Mieszkańcy chcą ocalić niemieckie i radzieckie napisy. Zbierają w tej sprawie podpisy
Legniccy miłośnicy historią domagają się udokumentowania niemieckich i radzieckich napisów reklamowych oraz informacyjnych, jakie przetrwały na murach różnych budynków. Dzięki temu kolejne pokolenia będą miały dostęp do wiadomości o lokalizacji dawnych zakładów, warsztatów, czy sklepów.
- W wielu przypadkach to ostatni moment dla takich śladów przeszłości - relacjonuje Adam Juniszewski, prezes legnickiej Fundacji Gugali.
- Zostawić w takim stanie, w jakim teraz są to nie bardzo, bo one niszczeją. Na pewno trzeba je zdigitalizować, porobić zdjęcia z lokalizacją. To są miejsca znaczące, kawałek historii naszej i nie ma tu znaczenia, czy są to napisy niemieckie, czy poradzieckie. Czasem widać jak ludzie wrzucają na social media zapytania: czy ktoś wie, co to jest, jaki to był warsztat, jaki to był sklep?
W tej sprawie mieszkańcy kilku legnickich dzielnic zbierają podpisy pod petycją do władz miasta. Dokument, który trafi do radnych, będzie prośbą, aby któraś z miejskich placówek kultury zajęła się udokumentowaniem poniemieckich i poradzieckich śladów na murach. Autorzy pisma będą również wnioskować o - tam gdzie to możliwe - odtworzenie napisów przez pracowników firm komunalnych. Jeśli legnickim miłośnikom historii uda się przekonać radnych do przyjęcia uchwały o zabezpieczeniu śladów po obcojęzycznych mieszkańcach, to przetrwają nie tylko szczątki niemieckich i radzieckich napisów na murach. Ochroną prawną objęte zostaną m.in. pozostałości po sieciach tramwajowych i trolejbusowych.
Zapominana historia
- Dziś wielu młodych ludzi nie ma pojęcia, że mieszka w dawnych koszarach - mówi Katarzyna Kotlińska, historyk.
- O militarnym charakterze świadczą osiedla, które są zlokalizowane przy drogach wylotowych z miasta. Tak jest przy ul. Poznańskiej, przy dawnym Zosinku, przy ul. Drzymały. My jesteśmy przy ul. Chojnowskiej nieprzypadkowo. Jak wchodzimy, to wydaje się, że to jest nowe, ładne osiedle. Tutaj mieszkają ludzie, którzy mają wyczucie stylu, smaku... Ale to kiedyś były garaże, gdzie wjeżdżały ciężarówki niemieckie, a potem rosyjskie.
Przy obecnej ul. Chojnowskiej bezpowrotnie zniszczono scenkę militarną, którą jeszcze 20 lat temu można było zobaczyć nad wejściem do jednego z koszarowców.
- Tutaj nad drzwiami pierwszego budynku przy opadającym tynku wyraźnie było widać niemieckiego żołnierza na motocyklu. Poniżej żołnierz Wehrmachtu, grający na trąbce. Typowe koszary niemieckie - wspomina Kazimierz Moczyński
Niemieckie zdobienie zostało wykonane ponad 80 lat temu w technice sgraffito. Choć eksperci z Legnickiej galerii Sztuki podkreślali dużą wartość artystyczną dzieła, deweloper zadecydował o pokryciu go tynkiem. Do dziś nie pozostała nawet fotografia zniszczonych postaci.
Przeczytaj także: Nie wyrzucaj - oddaj potrzebującym! Co zrobić z jedzeniem po świętach wielkanocnych?
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


