Bracia Paixao strzelają - Śląsk wygrywa z GKSem! (Relacja)

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2014-12-12 21:31 | Zmodyfikowano: 2014-12-12 21:50
A|A|A

Sygnał do ataku już w trzeciej minucie dał Tomasz Hołota. Jego uderzenie zza szesnastki nie sprawiło jednak najmniejszych kłopotów Arkadiuszowi Malarzowi. To był jedyny celny strzał jaki obie drużyny oddały w pierwszej połowie.

Nie znaczy to jednak, że nie było ciekawie. Emocje zaczęły się po ponad pół godzinie gry. W 34 minucie wynik mogli otworzyć goście. Po strzale Damiana Szymańskiego, Śląsk uratowała poprzeczka.

Chwilę później GKS miał kolejną groźną sytuację, ale tym razem popisał się Lukas Droppa. Czech w zablokował groźne uderzenie Kamila Poźniaka. Gdyby nie interwencja Droppy piłka wpadłaby do siatki.

Na te dwie stuprocentowe okazje, Śląsk odpowiedział... także dwoma zmarnowanymi szansami.

Tuż przed przerwą wydawało się, że gospodarze obejmą prowadzenie. Strzał Tomasza Hołoty zablokował jednak Paweł Baranowski.

Szczęścia nie miał także Marco Paixao. Jego uderzenie minęło słupek bramki Arkadiusza Malarza.

Po powrocie z szatni w końcu padł gol. Strzelił go powracający po kontuzji Marco Paixao. W 61 minucie Lukas Droppa pięknie dośrodkował z prawej strony pola karnego, a Portugalczyk strzałem głową pokonał Arkadiusza Malarza. Było 1:0 dla wrocławskiej drużyny.

W 77 minucie rywale zapragnęli skopiować wyczyn Śląska. Do dośrodkowania z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Paweł Baranowski, ale Mariusz Pawełek popisał się refleksem i wyłapał piłkę lecącą w kierunku swojego lewego słupka.

O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą przekonaliśmy się już w kolejnej akcji. Sebastian Mila dośrodkował piłkę w pole karne, a tam Grzegorz Baran ściągał za koszulkę Tomasza Hołotę. Sędzia Jarosław Przybył nie zastanawiał się długo i wskazał na jedenastkę.

Do rzutu karnego podszedł Flavio Paixao. Strzelił płasko w kierunku lewego słupka bramki Arkadiusza Malarza. Goalkeeper GKSu był blisko skutecznej interwencji, ale ostatecznie piłka o centymetry minęła jego palce. Od 80 minuty Śląśk prowadził 2:0.

Wynik spotkania został ustalony w doliczonym czasie gry. Goście rozpoczęli akcję dalekim przerzutem z własnej połowy. Piłka trafiła pod nogi Pawła Zięby, a ten z lewej strony, na wysokości pola karnego dośrodkował wprost na głowę Bartosza Ślusarskiego. Napastnik GKSu dopełnił tylko formalności, zdobywając honorową bramkę dla swojego zespołu.

To siedemnasty mecz z rzędu, w którym drużyna ze stolicy Dolnego Śląska jest niepokonana na swoim terenie. Wygrana nad GKSem Bełchatów oznacza to, że Śląsk spędzi piłkarską zimę na drugim miejscu w tabeli. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego tracą trzy punkty do Legii Warszawa. Mistrzowie Polski swoje ostatnie spotkanie w tym roku rozegrają w niedzielę, na wyjeździe z Górnikiem Łęczna.

Bliźniacy nie strzelili dwóch goli dla tej samej drużyny w jednym meczu polskiej ekstraklasy od 6 października 2007 roku - wtedy Paweł i Piotr Brożkowie zdobywali bramki dla Wisły w wygranym 5:0 meczu z Jagiellonią.

 

Śląsk Wrocław 2-1 GKS Bełchatów
Gole: Marco Paixão 61, Flávio Paixão 80 (k) - Bartosz Ślusarski 90

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Lukáš Droppa (90' Mateusz Machaj) - Flávio Paixão, Juanito (46' Kamil Dankowski), Tomasz Hołota, Sebastian Mila, Róbert Pich - Marco Paixão (73' Krzysztof Ostrowski).

GKS Bełchatów: Arkadiusz Malarz - Adrian Basta, Paweł Baranowski, Marcin Flis, Alexis Norambuena - Pawieł Komołow (67' Andreja Prokić), 4. Damian Szymański, Grzegorz Baran, Kamil Poźniak (73' Kamil Wacławczyk), Michał Mak (84' Paweł Zięba) - Bartosz Ślusarski.

żółte kartki: Juanito, Droppa - Flis, Norambuena.

sędziował: Jarosław Przybył
widzów: 7315.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama