Ptasia grypa w natarciu. Część hodowców nie stosuje się do nakazów epidemiologicznych

Martwe łabędzie znalezione na brzegu Jeziora Jaśkowickiego koło Legnicy były zakażone wirusem ptasiej grypy. Z tego powodu służby weterynaryjne zwiększyły liczbę kontroli ferm drobiu w gminach Kunice i Prochowice.
Prochowice to tak zwane "kurze zagłębie", dlatego na hodowców drobiu padł strach. W tej gminie to pierwszy taki przypadek od kilkunastu lat. Tymczasem w sobotę we wsi Kwietno, która jest w strefie skażenia, część zwierząt pozostawała na wolnym wybiegu bez zabezpieczeń.
- Ta lekkomyślność może być bardzo kosztowna - przestrzega Powiatowa Lekarz Weterynarii w Legnicy Barbara Małecka-Salwach.
- Decyzja jest tylko jedna. Jest to choroba zwalczana z urzędu. Nie ma możliwości leczenia. Najważniejsze jest, aby jak najszybciej zabić ptaki - oczywiście z zachowaniem zasad dobrostanu - zbiórka ich, przewóz pod nadzorem policji do zakładów utylizacyjnych i jak najszybsze rozpoczęcie dezynfekcji całego gospodarstwa.
Przedsiębiorca, który traci w ten sposób swoją hodowlę, może liczyć na odszkodowanie, ale tylko wtedy, gdy udowodni, że jego gospodarstwo było zabezpieczone przed wirusem. Sprawą nieprawidłowości w Kwietnie już zajmują się pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Środzie Śląskiej.
Przeczytaj także: Rozczarowujące ferie dla hotelarzy i przedsiębiorców. "Na pewno oczekiwania były większe"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

