.
Sędzia: Bartosz Frankowski
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
