Gang wrocławskiego zoo w natarciu. Walczy, żeby nie odpalać fajerwerków w sylwestra

Wrocławski zoo gang w kolejnym natarciu. Tym razem ekipa walcząca w sieci o dobro zwierząt wzięła na warsztat tych, którzy odpalają fajerwerki. Zoo apeluje o niestrzelanie, bo to nie tylko ogromny stres dla mieszkańców ogrodu, ale także ciężki los zwierząt domowych, a zwłaszcza dzikich. Po sylwestrowych popisach pirotechnicznych znajdowane są dziesiątki, jeśli nie setki martwych ptaków. Gina także sarny i lisy, które uciekając w panice wpadają pod jadące samochody. Tym razem gang zoo sugeruje z przymrużeniem oka rozprawienie się z tymi, którzy chcą odpalać fajerwerki, za pomocą piły i wybielacza.
Jak mówi Bożena Pałczyńska, edukatorka i mama z gangu, film ma bawić, ale i dotrzeć z przesłaniem:
- Zabawa była, no zawsze jest tak, że jest jakiś scenariusz, który się tworzy, następnie przy tego rodzaju realizacjach powstają wątki poboczne. Jeżeli Państwu się podobało i będzie to miało jakiś skutek, bo głównie o to chodzi, nie o jakąś zabawę, ale o przesłanie, bo przez zabawę chcemy jakieś przesłanie wrzucić, to będziemy się z tego bardzo cieszyć.
Łukasz Brzeziński szef ochrony zoo i członek gangu mówi, że film jest oczywiście żartem, ale niestety problem fajerwerków jest poważny:
- Zaraz tutaj za odra są lokale, gdzie urządzane są imprezy więc, jak najbardziej jest to odczuwalne przez zwierzęta. Przeszkadza to, jak najbardziej. Zdarzało się, ze zwierzęta się płoszyły, łamały sobie nogi no robią sobie krzywdę.
Podczas sylwestrowej nocy wszystkie zwierzęta wrocławskiego zoo przebywają w zamkniętych pawilonach. Mimo to wystrzały to dla nich ogromny stres.
Posłuchaj relacji Beaty Makowskiej:
Przeczytaj także: Tak licznego stada dawno nie było. 200 kotów z wrocławskiego schroniska czeka na adopcję
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

