GRZEGORZ CHOJNOWSKI: Konkurs, ale po co? (KOMENTARZ)

Grzegorz Chojnowski | Utworzono: 2016-02-13 14:57 | Zmodyfikowano: 2016-02-13 14:57
A|A|A

fot. Teatr Polski we Wrocławiu

Zarządzając jakąś dziedziną lokalnego życia, mając wpływ na losy i kondycje instytucji, trzeba tę dziedzinę czuć, mieć wiedzę, znać mechanizmy, przewidywać konsekwencje decyzji, no i przede wszystkim rozmawiać, konsultować, chcieć wiedzieć. Tymczasem zarząd marszałkowski przyjął po prostu bezwarunkową zasadę: wszędzie konkurs.

PRZECZYTAJ: Oświadczenie Rady Artystycznej Teatru Polskiego w sprawie konkursu

W instytucjach artystycznych nie jest to absolutnie najlepsze rozwiązanie, przeciwnie: często słabość organizatora. Często też, niestety, konkursy bywają jedynie pozorem, bo i tak wiadomo, że ma wygrać kandydat już wybrany. Dziś - po obserwacji doświadczeń nie tylko wrocławskich i dolnośląskich instytucji - uważam, że konkurs należy ogłaszać wtedy, gdy brakuje pomysłu, jest konflikt w środowisku, dzieje się przesilenie albo wtedy, gdy zbyt wielu dobrych i dostępnych kandydatów mamy w głowie (i wiemy, że ci kandydaci przyjmą zaproszenie do rywalizacji na programy).

W kulturze liczy się budowany przez choćby kilka lat dorobek, biografia, pozycja. Tylko ktoś z osiągnięciami może przekonać zespoły artystyczne, zdobyć ciekawość i wstępne zaufanie widzów.

Krystyna Meissner - autorka niekwestionowanego sukcesu Wrocławskiego Teatru Współczesnego w poprzedniej dekadzie - nie przyszła tam po konkursie, podobnie Konrad Imiela - stojący na czele obleganego przez publiczność i chwalonego przez krytyków Teatru Capitol. Nie przypominam sobie w ostatnich latach konkursu na szefa artystycznego Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu. Andrzej Kosendiak jako dyrektor Narodowego Forum Muzyki? Nikt konkursu na to stanowisko nie organizował. Z nominacji Piotr Oszczanowski został szefem Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Dorota Monkiewicz szefową Muzeum Współczesnego. Ewa Michnik pojawiła się w Operze Wrocławskiej nie dlatego, że aplikowała w konkursie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Kto pokieruje Operą Wrocławską i Teatrem Polskim? [ROZMOWA DNIA]

Ludzie z nazwiskiem rzadko decydują się na procedury konkursowe. Oni nie muszą. Do rywalizacji o urzędnicze uznanie startuje wiele osób z ambicjami, niekoniecznie z autorytetem. Można sobie na wybór kogoś takiego pozwalać w przypadku mniejszych instytucji (dajemy szansę, która nie kosztuje wiele) lub tych pogrążonych w kryzysie (gorzej być nie może), lecz są sytuacje, kiedy konkurs z góry wydaje się pomysłem nadmiernie ryzykownym. Tak jest teraz we Wrocławiu. Mamy ceniony na świecie Teatr Polski, mamy Operę Wrocławską na wysokim poziomie. Oba przypadki inne.

Ewa Michnik ogłosiła swoje odejście już we wrześniu 2015 i doprawdy nie rozumiem, dlaczego zarząd nie kiwnął do tej pory palcem w tej sprawie. Nie słyszałem, żeby ktoś jeździł po świecie w poszukiwaniu następcy Ewy Michnik. W efekcie nowego dyrektora/dyrektorów poznamy za dwa, trzy miesiące, czyli kolejny martwy sezon przed nami, bo kontraktów na spektakle w tym świecie nie podpisuje się z kwartału na kwartał.

CZYTAJ: Pracownicy Teatru Polskiego: "Jesteśmy ignorowani"

Krzysztof Mieszkowski, szef Polskiego, chciałby zostać. Marne są na to szanse, bo zarząd najwyraźniej czeka do końca umowy z niewygodnym, kontrowersyjnym dyrektorem, dziś także politykiem. W Urzędzie Marszałkowskim nieraz chciano się Mieszkowskiego pozbyć z powodów finansowych. Mieszkowski trwał dzięki poparciu środowiska, zespołu, wynikom artystycznym. W końcu, przy udziale ministra kultury, ustalono kompromis: miał być w Polskim tandem i rozdzielenie funkcji naczelnego-artystycznego. Nic się jednak nie zadziało.

Niech Mieszkowski dokończy kontrakt, a potem wybierzemy kogoś nowego. W przededniu takich wyborów jesteśmy.

Czy Krzysztof Mieszkowski na stanowisku dyrektora powinien zostać (do konkursu nie stanie)? Zdrowy rozsądek takie wyjście podpowiada jako jedno z dwojga. To drugie to przekazanie teatru przez być może coraz bardziej zajętego w Sejmie posła komuś, kto z Polskim jest związany, komuś z zespołu lub reżyserowi z Teatrem Polskim współpracującemu/współpracującej. Po co na siłę robić rewolucję w dobrze działającej maszynie? Doświadczenie z konkursem na szefa TP jest przecież kiepskie. To wprawdzie jeden z najlepszych teatrów w Polsce, lecz zbyt mała dotacja na gabaryty tej instytucji nie przyciąga idealnych kandydatów. Co innego stworzyć tu od czasu do czasu spektakl, co innego wziąć na barki codzienność. 

Szczególnie dobrej myśli w tych sprawach nie jestem. Za późno to wszystko się rozgrywa, bez rozmów z zainteresowanymi (Rada Artystyczna Polskiego pisze w oświadczeniu, że zabiegała o spotkanie i była ignorowana, Ewa Michnik już we wrześniu sugerowała w wywiadzie dla Radia Wrocław Kultura szybki wybór następcy, powtarzając to potem kilkakrotnie). Jedno wiemy na pewno: znów kultura jest w dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim najwyraźniej na dalekim marginesie. Dowód?

Na stronie umwd.dolnyslask.pl są zakładki z aktualnościami dotyczącymi poszczególnych pól działalności urzędu. Zerknijmy:

  • edukacja - ostatni wpis z 9 lutego 2016,
  • rozwój obszarów wiejskich - 22 stycznia 2016,
  • zdrowie - 1 lutego 2016,
  • a kultura?

4 maja 2010. Tak. Tekst o laureatach przeglądu piosenki, wcześniej o tym, że marszałek Łapiński zagrał 'Hey Joe'. Wtedy gitarowego rekordu nie pobito, za to rekord w braku kulturalnych aktualności na stronie urzędu wyśrubowano arcydzielnie.

Więcej o wyborach dyrektorów wrocławskich instytucji kultury w najbliższej audycji Kultura DAB+Teatr w Radiu Wrocław Kultura. Wtorek 16 lutego, początek o 16:00.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Michał Żebrowski o Mieszk
2016-02-15 12:06:18
z adresu IP: (83.10.xxx.xxx)
Ocena: 364
Dlaczego Teatr 6. Piętro nie wziął i nie bierze publicznych dotacji, nie błaznuje, wystawia klasykę i jeszcze zarabia. Tymczasem we Wrocławiu biorą ponad 10 mln państwowej dotacji, nie starcza im na pensje i premiery, a jeszcze muszą reklamować się żenującym skandalem. Gdyby Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu robił skandal za swoje, żaden minister nie miałby pretekstu do interwencji. A tak musi teraz wytłumaczyć czy skandalizujące przedstawienie, aby na pewno pasuje do 10 mln złotych dotacji od podatników jaką co roku otrzymuje. Pieniądze te mają służyć finansowaniu „działalności misyjnej”, czyli wystawianiu bardziej ambitnych, rzekomo z definicji deficytowych sztuk. Tymczasem to sami autorzy wrocławskiego spektaklu nakręcali spiralę emocji. Najpierw plakatem z dziewczyny z ręką w majtkach (taką fotkę od razu zbanowałby Facebook) A potem dostarczając dziennikarzom niskich lotów sensacji, że w przedstawieniu wystąpią aktorzy porno, a na scenie odbędzie prawdziwy seks. Seksu na żywo nie było, porno aktorzy byli tylko tłem. Tylko afera jest prawdziwa.
~kóltóroznafca
2016-02-14 12:36:06
z adresu IP: (31.178.xxx.xxx)
Ocena: -2
Jakim cudem ten facet został dyrektorem państwowego teatru nie mając wyższego wykształcenia? To chyba żelazny warunek przystąpienia do konkursu? Politykierstwo na bok, liczy się wynik konkursu i poprroszę żeby Pan Marszałek taki konkurs wyłonił i nadzorował go. Żadnych cieniasów po liceum!
~Czesnik
2016-02-13 20:33:58
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 4
Zgadzam sie z autorem artykułu. Trzeba mieć pomysł na teatr. Mieszkowski go miał. Można go nie lubić, mieć inne pogląd, ale tylu sukcesów nikt w tym teatrze nie miał, nikt we wrocławskim teatrze. Nie wiem, czy udaloby mu się łączyć funkcje posła i dyra, ale gadanie, że się nie nadaje jest zwykłym hejtem.
~Konrad
2016-02-13 17:11:00
z adresu IP: (83.0.xxx.xxx)
Ocena: 2
Nie bardzo rozumiem, o co właściwie chodzi z tym Mieszkowskim, na czym polega fenomen tego pana?. Nie jest reżyserem, i aktorem również nie jest, a managerem jest złym.
~Dyrektor
2016-02-13 17:01:20
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 4
Oglaszajmy konkursy na stanowiska ministrow! Co drugi by sie skompromitowal juz na etapie wstepnym i bylby spokoj.
~KOD
2016-02-13 16:53:30
z adresu IP: (5.172.xxx.xxx)
Ocena: 4
Założe się że Mieszkowski zrobi z siebie męczennika za trybunał. Swóją drogą najlepszy teatr robiłna Solnym podczas demonstracji KOD-u.
~dokladnie
2016-02-13 16:19:52
z adresu IP: (83.142.xxx.xxx)
Ocena: 10
a tak konkretnie to widac że Platforma, która jeszcze moze cos sobie poustawiac, wykopuje kolesia z konkurencyjnej partii (ostatnio na linii Nowoczesna - Platforma nie jest wcale miło) i ma szansę na parę lat wsadzić tu swojego człowieka, akurat aby przetrwac do następnych wyborów.
~dokladnie
2016-02-13 16:09:44
z adresu IP: (83.142.xxx.xxx)
Ocena: 2
dokładnie, dyrektorzy którzy są teraz powinni mieć zapewnione stołki do emerytury. podobnie prezesi spółek z udziałem skarbu państwa, a idąc dalej tym torem- marszałkowie, wojewodowie, premierzy, członkowie rządu... ups... rząd to może już nie, chyba że nasi zaczną znowu rządzić.
~Wesół
2016-02-13 15:54:14
z adresu IP: (88.156.xxx.xxx)
Ocena: 1
Słuszny tekst. Mania fasadowych konkursów dolega każdej władzy, a i tak wiadomo, że musi wygrać nasz. Do opery przyjdzie Skolmowski (o zgrozo!) albo Zawodziński (uff), do teatru Miśkiewicz.
~app
2016-02-13 15:47:59
z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Ocena: 3
Dwa etaty opłacane z kieszeni podatnika. Żyć nie umierać.
Reklama