Włamywacz zasnął "na robocie". Wcześniej rozsypał narkotyki i... zjadł cukierki

Pracownica spółdzielni mieszkaniowej w czwartek rano zastała niecodzienny widok po przyjściu do pracy. W sąsiednim pomieszczeniu gospodarczym zauważyła wyłamany zamek i wyrwaną klamkę. Kobieta zadzwoniła na policję, a funkcjonariusze po przybyciu na miejsce weszli do środka.
W pomieszczeniu panował bałagan - szafki były otwarte, a powyciągane rzeczy gotowe do wyniesienia. Na stole leżała rozsypana biała substancja i zawiniątko z folii aluminiowej, a obok plecak z łomem i śrubokrętem. Na kanapie... spał 26-letni włamywacz.
Przyłapany na gorącym uczynku złodziej nie miał innego wyjścia i przyznał się do winy. Potwierdził też, że narkotyki znalezione na miejscu należą do niego. Najlżejszym z grzechów 26-latka okazało się... zjedzenie części cukierków, które znajdowały się w pomieszczeniu.
Nikt nie chciałby zostać przyłapany na spaniu w pracy, ale dla włamywacza drzemka "na robocie" może się okazać wyjątkowo kosztowna. Grozi mu do 10 lat więzienia.
W regionie: Ławka za 120 tysięcy, z której... nie można korzystać. Kontrowersyjna inwestycja w Oławie
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

