Kilka godzin w kolejce na... pobranie krwi. Interweniowaliśmy po skardze naszej słuchaczki

Kilka godzin w kolejce na pobranie krwi - jedna z pacjentek przychodni przy ulicy Dobrzyńskiej we Wrocławiu poskarżyła się na złą organizację pracy działającego w tym ośrodku laboratorium. Nasza słuchaczka miała pilnie zrobić badanie i być na czczo, ale okazało się, że w kolejce czeka kilkadziesiąt osób:
- Jak weszłam, to tam czarno było. Ten mój numerek to był 120. Ja wtedy zaczęłam rozmawiać z ludźmi. Mówię: "może podejdziemy gdzieś, zapytamy, co i jak". "A nie, bo mnie pani doktor nie przyjmie, bo mi nie zrobią badania". Wie pani, ludzie po prostu nie wiedzą, że może być dobrze.
- Naprawdę nie najlepiej się czułam. Ciągle kaszlałam, więc się w ogóle dusiłam, i na czczo.
- Ale w końcu udało się te badania zrobić? (pyt. red.)
- No udało mi się. Udało mi się zrobić badanie w piątek, a wczoraj odebrałam wyniki.
Ważne: Zwrot akcji w sprawie piłkarek Śląska Wrocław. Jacek Sutryk uderza w Jezierskiego i Granowską!
Dyrekcja przyznaje: Mieliśmy problemy organizacyjne
Pani Maria o tej sytuacji opowiedziała w programie Reakcja24 na antenie Radia Wrocław. Zastępca dyrektora placówki przy Dobrzyńskiej, Jacek Kubica, w rozmowie z naszą reporterką przyznał, że w ubiegłym tygodniu były kłopoty z pracą laboratorium:
- To się zbiegło jednocześnie w czasie z likwidacją punktu na Oławskiej, który miała Diagnostyka, więc część pacjentów, poza naszymi przychodnianymi, są to też pacjenci zewnętrzni, którzy tę kolejkę jak gdyby dopełniają.
Po naszej interwencji i skardze pacjentki, laboratorium uruchomiło dodatkowy pokój pobrań i ustawiło automat do wydawania wyników. Dzięki temu udało się rozładować kolejkę pacjentów czekających na badania.
Posłuchaj relacji Elżbiety Osowicz, reporterki Radia Wrocław:
Sprawdź też: Powiat wrocławski stawia na zdrowie mieszkańców. Rekordowe środki na profilaktykę i inwestycje
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

