Polityk skazany. Jego kot wyjadał rybki sąsiadowi

Piotr Kaszuwara, Przemek Gałecki | Utworzono: 2017-06-22 11:46 | Zmodyfikowano: 2017-06-22 11:46
A|A|A

Gabriel González from España / wikipedia / CC 2.0

Wrocławski sąd zdecydował, który z kotów jest winny zjedzenia rybek ze stawu sąsiadów. Pozew trafił do sądu z powództwa wrocławskiej straży miejskiej. Jak tłumaczył rzecznik Waldemar Forysiak, sprawa była uciążliwa, a nie pomogły mediacje, ani inne próby porozumienia miedzy zwaśnionymi stronami: - To problem sąsiedzki dotyczący kota, który przeskakuje ogrodzenie, a następnie zanieczyszcza teren, a także - i to jest bardziej dramatyczne - wyjada ryby z małego stawu - opisuje Forysiak.

Obwiniony w sprawie,  Patryk Hałaczkiewicz twierdził, że żadnych mediacji nie było. Dodawał też, że nie ma dowodów przeciwko jego zwierzęciu, a straż miejska, która pozwała go do sądu, robi to tylko dlatego, że złożył zażalenie na dwie strażniczki.

- Podałem pełne dane, a nagle przychodzi wiosek o wezwanie, bo jestem obwiniony o nieokazanie legitymacji. Dowiaduję się od pani strażnik, że nie ważne co powiem, bo i tak sprawę skierują do sądu. No więc odmawiam składania zeznań. Przed straż miejską w sprawie kota wezwana jest moja teściowa, później moja żona i na końcu - ja - opisuje Hałaczkiewicz.

Dziś sąd we Wrocławiu stanął po stronie właścicieli rybek. Opiekun kotów z wrocławskiego Ołtaszyna został uznany winnym "nie zapewnienia pełnego nadzoru nad zwierzęciem" i skazany na naganę. Lulu albo Miłka. Jeden z dwóch mruczków Patryka Hałaczkiewicza miał "nękać" sąsiadów.

Sędzia Aurelia Krajczy-Kozłowski przez kilkanaście minut uzasadniała na czym polegała wina mężczyzny i jego żony.

- Mieli obowiązek utrzymać koty, w taki sposób aby nie wydostał się poza teren nieruchomości zamieszkiwanej przez nich. Tymczasem w okresie objętych zarzutem, zwierzę robiło to wielokrotnie, ponieważ oskarżony nie podjął żadnych działań zmierzających do jego powstrzymania.

Co na to skazany?

- Myślałem, że sąd przerwie tę spiralę absurdu, ale niestety nie. Teraz wszyscy właściciele kotów we Wrocławiu będą drżeć, bo straż miejska, może bez problemu postawić ich przed sądem. Z drugiej strony mógłbym powiedzieć, że sąsiad ma oczko wodne, a więc lęgną się komary i też mi to przeszkadza. Niedługo możemy sądzić się o naprawdę idiotyczne sprawy. Bareja zrobiłby o tym pewnie świetny film.

Ale sędzia Aurelia Krajczy-Kozłowski nie miała wątpliwości - jest wina, musi być kara.

- Czyn obwinionego, w ocenie sądu jest społecznie szkodliwy. Wyrazem tego jest powstała szkoda, która realnie utrudniała pokrzywdzonym korzystanie z własnego ogrodu.

Wyrok nie jest prawomocny, a skazany już zapowiada apelację. W trakcie procesu jeden z winowajców - kot Miłka zaginął.

POSŁUCHAJCIE MATERIAŁU:

Sądowy spór o kota, który pożarł ryby ze stawu sąsiadów

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~marcins
2017-06-22 18:12:51
z adresu IP: (145.133.xxx.xxx)
Ocena: -1
powód może blachy ale czy na pewno? Wynika z tego że wlasciciel kota miał gdzieś skargi sąsiada, ktory wielokrotnie zwracał uwagę. Bedac politykiem pewnie był przy tym bezczelnie pewny swojej nie tykalnosci, ukladow , wyższosci, znajomosci i mial gdzieś zwracanie uwagi skoro komukolwiek chcialo sie kierować taką sprawę do sądu. I chyba o to tu chodzi niż o te pare zlotych (ktore jak najbardziej należą sie wlascicielowi) .
~Pytający
2017-06-22 16:37:54
z adresu IP: (81.161.xxx.xxx)
Ocena: 1
Dla niedoinformowanych: kocia kupa nie różni się niczym od psiej. Podobnie śmierdzi. W zależności od wielkości kota, może być nawet większa od psiej...
~Pytający
2017-06-22 16:33:16
z adresu IP: (81.161.xxx.xxx)
Ocena: 2
Według redaktorów Radia Wrocław kocie kupy na trawniku oraz to że kot powoduje szkody wyżerając ryby z oczka wodnego sąsiada po cenie 10 zł, to jest fajna i dozwolona sprawa?
~Jan
2017-06-22 11:06:13
z adresu IP: (80.53.xxx.xxx)
Ocena: 7
Również jestem właścicielem trawnika, o który dbam i nie życzę sobie aby cudze koty zanieczyszczały go swoimi odchodami, bo lubię po nim chodzić boso lub w klapkach i bawią się na nim moje dzieci. Nie życzę sobie również żeby koty sąsiada wyjadały mi kupione przeze mnie rybki z oczka wodnego. Jeśli coś takiego się stanie, będę się przed tym bronił i zgłoszę sprawę do straży miejskiej. Działanie straży miejskiej i sądu w tej sprawie było słuszne.
~ola
2017-06-22 10:28:02
z adresu IP: (78.10.xxx.xxx)
Ocena: 3
Myślałam, ze to tekst pisany w prima aprilis. Ale nie.... Sądom chyba jednak naprawdę przydadzą się czystki kadrowe.
Reklama