Titanic, Olympic i Britannic we Wrocławiu. Legendarne artefakty w Hydropolis

W Hydropolis we Wrocławiu można podziwiać pamiątki z trzech legendarnych liniowców: Titanica, Olimpica i Britanica. Zorganizowanie nowej wystawy czasowej "W cieniu gigantów" było możliwe dzięki zaproszeniu do współpracy Wrocławianina, Krzysztofa Mędrali, który od dziecka interesował się historią legendarnych statków, a od kilkunastu lat kolekcjonuje wyjątkowe artefakty pochodzące z trzech morskich gigantów.
To właśnie część jego kolekcji – jednej z największych prywatnych zbiorów na świecie, można oglądać wrocławskim muzeum wody. - Mój ulubiony eksponat jest niewielki – powiedział Radiu Wrocław Krzysztof Mędrala:
- To właśnie filiżanka z Titanica, jedna z kilku na świecie, która jest w prywatnych rękach, legalnie. Została ona podarowana w prezencie od zarządu White Star Line, panu, który nazywał się Aspinal, który był wlascicielem firmy, która produkowała części do silników Titanica.
Stewardessa i pielęgniarka, która przeżyła trzy katastrofy
Centralną postacią ekpozycji jest Violet Jessop – stewardesa i pielęgniarka, której los splótł się z historią trzech siostrzanych statków. Przetrwała katastrofę Titanica, zatonięcie Britannica oraz kolizję Olympica. Zwiedzający ekspozycję zapewnili naszą reporterkę, że wśród tych gablot czuć emocje:
- Repliki to wiadomo, też są ciekawe, natomiast te oryginalne zawierają w sobie jakby nie patrzeć trochę tragedii ludzkiej, także bardzo interesujące.
- Ja jestem pod wrażeniem tego, że człowiek tak skromny był w stanie zgromadzić systematycznie tak piękną kolekcję. Ma taką ogromną wiedzę i to nie są tylko przedmioty, to są uczucia i wielkie emocje. To nie jest tylko patrzenie na talerze. Pasja.
Artefakty można oglądać do połowy kwietnia
- Na wrocławskiej wystawie prezentowany po raz pierwszy jest fragment ozdobnych ściennych paneli z najbardziej luksusowej kabiny Britanica – powiedział Radiu Wrocław Krzysztof Mędrala:
- Każdy z trzech siostrzanych statków miał tylko jedną taką kabinę, ta z Titanica zatonęła, nigdy już jej nie zobaczymy, los paneli z Olympica jest nieznany. Udało mi się odnaleźć właśnie taki zaginiony jeden panel z kabiny w stylu regencji z Britanica, właśnie takiej milionerskiej. Proszę sobie wyobrazić, że przez 80 lat ten panel był w szopie, w słomie, u takiego starszego irlandzkiego pana.
Artefakty można będzie podziwiać we wrocławskim muzeum wody do połowy kwietnia 2026 roku.
Sprawdź również: Wystawa, którą na świecie zobaczyło ponad 57 mln osób. "Body Worlds" wraca do Wrocławia
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

