Świąteczna wygrana koszykarzy Śląska

Trener Ainars Bagatskis miał mocny ból głowy jak zatrzymać rozpędzony obwód włocławian. Rottweilery rzuciły aż trzy trójki w przeciągu trzech minut i przy stanie 11:4 łotewski szkoleniowiec poprosił o pierwszy czas. Mijały kolejne sekundy, Trójkolorowi powoli akcjami spod obręczy próbowali odrabiać straty, ale bardzo trudno było zatrzymać skutecznych do bólu zza łuku zawodników gości. Pierwsze trafienie z dystansu w zespole wrocławskim wpadło na konto Jakuba Urbaniaka. Pod koniec zza linii 6,75m uruchomił się także Noah Kirkwood, a Issuf Sanon na spółkę z Kadre Grayem i Jakubem Niziołem szukali swoich szans na półdystansie lub w strefie podkoszowej. Po pierwszych 10 minutach to Anwil prowadził 27:20.
Na starcie drugiej odsłony ofensywa drużyny Grzegorza Kożana trwała. Gdy przewaga wzrosła już do 14 oczek szkoleniowiec Śląska ponownie zakomunikował sędziom przerwę. Impuls do odrabiania strat dał Issuf Sanon zdobywając pięć punktów z rzędu i zmuszając drugiego z trenerów do przerwania gry. Przez blisko minutę nie oglądaliśmy żadnych zdobyczy aż do punktów spod obręczy Angela Nuneza i celnego wolnego nowego nabytku klubu z Kujaw – Tylera Wahla. W ciągu kolejnych 40 sekund byliśmy świadkami strzelaniny z dystansu: najpierw Nunez, następnie Borowski i Nizioł. Do tego tańce Noah Kirkwooda, trójka Kadre Graya i zrobił się remis po 40. Od tamtej pory mecz wyglądał już zgoła inaczej – do końca połowy obie ekipy szły łeb w łeb, a warto także docenić sekwencje w postaci świetnego bloku Kadre Graya i trójki Angela Nuneza w kontrze.
Powrót na parkiet po przerwie otworzył kolejnym trafieniem za trzy Issuf Sanon. W kolejnym fragmencie „przebudził” się Stefan Djordjević dwukrotnie zdobywając punkty swoim charakterystycznym hakiem. Gdy włocławianie próbowali dalej celować z dystansu, Trójkolorowi wykorzystywali to i wbiegali pod obręcz trafiając spod samego kosza. Następnie pojawiła się seria rzutów z linii, przy przekroczonym limicie przewinień obu drużyn. Wówczas WKS był już na czteropunktowym prowadzeniu, a przewagę do siedmiu oczek powiększył Sanon. +4 dla Śląska to rezultat przed finałową partią.
A ta była kluczowa dla losów rywalizacji. Kolejnym blokiem popisał się Jakub Urbaniak. Potem z dystansu trzy punkty dołożył Błażej Kulikowski i zrobiło się +9. W tych granicach oscylował wynik przez kolejne parę minut. A konkretniej do piątej minuty, gdzie po zdobyczy Urbaniaka trener Kożan wziął czas przy wyniku 78:66. Na ostatnie 60 sekund Rottweilery przycisnęły wrocławian przy wybiciach zza linii końcowej i wykorzystując rzuty wolne, a następnie dokładając trafienie z dystansu Michała Michalaka były już tylko cztery oczka przewagi. Jednak mądre zagrania gospodarzy sprawiły, że kilkukrotnie stawali oni na linii przesądzając o końcowym zwycięstwie.
Śląsk Wrocław – Anwil Włocławek 86:79 (20:27, 26:20, 19:14, 21:18)
Punkty:
Śląsk Wrocław: Angel Nunez 15, Issuf Sanon 13, Jakub Nizioł 12, Noah Kirkwood 11, Jakub Urbaniak 11, Kadre Gray 10, Ajdin Penava 7, Stefan Djordjevic 4, Błażej Kulikowski 3, Aleksander Wiśniewski 0;
Anwil Włocławek: Elvar Fridriksson 16, Michał Michalak 13, Tyler Wahl 11, Kacper Borowski 9, Eric Lockett 8, A.J. Slaughter 6, Isaiah Mucius 6, Nijal Pearson 5, Dawid Słupiński 5, Michał Kołodziej 0.
PRZECZYTAJ: Siatkarki #VolleyWrocław za burtą Pucharu Polski
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
