Remigiusz Jezierski w Radiu Wrocław: Sprawa w prokuraturze? Życzymy powodzenia, nie mamy nic do ukrycia

Choć piłkarze Śląska Wrocław wygrali ostanie dwa mecze, to nie z tego powodu o klubie jest głośno w mediach. W najbliższą sobotę WKS zmierzy się na własnym stadionie z Wisłą Kraków. Biuro prasowe wrocławskiego klubu ogłosiło, że kibice gości nie zostaną wpuszczeni na to spotkanie. Oficjalnie to konieczne, by zapewnić bezpieczeństwo. Nieoficjalnie takiej decyzji od władz klubu mieli zażądać kibice Śląska.
"Nigdy takich rzeczy nie było i dalej nie ma"
Jak powiedział w Radiu Wrocław Remigiusz Jezierski, prezes Śląska, nie był to wynik nacisku grup kibicowskich klubu. Poprzedni prezesi także nie odczuwali tego rodzaju presji:
- Pytałem ich i nigdy takich rzeczy nie było i dalej powiem, że nie ma, że naprawdę tutaj współpraca we Wrocławiu z kibicami - jak to niektórzy mówią, z kibolami, według mnie to jednak trzeba nazywać ich kibicami - oni robią dobrą pracę. Oczywiście jest trochę na skraju tych dozwolonych działań związanych z pirotechniką, ze sektorówkami, z oprawami, z transparentami. I tym staramy się zarządzać w porozumieniu z nimi i myślę, że ostatnie lata też pokazują, że ta współpraca była dobra.
Na wspomniany ruch WKS-u zdecydowanie odpowiedziała Wisła Kraków. Klub z Małopolski oczekiwał, że PZPN nałoży sankcje na WKS oraz zamknie stadion dla kibiców obu zespołów lub przeniesie spotkanie do Krakowa. Co więcej, Wisła zamierza interweniować także w prokuraturze, a nawet Komisji Europejskiej, FIFA i UEFA. Chodzi między innymi o potencjalnie nielegalne finansowanie Śląska Wrocław ze środków publicznych. Do tych działań także odniósł się prezes Śląska Wrocław podczas rozmowy z Filipem Marczyńskim, mówiąc chociażby w ten sposób o zgłoszeniu sprawy do prokuratury:
- No to życzymy powodzenia. Prosimy tutaj o wszczęcie postępowania. Nie mamy nic do ukrycia, podejmowaliśmy (decyzje - red.) tylko i wyłącznie pod żadnymi naciskami kibicowskimi. Jeszcze raz to powtórzę.
- (Wisła Kraków - red.) zwraca uwagę na wspieranie przez właściciela, przez samorząd, przez miasto, a dopiero co sama korzystała ze spółki państwowej, która była sponsorem tego klubu. Tych aspektów jest dużo.
- Tak, ale to się zmieniło (red.).
- Swoimi prawami rządzi się biznes prywatny, a innymi prawami ten biznes - wiadomo - miejski. I to tak jakby, nie wiem, miasto jako właściciel miało nie wspierać MPK, bo inna firma transportowa też chciałaby i krzyczy, że nie ma równych praw transportowych.
- To jest troszkę co innego mimo wszystko (red.).
Przede wszystkim o tym zamieszaniu rozmawialiśmy w środowej Rozmowie Dnia z Remigiuszem Jezierskim, prezesem WKS Śląska Wrocław. Były piłkarz został nowym szefem klubu w pierwszej połowie stycznia. - Nie obawiam się trudnych decyzji - mówił wówczas w rozmowie z Radiem Wrocław. Do takowych na pewno należał dylemat dotyczący nieobecności kibiców gości na mecz Śląska z Wisłą.
Z Jarosławem Królewskim, właścicielem i prezesem Wisły Kraków, porozmawiamy z kolei w popołudniowym programie "Para dla Dolnego Śląska" po godzinie 16:00.
POSŁUCHAJ ROZMOWY Z REMIGIUSZEM JEZIERSKIM:
PRZECZYTAJ ROZMOWĘ:
Filip Marczyński: Dzień dobry, udało się! Prezes WKS Śląska Wrocław, Remigiusz Jezierski, w naszym studio. Dzień dobry.
Remigiusz Jezierski: Dzień dobry.
Zacznijmy, panie prezesie, od tych najbardziej aktualnych spraw. To jak to w końcu będzie? Ci kibice, ta grupa zorganizowana Wisły Kraków, zostanie wpuszczona na mecz ze Śląskiem w najbliższą sobotę czy nie?
No nie zostanie.
Nie zostanie, już 100%?
No tak, ze względów bezpieczeństwa. Państwo znacie oświadczenie, komunikaty. Konsultowaliśmy to szeroko, więc ta decyzja jest nieodwołalna.
A to podjęła tę decyzję policja, klub? Kto?
Klub.
Klub, tak?
Tak.
Dlaczego?
W porozumieniu ze wszystkimi środowiskami, działami bezpieczeństwa - że tak to nazwę - z policją analizowaliśmy sytuację. No i ze względu na duży antagonizm pomiędzy kibicami obu zespołów, ze względu na bezpieczeństwo, analizując tę sytuację, biorąc pod uwagę to, że tu od wielu lat mamy bezpiecznie na stadionie wrocławskim, podjęliśmy taką, a nie inną decyzję.
No, ale rzeczywiście ci kibice czy kibole - jak zwał, tak zwał - Wisły Kraków są wpuszczani na inne stadiony, bo zdaje się, że w tym sezonie 2 razy nie zostali wpuszczeni, a 7 razy czy kilka razy zostali zostali wpuszczeni. To kwestie są tych zaszłości między grupami kibicowskimi?
To są informacje oczywiście jakieś nieformalne. To wy, dziennikarze śledczy, że tak powiem, powinniście mieć lepsze informacje na ten temat niż niż ja tutaj jako przedstawiciel klubu. My patrzymy na bezpieczeństwo, na imprezę masową, kierując się tą ustawą, tym, że stadion wrocławski jest od wielu lat w raportach PZPN-u jednym z najbezpieczniejszych stadionów, że dostajemy mecze międzypaństwowe, dostajemy mecze międzypaństwowe kadry narodowej, polskiej. Czyli tutaj jest zaufanie ze strony PZPN-u w stronę miasta Wrocławia i naszego klubu i stadionu, jak i finał Ligi Konferencji też pewnie jest tego dowodem. I dlatego tylko i wyłącznie tym się kierując, konsultując to z wszystkimi kręgami...
Ja słyszałem, że najostrzejsze konsultacje - to nie jest śledztwo, ale plotki - to były z tymi zorganizowanymi ultrasami Śląska Wrocław. Podobno oni takie ultimatum postawili, że nie przyjdą na stadion więcej do końca sezonu, jeśli wpuszczona zostanie grupa kibiców Wisły. Kibice na stadionie to pieniądze, więc postanowiono nie wpuścić tych kibiców Wisły - tak słyszałem.
Ja to skomentuję w taki sposób, że jeszcze raz powtórzę: z wszystkimi to konsultowaliśmy. Mamy zatrudnionego w klubie zgodnie z przepisami ekstraklasy i PZPN-u przedstawiciela kibiców i on jest tym głosem doradczym ze strony kręgów kibicowskich. Ale to jeszcze raz powtórzę, bo są jakieś takie domniemania, plotki, że to ultrasi, jacyś tam kibole po prostu sterują klubem...
Cały internet o tym pisze.
Tak. Muszę powiedzieć, że będąc z boku oczywiście nie analizowałem tego, nie pytałem prezesów wcześniejszych, czy mieli naciski takie. No dobra, okej, przepraszam. Zwracam jednak honor tutaj do przestrzeni publicznej. Pytałem ich i nigdy takich rzeczy nie było. I dalej powiem, że nie ma, że naprawdę tutaj współpraca we Wrocławiu z kibicami - jak to niektórzy mówią, z kibolami, według mnie to jednak trzeba nazywać ich kibicami - oni robią dobrą pracę. Oczywiście ona jest trochę na skraju tych dozwolonych działań związanych z pirotechniką, z sektorówkami, z oprawami, z transparentami i tym staramy się zarządzać w porozumieniu z nimi. I myślę, że ostatnie lata też pokazują, że że ta współpraca była dobra, aczkolwiek mieliśmy incydenty, jeszcze jak ja nie byłem prezesem, w grudniu podczas dwóch meczów. I tutaj Urząd Wojewódzki wraz z Komendą Wojewódzką Policji wszczęli pewnego rodzaju postępowanie w kierunku zdyscyplinowania klubów dolnośląskich - w tym był również Śląsk Wrocław. I następstwem tego dochodzenia, wszczętego postępowania, były spotkania w Urzędzie Wojewódzkim z wszystkimi stronami, że tak powiem, tego bezpieczeństwa i również musieliśmy plan naprawczy przedstawić. I on również dotyczył tego, że uściślamy, uszczelniamy stadion.
No dobrze, czyli nie uległ klub szantażowi takiemu?
Nie, absolutnie nie. Nie ma mowy o czymś takim. Ja mogę dać przykład, no nie wiem - to są podpowiedzi, to są sugestie. To tak, jak rodzina Pana by zapytała, czy jest bezpiecznie, żeby iść na mecz, prawda?
Ja rozumiem, ale jakby ktoś powiedział, że tej publiczności nie będzie na płatnym widowisku, ona grozi nieprzyjściem, to byłby to problem dla klubu, nie?
Oczywiście, że byłby. Nie chcemy takiego konfliktu. Wiemy, że w wielu miejscach w Polsce kończyło się to nie najlepiej - nie mówię, że dla prezesa, bo to nie chodzi o prezesa, ale dla klubu, dla miasta. Jeszcze raz powtórzę: ja mogę się wypowiadać jakby w taki sposób formalny, oficjalny, bo te wypowiedzi jakieś nieoficjalne to są nie na antenę, są na kuluary, może wasze dywagacje dziennikarskie.
Dlaczego w ogóle problem się pojawia? To jest sytuacja jednostkowa, tylko potem każdy, kto finansuje ten klub - ja akurat mieszkam w innej gminie, ale proszę, Krzysztof, który siedzi za szybą, zastanawia się - to jak to będzie, jak ci kibole - Pan mówi kibice - kibole będą szantażować władze klubu, to kto będzie tym klubem rządził? Oni, za moje pieniądze? Nie bardzo nam się to podoba. Trudno się dziwić.
Trudno się dziwić, gdy takie są domysły - może i tak, ale rzeczywiście jestem też tutaj, żeby to absolutnie sprostować. Naprawdę ja tego absolutnie nie odczułem, nie odczuwam wciąż jakiejś presji z tym związanej.
A tak swoją drogą, to będzie tak rzeczywiście bezpieczniej? Bo przecież ta grupa pewnie tu przyjedzie i będzie pod stadionem, i będzie - że użyję słowa popularnonaukowego - "dymić".
No to dlatego jest dobra współpraca z policją, bo to na styku różnych miejsc to wszystko się odbywa w Polsce. Ja cały czas będę apelował i szedł w tym kierunku, że szerzej rozmawiajmy o porządku publicznym, o bezpieczeństwie publicznym. Dlaczego policja nie ma narzędzi do tego, żeby wiedzieć, kto gdzie jedzie i na co? Że oni nie jadą na rynek zwiedzać akurat w danym dniu miasto Wrocław.
Policja chyba świetnie wie, gdzie kto jedzie?
No dokładnie, ale nie ma narzędzi do tego, żeby zawracać. Nie wiem, czy Państwo wiedzą, też nie ma takich narzędzi ochrona stadionowa, jak ma policja, więc jeśli już ktoś wejdzie na imprezę masową, to nie może być tak przeszukany personalnie, jak przez policję, która ma inne narzędzia. Więc tych luk w przepisach w prawie jest dosyć dużo i my cały czas - wiadomo, jak to z kibicami, jak to troszeczkę z mniej grzecznymi dziećmi w domu, utalentowanymi, kochanymi, ale jednak łobuzami, które wszystko robią, żeby troszeczkę te przepisy obchodzić, jest tak, że tej luki szukają - a po naszej stronie jest troszeczkę kochać te dzieci, głaskać, rozmawiać z nimi, wychowywać w dobrym kierunku. I tak myślę, że jest z polskimi kibicami.
No i pogłaskaliście ich trochę teraz po głowie, jak te dobre dzieci. Jest to, czego chcą. Stało się tak, czego oni chcą.
Tak, ale tego też chcą, można powiedzieć, zwykli kibice, od których ja głos odbieram, czyli bezpieczeństwo, czyli tego, żeby właśnie można było pójść na mecz i żeby nic groźnego się nie działo.
Szerszy problem, bo mówił Pan, że jednak kibice, nie kibole. Kiedy taki research robiłem do tej rozmowy, badałem tutaj, jak to było kiedyś. I tak w skrócie to wygląda: Chorzowianie zabili kibica Śląska, Śląsk zerwał przyjaźń z Wisłą, bo tam miała zgodę z Chorzowem. Potem w walce z kibicami Wisły zginął kibic Stali Bielsko-Biała. My naprawdę mówimy o piłce nożnej, o sporcie, który ma kształtować postawy młodych ludzi? Czy mówimy o jakichś gangach po prostu, które walczą i się nawzajem mordują?
Słuchajcie, szanowni Państwo, wszyscy na jakichś osiedlach wzrastaliśmy, różne rzeczy się działy. Teraz może świat na szczęście idzie w dobrym kierunku, ale lata 90., 80., 70. - kto pamięta, ten wie, że te gangi się tworzyły wtedy wśród nas. I moja teoria jest taka, że ujście gangów w latach 90. skierowało się nieprzypadkowo pewnie do piłki nożnej, która generowała największą popularność, skupiska ludzi. Więc tam, gdzie skupiska ludzi - potencjalny biznes. I z tym brzemieniem trochę się borykamy. Chcemy odwracać ten wizerunek, że są ci a'la kibole, jak Pan mówi, ale oni są tylko po to, że jest to armia sterowana do dobrego dopingu, do tych opraw, które są, myślę, kolorytem jednak piłki nożnej, którego kolorytu się nie spotyka na innych arenach piłkarskich. Ktoś inny będzie krytykował, że "pikniki" i atmosfera bez śpiewów i bez ładnej oprawy - też nie dokłada do wydarzeń. Więc ja myślę, że dobre zarządzanie każdą z części biznesu tego piłkarskiego jest w naszym interesie. I to, żeby kibice z trybuny B, zza bramki, robili świetne oprawy i śpiewali i robili wydarzenia takie, że ciarki na plecach mają nasi piłkarze nowi, którzy przychodzą z całej Europy. Powiedzmy, nie takie stadiony, może nie takie ligi widzieli, a jednocześnie potwierdzają, że to robi wrażenie.
Jest tutaj druga strona, bo są ci wszyscy finansujący i jest kwestia kary od PZPN-u, którą pewnie Śląsk zapłaci. No i teraz znowu ci finansujący, nie-kibice powiedzą: i co? Oni podejmują taką decyzję i płacą kary, chociaż wiedzą, że tę karę zapłacą znowu z naszych pieniędzy...
Znowu z naszych pieniędzy... Piłka nożna jest taka w tych czasach, że czasami się zastanawiamy jako klub, za co kary się nie zapłaci po prostu w tym wszystkim?
Ale za to zapłacicie, nie?
Trudno powiedzieć, mam nadzieję, że nie, że nasze argumenty trafią do PZPN-u. Jeszcze raz powtórzę - ta współpraca wieloletnia i raporty PZPN-u nie mogą być przypadkowe, więc liczymy tutaj na to, że tych kar nie będzie, bo jakby były, nie wiem, rozróby na stadionie i jakieś starcia, to też kary by były, prawda? Jakby nawet przekleństwa, wyzwiska, to też, prawda?
Ale tu prezes Wisły Kraków chce zgłosić sprawę do prokuratury w celu zbadania, czy w procesie podejmowania decyzji dotyczących zarządzania stadionem nie dochodzi do działań mogących nosić znamiona przestępstwa, w tym wywierania bezprawnego wpływu na zarząd i tak dalej, i tak dalej...
No to życzymy powodzenia. Prosimy tutaj o wszczęcie postępowania. Nie mamy nic do ukrycia, podejmowaliśmy (decyzje - red.) tylko i wyłącznie pod żadnymi naciskami kibicowskimi. Jeszcze raz to powtórzę. Więc ten akurat zarzut jest chyba najmniej groźny dla nas, że tak powiem, jako klubu. Resztę z działem prawnym będziemy analizowali. Ja byłem osobą publiczną, grałem w piłkę, więc nieraz się było...
Jest Pan słynnym komentatorem przecież.
Za to akurat tam się za dużo błotem nie dostawało, ale zdecydowanie więcej jako piłkarz. Wychodzisz na arenę, jesteś tym, który osiągnął już kompetencje wyższe niż większość na tym stadionie, a to kibice mają prawo na ciebie pluć i wyzywać cię i mówić, że jesteś słaby. Podobnie trochę jest tutaj w przypadku Wisły Kraków teraz, która akurat zwraca uwagę na wspieranie przez właściciela, przez samorząd, przez miasto, a dopiero co, nie wiem, sama korzystała ze spółki państwowej, która była sponsorem tego klubu. Tych aspektów jest dużo.
No tak, ale to się zmieniło.
Swoimi prawami rządzi się biznes prywatny, a innymi prawami ten biznes miejski. To tak jakby, nie wiem, miasto jako właściciel miało nie wspierać MPK, bo inna firma transportowa też chciałaby, krzyczy, że nie ma równych praw transportowych.
To jest troszkę co innego mimo wszystko, ale panie prezesie, podobno jest taka historia, że Śląsk, sprawa finansowania Śląska - to już nie od Pana zależy, ale o komentarz proszę - może być zgłoszony do Komisji Europejskiej jako niedozwolony. Dotacje publiczne - hiszpańskie kluby musiały oddawać kupę pieniędzy, bo Komisja Europejska uznała, że to jest niedozwolony sponsoring. Jest tu jakaś obawa? Mówi się o tym w ogóle w klubie, w mieście?
No, mówi się, może, jeśli byłby to precedens - myślę, że byłby to precedens, który by w wielu miejscach w Polsce zachwiał w ogóle funkcjonowanie dyscyplin sportu - i to piłka nożna znowu za chwilę może się okazać, że sobie poradzi, a sporty indywidualne sobie nie poradzą, jeśli nie będzie wsparcia spółek państwowych czy samorządów miejskich, które są jednak odpowiedzialne za wspieranie sportu. Myślę, że bardzo po cienkiej linii byśmy szli i moglibyśmy zabić sport. Dlatego ja myślę, że historycznie nie na darmo w ramach CSR-u takiego miejskiego miasta, samorządy mając budżety chciały, chcą wspierać sport, a poszło to w sport - tutaj w przypadku na przykład Śląska Wrocław - zawodowy. Klub, który ma duże koszty, który rozwija bardzo utalentowaną młodzież i są to setki dzieciaków, które trenują i te koszty utrzymania obiektów też są wysokie. Więc my też możemy powiedzieć, że nie wiem, że sponsorzy, bilety, które generuje samo wydarzenie, przeznaczamy na pierwszy zespół, a całe wsparcie miejskie kierujemy do tego CSR-owego życia wokół Śląska, akcji społecznych i tak dalej.
Rozumiem, że można to na papierze w różny sposób przedstawiać.
Oczywiście jestem nową osobą tutaj i trochę odpowiadam teraz za te złamane proporcje, że teraz te 30 milionów w stosunku do całego budżetu to dosyć duży procent, ale też jakby nie mogę odpowiadać za przeszłość, która kreuje tą lepszą przyszłość, mam nadzieję.
Oczywiście, zgadzam się absolutnie. Natomiast mam do wieloletniego praktyka piłki nożnej takie pytanie, już właściwie na koniec. Mieliśmy ostatnio okazję - kto chciał, to miał - oglądać taki filmik, jak kibice krzyczą do piłkarzy jednego z klubów, że ich tam pobiją, zabiją. Jakieś tego rodzaju, jak to kibice nasi. I mamy sytuację taką z tym, co cytowałem. Ci zabili tego, ci zabili tamtego. Handel narkotykami, gangi, przejmowanie biznesów. To jest absolutnie patologiczne - nie mówię o wszystkich, tu robię zastrzeżenie - środowisko. W niektórych krajach - w Anglii, we Włoszech, w Niemczech - jakby udało się to ukrócić. Z drugiej strony takie kraje jak Serbia, Grecja, takie mniej trochę praworządne, powiedziałbym, pod tym względem, nie załatwiły tego. Czy Polska może dołączyć do tej ligi krajów spokojnych, jeśli chodzi o piłkę nożną? Czy my dalej musimy koniecznie się borykać z tymi problemami wokół piłki nożnej?
Sprowadzacie to państwo cały czas do piłki nożnej, jeszcze raz powtórzę, i oczywiście z tym negatywnym brzemieniem musimy się imać. Ale powtórzę, że gen zła, który jest w społeczeństwie, chodzi po ulicach, on się rodzi. Mam taką teorię, że w 1410 roku te 5 pierwszych rzędów pod Grunwaldem ginęły, prawda...
Dobra, dobra, panie prezesie, w Anglii też jest gen zła i gen zła jakoś na tyle wytępiono, że kibice siedzą po prostu jak trusie na tych meczach. Nie wiem, czy to dobrze, czy to źle, ale tak jest.
No właśnie. To my w cyklu oczywiście bezpieczeństwa społecznego musimy zarządzić tymi hordami tych złych ludzi. Więc tutaj się zgadzam i chcę, żeby policja miała narzędzia do tego i żeby było bezpieczniej na ulicach. I tak w 20 lat to się zmieniło, bo przypomnę, że miałem możliwość grać w Izraelu w piłkę i to poczucie bezpieczeństwa totalnie na początku XXI wieku mi się zmieniło, kiedy mama mówiła: "gdzie ty, synku, jedziesz?" A się okazało, że tam jest bezpieczniej na ulicach niż u nas, bo tam jak ktoś ma gen zła, to dostaje broń i proszę, tam idziemy do armii i tam możesz się realizować.
Remigiusz Jezierski, prezes Śląska Wrocław, był gościem Rozmowy Dnia Radia Wrocław. Bardzo dziękuję.
Dziękuję.
Posłuchaj: BiegPrzemek biega tam, gdzie inni ledwie przechodzą. We Wrocławiu pokonał półmaraton w autobusie
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

