Reakcja24: O leczeniu uzdrowiskowym na Dolnym Śląsku z Aleksandrą Sędziak

Aleksandra Sędziak gościem Radia Wrocław.
Fot.RW
W piątkowej Reakcji24 rozmawialiśmy o leczeniu uzdrowiskowym. Gościem Małgorzaty Majeran-Kokott była Aleksandra Sędziak - naczelny lekarz uzdrowisk województwa dolnośląskiego oraz krajowy konsultant w dziedzinie balneologii i medycyny fizykalnej.
POSŁUCHAJ AUDYCJI:
1.0x
00:00
00:00
Sprawdź: Elementy Barbórki na światowej liście UNESCO? Proces oficjalnie się rozpoczął
Komentarze (3)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz
regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Dctn
2026-02-07 21:36:56 z adresu IP: (89.151.xxx.xxx)
Odpowiedz
Mój komentarz nie dotyczy bezpośrednio artykułu, ale informacji, że wiele osób zimą rezygnuje z leczenia uzdrowiskowego. Za każdym razem, gdy o tym słyszę, aż się we mnie gotuje.
Jestem świeżo po przegranej „walce” z NFZ. Razem z mężem próbowaliśmy poprosić o możliwość wspólnego wyjazdu do sanatorium. Nasze skierowania zostały jednak wystawione z miesięcznym odstępem – mąż otrzymał termin na koniec listopada, ja wciąż czekałam. Postanowiliśmy więc pojechać do NFZ i poprosić o połączenie wyjazdów.
I wtedy trafiliśmy na ścianę. A właściwie na bardzo gruby, wysoki i niedostępny mur. W punkcie obsługi przy ul. Traugutta we Wrocławiu dowiedzieliśmy się, że konsultant może jedynie przyjąć podanie, ale nie jest osobą decyzyjną. Nie ma też możliwości rozmowy z urzędnikiem zajmującym się leczeniem uzdrowiskowym. NFZ może odpowiedzieć w ciągu 30 dni… ale nie musi.
Po dwóch tygodniach zadzwoniłam na infolinię. Kolejny konsultant poinformował mnie o procedurach, lecz również nie mógł połączyć z osobą decyzyjną. Mijały kolejne dni, odpowiedzi brak, a termin wyjazdu męża zbliżał się nieubłaganie. W międzyczasie dostałam własne skierowanie – na luty 2026. Musieliśmy podjąć decyzję: rezygnujemy w tym roku.
Najpierw mąż złożył rezygnację przez IKP – odpowiedź przyszła po trzech dniach. Ja zrobiłam to samo – również szybka odpowiedź. Oboje chcieliśmy jechać. Mieliśmy tylko jedną prośbę: wspólny termin. Okazało się jednak, że informacja o naszej rezygnacji została rozpatrzona znacznie szybciej i sprawniej niż prośba o wspólny wyjazd.
To był pierwszy raz, kiedy próbowałam coś załatwić w tej instytucji – i pierwszy raz poczułam się jak nic nieznaczący numer na skierowaniu. A urzędnik rozpatrujący sprawę? Ktoś całkowicie niedostępny, ukryty za murem procedur.
Dlatego gdy słyszę, że ludzie rezygnują z sanatoriów, myślę sobie: tak, rezygnują. Czasem nie dlatego, że nie chcą jechać, ale dlatego, że system skutecznie im to utrudnia.
zgłoś do moderacji
~Jaz
2026-02-07 12:40:20 z adresu IP: (178.43.xxx.xxx)
Tak!!! To jest mądra, świetna lekarka!
~Janek
2026-02-06 11:43:37 z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Czy studenci też mogą jechać do sanatorium? Czy mogę zabrać ze sobą chłopaka? Jeden pokój koedukacyjny. Mamy problem ze stawami kolanowymi
Zobacz także
Popularne
Reklama
Polecamy

