Szymański krytykuje Komisję Europejską. Geringer uważa, że Ukraina chce swoje problemy przerzucić na Unię

| Utworzono: 2009-01-08 13:00 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych PE z udziałem przedstawicieli rządu Ukrainy, Rosji oraz Gazporomu i Naftogazu - Szymański skrytykował Komisję Europejską za wypowiedzi w sprawie kryzysu gazowego.

Oto pełna treść wystąpienia: "Chciałbym podkreślić, że Deklaracje Komisji Europejskiej o "dwustronnym" i "handlowym" charakterze konfliktu między Rosją i Ukrainą poważnie osłabiły pozycję UE w tym sporze. Deklaracje te - powtarzane przez państwa członkowskie - były wysoce nieodpowiedzialne.

Ta sprawa nie jest techniczna, ani nawet instytucjonalna. Ta sprawa ma charakter czysto polityczny. Pragnę również zwrócić uwagę, że Rosja gra, także z nami, od 2004 roku trzymając bardzo słabe karty w ręku. I wygrywa! Dzieje się tak z jednego powodu - podziałów i politycznej słabości Europy.

Rosja jest zależna od naszych pieniędzy. 65 proc. ich dochodów budżetowych płynie z eksportu surowców energetycznych. Rosja jest zależna od naszej technologii. Rosja w końcu potrzebuje partnerstwa politycznego Europy w sprawach światowych, ponieważ pozycja tego kraju na arenie światowej wciąż nie jest sprawą zamkniętą. Musimy użyć tych zasobów - to bardzo prosta recepta - nie po to, by Rosję alienować, czy też z nią walczyć. Powinniśmy użyć tych zasobów po to, by kolejnej i jeszcze następnej zimy nie spotkać się z tymi samymi problemami, z tym samym bólem głowy i z tą samą słabością jak dziś."

----------------------------------------------------------

Za to Lidia Geringer de Oedeneberg, dolnośląska europosłanka zastanawia się czy cała sytuacja to "Wojna gazowa czy spór handlowy?". Relacja z Brukseli dla prw.pl.

Geringer: - "Słowaków, Bułgarów, Greków, Włochów w Nowym Roku powitała "gazowa niespodzianka". Konflikt na linii Kijów - Moskwa pozbawił ich i innych gazu. Ostatki rezerw są właśnie zużywane, a co będzie jutro?

W Parlamencie Europejskim trwa dyskusja ale poza słowami nic z tego nie wyniknie - bo wyniknąć po prostu nie może. Unia jest organizacją gospodarczą, nie ma wspólnej polityki zagranicznej! Mogłaby już mieć pewne kompetencje w tym względzie, gdyby Irlandczycy nie odrzucili w referendum Traktatu Lizbońskiego, gdyby prezydent Kaczyński podpisał dokument, gdyby Czesi nie zwlekali itd.

Na razie konflikt jest dla Unii tylko dwustronnym sporem handlowym - a i z określeniem winnego jest problem. Gdyby to Rosja chciała pozbawić gazu Europę zamknęłaby też "nitkę białoruską" - a nie zrobiła tego (i dlatego Polacy mają jeszcze gaz), zatem Ukraina chce swoje gospodarcze problemy przerzucić na Unię, która nie może w żaden sposób wymusić na Rosji specjalnych warunków dla Kijowa!

Zimowy pat trwa, choć właśnie miały rozpocząć się w Brukseli rozmowy rosyjskiego Gazpromu i ukraińskiego Naftohazu, które mogłyby doprowadzić do wznowienia dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę do Unii Europejskiej. Rola Unii może ograniczyć się tylko do "ułatwiania" rozmów."

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama