Z Edwinem Rennem przez ulice wojennego Breslau

Tomasz Sikora | Utworzono: 2017-06-13 07:58 | Zmodyfikowano: 2017-06-13 07:59
A|A|A

 „Renn. Breslau miasto złota i miłości” to powieść, jednak czasami można odnieść wrażenie, że to fabularyzowany dokument. Nie jest to też kryminał, chociaż zaczyna się wątkiem kryminalnym – nieznany sprawca strzela do głównego bohatera. Ten na szczęście wychodzi z opresji cało, ale czytelnik niemalże do końca zastanawia się, kto strzelał i dlaczego. Sprawę pomaga rozwiązać komisarz Baumgartner.

Wraz z Edwinem Rennem możemy odwiedzać ciekawe miejsca – nie tylko w Breslau, lecz i w innych miejscowościach ówczesnego Dolnego Śląska. Przejdziemy się dawną Klosterstrasse w kierunku wrocławskiego Rynku, zabawimy się w Wappenhofie. Będzie nam dane zasiąść w obecnie nieistniejącej, ale wówczas popularnej, wegetariańskiej restauracji „Pomona”. Lokal ten mieścił się przy ulicy Wita Stwosza, niestety, nie przetrwał walk o Festung Breslau.

Wraz z głównym bohaterem wyruszymy też daleko poza miasto. Dowiemy się, co działo się w czasie wojny w dawnych zakładach Kruppa w Jelczu-Laskowicach. To właśnie tam mieścił się jeden z największych schowków depozytowych, które naziści stworzyli na Dolnym Śląsku. Wraz z Rennem pojedziemy do miejscowości Wartha (dziś Bardo Śląskie), gdzie Abwehra miała swój tajny ośrodek szkoleniowy. Towarzysząc Rennowi i jego partnerce – bogatej baronowej – wpadniemy do Bad Kudowa (Kudowa Zdrój) napić się słynnych wód mineralnych. Jednak najwięcej czasu spędzimy, spacerując po Breslau – zwiedzając ulice wojennego miasta i biorąc udział w życiu ówczesnej śmietanki towarzyskiej. Zabawimy się m.in. na bankiecie w pałacu baronowej von Trausch (obecnie hotel Platinum).

Towarzysząc Rennowi, spotkamy ministra propagandy III Rzeszy, Josefa Goebellsa, który wygłosił płomienne przemówienie w Hali Stulecia, porywając tłumy, w tym także naszego bohatera, mimo że ten wcale nie był zwolennikiem systemu nazistowskiego.

Ogromną rolę w powieści odgrywa wielka miłość oficera Wehrmachtu do młodej i pięknej Polki. Ursula pochodzi z polsko-niemieckiej rodziny i czuje się Polką. Ta „polskość” nie pozwala jej obdarzyć uczuciem niemieckiego oficera, który, odtrącony, rzuca się w ramiona bogatej baronowej. To nie są łatwe czasy, tak więc i miłość nie była prosta. Ale to dla Polki Edwinn Renn był w stanie się zmienić i dzięki niej wiele zrozumiał. Dotarło do niego, jak ciężki jest los polskich więźniów, i ile zła czynią jego rodacy.

Hauptmann Edwin Renn uczestniczy w ukrywaniu złota, dzieł sztuki oraz tajnych dokumentów. Wraz z nim poznajemy wiele tajemniczych miejsc, m.in.: w Jelczu, Miliczu, Trzebnicy i Żmigrodzie. Bohater powieści jako dowódca konwojów ze złotem i innymi cennymi rzeczami przenosi nas w czasie i przestrzeni. Śledząc jego losy, możemy choć na chwilę poczuć atmosferę sennego, wojennego Milicza, gdzie znajdował się pałac, a w nim cenne rzeczy, które należało ukryć przed zbliżającą się od wschodu Amią Czerwoną. Wraz z konwojem złożonym z wojskowych ciężarówek pojedziemy do Żmigrodu, gdzie sam książę pragnął zabezpieczyć swoje dobra przed zbliżającymi się czerwonoarmistami. Wspólnie z Edwinem Rennem będziemy brali udział w tajnej operacji na Freiburger Bahnhof, kiedy to tajne służby III Rzeszy wywoziły pociągiem transport pełen dokumentów i złota. Będziemy niemymi świadkami brutalnego przesłuchania Renna przez Sicherheitsdienst, które udało mu się przeżyć tylko dlatego, że zgodził się na pewnego rodzaju „układ”.

W powieści o Breslau oczywiście nie mogło zabraknąć opisu walk o to miasto. Także nasz bohater trafia wreszcie jako żołnierz twierdzy na pierwszą linię frontu. Widzi, jak kolejno niszczone są ulice, kamienice i całe dzielnice, które tak dobrze znał, i z którymi wiązało się tyle dobrych wspomnień.

Mocną stroną powieści jest ukazanie relacji międzyludzkich. To, co przytrafiło się bohaterom, mogłoby przydarzyć się każdemu z nas, także w dzisiejszych czasach. Również nam współczesnym Wrocławianom i Dolnoślązaczkom.

Samą powieść można podzielić na trzy główne filary: Edwin i historia, Edwin i skarby nazistów i wreszcie Edwin i kobiety.

Po lekturze tej powieści nasuwa się jeszcze inny, bardzo ciekawy wniosek: Hauptmann Edwin Renn znacząco odbiega od obrazu „złego Niemca”. Być może niektórzy po tej lekturze przestaną myśleć stereotypowo, być może dojdą do wniosku, że i tacy Niemcy jak Edwin Renn istnieli...

Realizm, akcja, adrenalina, no i kapitalne oddanie uczuć damsko-męskich w trudnych czasach pozwoli nawet tym, którzy nie preferują powieści historycznych, cieszyć się lekturą. Książka może „wciągnąć” nie tylko fanów powieści „breslauerowkich”, chociaż z pewnością ich także.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Olaaa88
2017-06-24 17:33:47
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 8
Świetna książka , przeczytałam w ciągu 2 dni ,juz dawno mnie nic tak nie wciągnęło. Myślę, że kazdy znajdzie w niej cos dla siebie: historia miłosna , perypetie Hauptmanna , jego niebezpieczna praca , a także chowanie skarbów sa niezwykle ekscytujące zarówno dla Edwina Renna , jak i dla współczesnego czytelnika. Goraco polecam lekturę tej książki !!!
~JW2206
2017-06-23 18:47:18
z adresu IP: (93.233.xxx.xxx)
Ocena: 3
Interesujaca recenzja zachecajaca do przeczytania ksiazki, do czego wlasnie sie zabieram. Mysle ze zapotrzebowanie na ten temat jest bardzo duze, a niewiele sie do tej pory ukazalo.
~wrocławianka
2017-06-15 20:39:28
z adresu IP: (46.204.xxx.xxx)
Ocena: 7
Bardzo dobra i trafna recenzja książki "Renn. Breslau miasto złota i miłości " Krzysztofa Tokarza. Mogę to stwierdzić ponieważ jestem już po lekturze tej książki. Z przyjemnością wysłuchałam wywiadu z autorem książki w Radiu Wrocław. Polecam lekturę tej powieści, która łączy w sobie historię starego Wrocławia i okolic, przewodnik po nim, sensację i wątek romansowy.
~Komentarz został usunięty
2017-06-14 03:01:13
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 2
Komentarz został usunięty
~Agata
2017-06-13 21:15:01
z adresu IP: (195.136.xxx.xxx)
Ocena: 4
Po przeczytaniu recenzji książki, pomyślałam, że to jest to, czego od dawna szukałam - nie tylko suchy opis walk o Festung Breslau, ale także ciekawa fabuła. A po wysłuchaniu wywiadu z autorem, jeszcze utwierdziłam się w tym przekonaniu. Z pewnością kupię "Breslau. Miasto złota i miłości".
Reklama