Samochód stał na ekspresówce. W środku pijany kierowca i dwoje dzieci. To nie jedyny nieodpowiedzialny ojciec za kierownicą

W miniony weekend na drodze ekspresowej S3, około godz. 20.00, policjanci zauważyli pojazd na światłach awaryjnych. Podjechali do Mercedesa, który stał częściowo na pasie ruchu. Kiedy funkcjonariusze zatrzymali radiowóz, z pojazdu wyszedł kierujący i wszedł na jeden z pasów ruchu, pozostawiając w samochodzie dwoje małych dzieci (6 i 8 lat), w skrajnie niebezpiecznym miejscu. Jak relacjonują policjanci, maluchy były roztrzęsione i przerażone.
Podczas rozmowy policjanci wyczuli od kierującego wyraźną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało blisko 2 promile tej substancji w jego organizmie. Jak ustalili, 37-latek jechał z Wałbrzycha do Legnicy po swoją partnerkę. Podróż zakończyła się, bo zabrakło paliwa.
POLECAMY: Szybka reakcja policji. Dzielnicowi znaleźli auto, zanim jeszcze właściciel zgłosił kradzież
- Z uwagi na realne i bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia dzieci, bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz fakt kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, policjanci zatrzymali mężczyznę. Na miejsce wezwali matkę dzieci, która wraz z babcią przejęły nad nimi opiekę. Do czasu ich przyjazdu, mundurowi uspokoili dzieci, zapewniając im wsparcie i poczucie bezpieczeństwa - przekazała asp. szt. Monika Kaleta z lubińskiej komendy.
Stróże prawa zatrzymali 37-latkowi prawo jazdy i dowód rejestracyjny za brak badań technicznych, a także sporządzili zawiadomienie do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego z uwagi na brak informacji o polisie OC. Mercedes został odholowany na koszt właściciela.
Kierujący trafił do policyjnej celi. Za swoje nieodpowiedzialne zachowanie odpowie teraz przed sądem. Grozi mu kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Dożywotni zakaz nie powstrzymał go przed wyjazdem na narty
Weekendowa historia to nie jedyny przykład braku odpowiedzialności za kierownicą. Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego z kłodzkiej komendy zatrzymali w Smreczynie 46-letniego kierującego, który przekroczył dozwoloną prędkość o 23 km/h. Jak się okazało, mężczyzna nigdy nie powinien wsiadać za kierownicę.
Podczas kontroli policjanci ustalili, że 46-latek posiada aktywny, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, orzeczony przez sąd za wcześniejsze kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Co więcej, był on już wcześniej trzykrotnie skazany za niestosowanie się do zakazu sądowego.
Mężczyzna nie podróżował sam. W samochodzie przewoził dwoje dzieci w wieku 10 i 15 lat. Jak powiedział, jechali z Wrocławia do Czech na narty. 46-latek został zatrzymany i doprowadzony przed sąd. Wczoraj zapadł wyrok – 8 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności oraz świadczenie pieniężne w wysokości 5 tysięcy złotych.
Czytaj także: Makabryczna zbrodnia w Środzie Śląskiej. 31-latek zbezcześcił zwłoki własnej matki
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

