W szkolnych sklepikach tylko zdrowe jedzenie

Tomasz Sikora | Utworzono: 2015-08-29 07:54 | Zmodyfikowano: 2015-08-29 07:53
A|A|A

fot. Wikipedia/Peggy Greb, USDA ARS

Sami ajenci nie do końca wiedzą skąd te towary brać, również na stołówkach trwa rewolucja, bo nie będzie już naleśników z dżemem. Ma być zdrowo. A właśnie co to jest - zdrowe jedzenie - zapytano o to dolnośląskie dzieci. Ich wiedza zaskakuje.

Od lat dzieci pytane o najpopularniejszą polską rybę mówią filet. Okazuje się, że to szczyt góry lodowej wiedzy czy raczej niewiedzy najmłodszych Dolnoślązaków.

Powstał raport z badań „Przyszłość na talerzu” dotyczący wiedzy dzieci o żywności. Zapytano w nim dzieci o to co jest "zdrowe" a co niekoniecznie. Aż 67% uczniów z woj. dolnośląskiego jest przekonane, że dalej będą mogli kupować rogaliki bez nadzienia. Bo rogalik to pieczywo a chleb trzeba jeść - uzasadniają najmłodsi. Że białe pieczywo ma wysoki indeks glikemiczny a wysoko przetworzona mąka w takich produktach specjalnie dobrze na nasz przewód trawienny nie wpływa - tego dzieciaki już nie wiedzą.

Nie ma jednak co czarować - to wina w dużej mierze rodziców, że dolnośląskie dzieci mają bardzo niską świadomość, jak powstaje żywność i co wchodzi w jej skład. Dlatego nic dziwnego, że mają problem z odróżnieniem zdrowego produktu wysokiej jakości od tego niezdrowego.

W sierpniu przeprowadzono badanie wśród dzieci z województwa dolnośląskiego w wieku 6-15 lat, dotyczące wiedzy o pochodzeniu żywności.

Aż 69% uczniów z dolnośląskiego sądzi, że nadal będą mogli kupić słodki napój, 56% liczy na drożdżówki, a 20% na pączki, uważając je za zdrową żywność.

Aż 13% dzieci z województwa dolnośląskiego myśli, że z nasion zbóż można zrobić płótno, za to ponad 30% nie kojarzy, że właśnie z nich powstają ich płatki śniadaniowe. Dolnośląskie dzieci mają nawet kłopot ze wskazaniem podstawowego składnika masła (11% uważa, że robi się je z oleju, 4% - z tłuszczów zwierzęcych, np. z ryby) albo makaronu (89% sądzi, że niezbędne jest głównie jajko).

Mają też problem z odróżnieniem produktów polskich od importowanych i np. najgorzej w kraju radzą sobie ze wskazaniem pochodzenia soczewicy – 33% myśli, że to egzotyczne warzywo importowane.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama