Wypadek na przejeździe w Ziębicach. Nagranie z kamery ujawniło wstrząsającą prawdę. To nie była pierwsza taka sytuacja?

Są kolejne ustalenia śledczych w sprawie tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym w Ziębicach, do którego doszło 20 grudnia 2025 roku. W przejeżdżający przez przejazd samochód, z prędkością 120 km/h uderzył pociąg. Kierowca i pasażerka zginęli na miejscu. Małżeństwo osierociło 3-letnią córeczkę.
Od początku wiadomo było, że rogatki nie były opuszczone. Teraz śledczy mają już zeznania świadków i nagranie z kamery samochodowej, na którym widać, że nie zadziałała także sygnalizacja świetlna. - Dysponujemy takim nagraniem i zeznaniami kierowcy, który jechał za ofiarami wypadku – powiedział Radiu Wrocław Mariusz Pindera rzecznik prokuratury okręgowej w Świdnicy, która nadzoruje śledztwo.
Zaraz po wypadku przy pomocy drezyny przedstawiciele PKP PLK przeprowadzili test – i wtedy zadziałały zarówno rogatki jak i światła. - Mamy jednak informacje, że wcześniej dochodziło na tym przejeździe do podobnych awarii. Miały być one zgłaszane zarządzającemu tym przejazdem. To także teraz weryfikujemy - dodał Mariusz Pindera.
Na potrzeby procesowe śledczy zabezpieczyli czujniki z przejazdu. Na przejeździe został zamontowany nowy system. PKP PLK przygotowuje dodatkowy eksperyment procesowy, który ma się odbyć w miejscu tragedii pod nadzorem śledczych.
Czytaj także: Staranował radiowozy, próbował potrącić policjantów. Są zarzuty dla 34-latka z Bolkowa
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

