Nie dopilnował psów, które dotkliwie pogryzły 26-latkę. Maciej K. usłyszał wyrok, a przed rozprawą doszło do awantury

Rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata i w sumie 135 tysięcy złotych dla pokrzywdzonej. Taki wyrok usłyszał właściciel trzech psów, które niespełna 2 lata temu zaatakowały i pogryzły 26-letnią kobietę. Do ataku doszło w Świerznej pod Oleśnicą. Pisaliśmy o nim wówczas na stronie internetowej Radia Wrocław.
Młoda kobieta jechała na rolkach ulicą. Właściciel psów podjechał samochodem przed bramę gospodarstwa i wypuścił psy z auta. Zwierzęta zaatakowały. Sędzia Marek Stefanowski, odczytując wyrok, przez kilka minut wymieniał obrażenia:
- Na policzku prawym, w okolicy oczodołowej, na małżowinie usznej prawej i lewej, w okolicy potylicznej i na szyi. Podspojówkowy wylew w oku prawym. Rany kąsane i szarpane na klatce piersiowej. Złamanie żeber 9. i 10. po stronie prawej. Niewielka odma opłucnowa po stronie prawej. Ran kąsanych i szarpanych na pośladku, biodrze, udzie. Uszkodzenie tętnicy udowej.
Sprawdź: Oszukali 163 osoby, spędzą lata w więzieniu. Jest wyrok dla szefa legnickiej kancelarii i jego podwładnej
Krzyki i kłótnia między rodzinami przed rozprawą
Chwilę przed rozprawą rodzina oskarżonego (nieobecnego na rozprawie) zaczęła wykrzykiwać do rodziców ofiary, że nakręcają aferę i nagonkę medialną:
- Te psy były szczeniakami, niespełna półrocznymi. Są wyszkolone, mają w sobie zero agresji, kilkunastu biegłych to potwierdza, ludzie no...
- Doktor Mazur zaraz po tym zdarzeniu powiedział, że nawet gdyby to był mały piesek...
- Czyli Państwa zdaniem to była wina dziewczyny?
- Nie była, oczywiście, że nie! To było niedopilnowanie pieska.
- Gdyby od razu się zwinęła w żółwika, tylko najpierw stała, krzyczała i machała rękami.
Pokrzywdzona od chwili wypadku walczy z ogromną traumą
Sama pokrzywdzona nie była w stanie przyjść do sądu. Od chwili wypadku walczy z ogromną traumą - boi się nie tylko psów, ale też wyjść z domu. Jej ojciec, Roman Szczurek, podkreślał, że córka nawet do sklepu oddalonego 200 metrów od domu jedzie autem:
- Najgorsze zostało udo, ponieważ zostało wygryzione, mięśnia już nie ma i nigdy już nie będzie sprawna noga do końca. Natomiast jeśli chodzi o stan psychiczny, do dziś dnia ten temat po prostu u nas nie istnieje. Córka nie jest w stanie się jak gdyby przemóc.
Rodzice pokrzywdzonej podkreślają, że uważają wyrok za niewystarczający. - Zależało nam na tym, aby psy, które skrzywdziły naszą córkę, po prostu zniknęły z jej życia, żeby nigdy więcej nie musiała ich oglądać - mówił Roman Szczurek:
- Rozumiem, ze można je szkolić, ale to są tylko psy. Jeśli ktoś je dalej źle będzie prowadził albo coś się stanie, może być kolejna tragedia. Dlatego nie jesteśmy z tego zadowoleni. Poczekamy na pisemne uzasadnienie wyroku i zobaczymy, czy będzie apelacja. Nie wiem.
Wyrok nie jest prawomocny.

Przeczytaj też: Rodzice zamordowanej 11-letniej Danusi odnaleźli telefon córki. Wcześniej urządzenia szukała policja
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

